Witaj na moim blogu! :)

Podcast o różnicach: w wysokości nagród za podium pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz w jeździe na rowerze czasowym i szosowym.

Temat niższych nagród dla kobiet w różnych dyscyplinach sportowych wraca co jakiś czas na pierwsze strony. Ostatnimi czasy tego typu dyskusje przewinęły się przez mój timeline na Facebooku. Postanowiłem poruszyć temat w podcaście.

Korzystając z okazji, że Asia ma pożyczony rower od Dre Rowery (pozdro dla nich! :) zaplanowaliśmy również rozmowę o emocjach związanych ze świeżym przejściem między szosą, a TT. O ile ogólna wiedza jest pewnie większości znana, o tyle emocje i detale przy takim przejściu są czymś unikatowym.

Dlatego też serdecznie zapraszam do posłuchania naszej rozmowy. :)
10 osób z Endure Team startujących w tej imprezie. Podobno 6 z nich na podium. :P Mi zabrakło 31 sekund...

To nie był start na wycięcie. Po Mrągowie prawie nie trenowałem. Właściwie nic nie robiłem tylko przybierałem na wadze. ;) Dopiero na 3 dni przed startem zacząłem truchtać i lekko kręcić korbą żeby cokolwiek się rozruszać. Jeszcze nie wiem czy był to dobry czy zły pomysł natomiast...

Czasami organizm daje nam znaki, że coś jest nie tak. Nie zawsze są one wyraźne i można różne nie rozszyfrować. Tego dnia znak dla mnie był bardzo wyraźny. Szukając analogii... tak jakby ktoś wyrwał znak drogowy z ziemi i przywalił mi prosto w mordę (zdradziecką, a jakże). ;)

Zacznę zatem od końca, żeby było ciekawiej. ;)
A miało nie padać... ;)

Start w ostatni weekend sierpnia był zaplanowany od dość dawna. Nauczony doświadczeniem, że w pierwszym tygodniu września pogoda robi się beznadziejna chytrze pomyślałem o wcześniejszym starcie, by pożegnać się z tri-sezonem.

Ostatnie 2 lata kończyłem sezon w Przechlewie. Za każdym razem lało aczkolwiek rok temu temperatura była "wysoka", bo z 15 stopni. Rok wcześniej było kilka kresek wcześniej i można było nabawić się konkretnego wychłodzenia.

Gdy zobaczyłem dogodny termin w kalendarzu imprez Triathlon Energy aż się uśmiechnąłem. Teraz jednak wiem, że cały system pogodowy działa nieco inaczej. W międzyczasie organizator Triathlon Przechlewo ustalił termin odbywania się tamtejszych zawodów na... ostatni tydzień sierpnia, zamiast pierwszego tygodnia września. Tydzień wcześniej... pewnie żeby pogoda była lepsza. ;)

Fatum ciąży. Jestem prawie pewien ;-) ;-) ;-), że psia pogoda w Mrągowie była spowodowana tym, że 300 kilometrów na zachód, w dokładnie tym samym terminie odbywał się przechlewski triathlon. :P
Biegi, chód sportowy, triathon, duathlon - taką drogę sportową przebył do tej pory mój dzisiejszy gość. Co spowodowało taką, a nie inną kolejność?

Sezon triathlonowy w Polsce już się kończy dlatego odcinek o duathlonie świetnie wpisuje się w to co obecnie będziemy mieli na własnym podwórku.

Maciej Kubiak jest jedną z wybijających się postaci Endure Team. Jego poziom sportowy mówi sam za siebie. W tym odcinku podcastu dowiesz się jak bardzo różnorodna i kręta była droga Maćka do tego co prezentuje sobą dzisiaj na arenie polskiej i światowej.

Zapraszam do odsłuchu. :)
Kiedyś napiszę książkę... żartuje, nie umiem pisać, więc... się nauczę i napiszę. ;) Moja historia związana z bieganiem i potem z triathlonem to fajny przykład drogi, którą przeszedłem w treningu, posiadanej wiedzy, zmiany mentalności, nastawienia, obciążenia treningowego itd. Fajnie te klocki się ułożyły... i mam nadzieję, że dalej się będą układać.

