Witaj na moim blogu! :)

Tydzień przerwy od treningów, ciągła walka z infekcją górnych dróg oddechowych i ogólnie nieogarnięcie. Byłem ciekaw jak mocno odpadnę podczas biegu. ;)

Wiele pisał nie będę. Nie czułem się najlepiej ale chciałem wrócić do jakiegokolwiek ruchu, więc zawody na które już byłem zapisany były (moim zdaniem) dobrym pomysłem. Cel: wrócić do żywych.

Plan na bieg był taki by zacząć mocno i zrealizować równy bieg. Przy okazji nie chciałem za bardzo patrzeć na zegarek, by nie hamować się jeśli zacznę za mocno. :P Skończyło się bardzo standardowo aczkolwiek jak patrzę na tempo to całkiem długo ciągnąłem swoje.
Ruszamy się przez cały rok jednak okres zimowy narzuca nam zmianę niektórych elementów treningu.

Biegamy, jeździmy, pływamy cały rok. Z pływaniem co prawda ograniczamy się tylko do pływalni (choć nie wszyscy jak słyszeliście ostatnio w podcaście) ale i w przypadku pływania należy bardziej dbać o ubranie w momencie wychodzenia z pływalni.

Deszcz, niska temperatura, śnieg - pogoda potrafi utrudnić nam wykonywanie jednostek treningowych ale (jak to zwykle bywa) wszystko da się pogodzić. W dzisiejszym podcaście rozmawiamy z Asią o tym jak przetrwać ;) okres zimowy nie spuszczając z tonu.

Miłego słuchania!
Jeśli morsowanie to dla Ciebie szczyt obcowania z zimnym środowiskiem - poznaj dzisiejszego gościa "Kropki nad M". To Piotr Biankowski, pływak ekstremalny.

Odcinek z cyklu "zwyczajni ludzie robią niezwyczajne rzeczy". ;) Mieliśmy rozmawiać o zawodach swimrunowych jednak nie sposób przejść obojętnie obok tego co Piotr robi najlepiej - pływania. Jak widać z tego wpisu (lub jak widać/słychać w podcaście) nie jest to takie zwykłe pływanie.

Poniżej znajdziesz trochę dodatkowych materiałów o wyczynach Piotra, a jak już je obejrzysz, to zapraszam do wysłuchania lub obejrzenia naszej rozmowy. :)
Podcast o różnicach: w wysokości nagród za podium pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz w jeździe na rowerze czasowym i szosowym.

Temat niższych nagród dla kobiet w różnych dyscyplinach sportowych wraca co jakiś czas na pierwsze strony. Ostatnimi czasy tego typu dyskusje przewinęły się przez mój timeline na Facebooku. Postanowiłem poruszyć temat w podcaście.

Korzystając z okazji, że Asia ma pożyczony rower od Dre Rowery (pozdro dla nich! :) zaplanowaliśmy również rozmowę o emocjach związanych ze świeżym przejściem między szosą, a TT. O ile ogólna wiedza jest pewnie większości znana, o tyle emocje i detale przy takim przejściu są czymś unikatowym.

Dlatego też serdecznie zapraszam do posłuchania naszej rozmowy. :)
10 osób z Endure Team startujących w tej imprezie. Podobno 6 z nich na podium. :P Mi zabrakło 31 sekund...

To nie był start na wycięcie. Po Mrągowie prawie nie trenowałem. Właściwie nic nie robiłem tylko przybierałem na wadze. ;) Dopiero na 3 dni przed startem zacząłem truchtać i lekko kręcić korbą żeby cokolwiek się rozruszać. Jeszcze nie wiem czy był to dobry czy zły pomysł natomiast...

Czasami organizm daje nam znaki, że coś jest nie tak. Nie zawsze są one wyraźne i można różne nie rozszyfrować. Tego dnia znak dla mnie był bardzo wyraźny. Szukając analogii... tak jakby ktoś wyrwał znak drogowy z ziemi i przywalił mi prosto w mordę (zdradziecką, a jakże). ;)

Zacznę zatem od końca, żeby było ciekawiej. ;)
A miało nie padać... ;)

Start w ostatni weekend sierpnia był zaplanowany od dość dawna. Nauczony doświadczeniem, że w pierwszym tygodniu września pogoda robi się beznadziejna chytrze pomyślałem o wcześniejszym starcie, by pożegnać się z tri-sezonem.

Ostatnie 2 lata kończyłem sezon w Przechlewie. Za każdym razem lało aczkolwiek rok temu temperatura była "wysoka", bo z 15 stopni. Rok wcześniej było kilka kresek wcześniej i można było nabawić się konkretnego wychłodzenia.

Gdy zobaczyłem dogodny termin w kalendarzu imprez Triathlon Energy aż się uśmiechnąłem. Teraz jednak wiem, że cały system pogodowy działa nieco inaczej. W międzyczasie organizator Triathlon Przechlewo ustalił termin odbywania się tamtejszych zawodów na... ostatni tydzień sierpnia, zamiast pierwszego tygodnia września. Tydzień wcześniej... pewnie żeby pogoda była lepsza. ;)

Fatum ciąży. Jestem prawie pewien ;-) ;-) ;-), że psia pogoda w Mrągowie była spowodowana tym, że 300 kilometrów na zachód, w dokładnie tym samym terminie odbywał się przechlewski triathlon. :P
Biegi, chód sportowy, triathon, duathlon - taką drogę sportową przebył do tej pory mój dzisiejszy gość. Co spowodowało taką, a nie inną kolejność?

Sezon triathlonowy w Polsce już się kończy dlatego odcinek o duathlonie świetnie wpisuje się w to co obecnie będziemy mieli na własnym podwórku.

Maciej Kubiak jest jedną z wybijających się postaci Endure Team. Jego poziom sportowy mówi sam za siebie. W tym odcinku podcastu dowiesz się jak bardzo różnorodna i kręta była droga