Jeśli spojrzę wstecz i pomyślę, że w przyszłości ma być jeszcze więcej, mocniej oraz przede wszystkim ciekawiej, to trochę łapię się za głowę. Obecnie (choć w dniu, w którym pisze te słowa lekko kuśtykam przez ból lewej łydki) jest tak zajebiście, że ciężko mi myśleć o przyszłości. Jaram się okropnie. :)

Czy to znaczy, że sikam tęczą i że wszystko przychodzi łatwo? Jest dokładnie odwrotnie. Pracuje godzinowo tyle ile nigdy nie pracowałem: na etacie oraz jako freelancer, a dodatkowo jako bloger i podcaster. Trenuje tyle ile nigdy nie trenowałem. Z uwagi na to, że pracuje z domu, to wykonuje obowiązki domowe, których nigdy się nie tykałem. ;) Kontaktu z najbliższą rodziną mam... różnie bywa - czas nie jest z gumy - choć praca z domu daje ogromne możliwości w tym zakresie. Z jednej strony cieszę się, że to wszystko robię. Z drugiej strony w ostatnim czasie miewam mega doły i załamki związane z obciążeniem... wszystkimi rzeczami.
VENI – VIDI – VICI! - Taki tytuł wpisu opublikował Piotr Suchenia po swoim występie w maratonie na biegunie północnym. Trzeba jednak powiedzieć, że łatwo nie było. ;) Dwa lata temu zacząłem nagrywać podcasty. Piotrek Suchenia był jednym z moich...
Ten cały triathlon, to jest całkiem ciężki. Szczególnie jak lecisz na wynik. W pływaniu trochę sapania, na rowerze trochę pieczenia... ale na biegu... to jest dopiero dramat w wielu aktach.

W tygodniu zawodów miałem trochę perypetii związanych z rowerem. Nie będę się już ośmieszał i ich tutaj przywoływał. Finalnie o godzinie 7:30 w dniu zawodów miałem rower w stanie bardzo sprawnym. Ostatnio tak sprawny był pewnie z rok temu. :P

Z ciekawostek powiem, że od dwóch dni mój rumak był również wyposażony w nowe koła. Czym prędzej chciałbym jednak pohamować triathlonistów, bo to nie jest tak jak myślicie. ;) W świecie Tri jak ktoś mówi że kupuje koła, to znaczy że sprzedaje samochód, by za nie zapłacić. ;) Mój komplet wraz z oponami kosztował 350 pln. Porównując do starych kółek, to nabyłem prawie takie same stockowe koła Syncros ale UWAGA UWAGA z aerodynamicznymi szprychami. 😂 +7 km/h jak nic!
Start na niefajnym dystansie (bo stosunkowo dużo pływania :P), w niepełnym zdrowiu (bo P1000J ;)) ale za to blisko domu. Argument za był wystarczający by spróbować.

Do tego startu podchodziłem bardzo ostrożnie. Kolano po feralnym ultramaratonie nie doszło jeszcze do siebie, ba!, te słowa piszę po ponad 2 tygodniach po Triathlon Gdańsk i kolano nadal dokucza. Na dodatek powiem, że ostatnie półtorej tygodnia w ogóle nie wsiadałem na rower, bo byłem na urlopie. Powrót z wakacji i od razu trening na bajku = po 25' znowu poczułem ból w kolanie. Dupa!
W pierwszej części relacji z P1000J nie zawsze wszystko szło zgodnie z planem. Bywały gorsze momenty... ale to były momenty, a nie sytuacja stała... z którą napotkałem się na 417 kilometrze jazdy.

Po publikacji "ultramaratonu na słodko" pojawiło się kilka pytań technicznych, na które najpierw chciałbym odpowiedzieć.

Cały ultramaraton przejechałem w spodenkach na szelkach, które kupiłem tydzień przed zawodami. Miałem na zmianę strój triathlonowy Nozbe, który na przepaku na 350 km wrzuciłem do torby aby ubrać go tuż przed metą i wjechać czyściutki i świecący w oko kamer i aparatów. ;) To jest w ogóle dobry moment na wzmiankę o stroju na zmianę. Jego tkanina wciągnęła chyba całą wodę (wraz z rolką papieru toaletowego), która wlała się do niedomkniętej torby w trójkącie ramy. :P
Ziarno ultra zostało zasiane podczas nagrania podcastu. Myśl kiełkowała przez prawie rok, a umysł przyzwyczajał się powoli do podjętej decyzji. Czas minął... taka jego natura... i nadszedł moment, by podjąć wyzwanie. Piątek, godzina 12, gorączkowo pakuje rzeczy na ultra. Cały...

Social Media

1,450FaniLubię
111ObserwującyObserwuj
412ObserwującyObserwuj
818ObserwującyObserwuj
296SubskrybującySubskrybuj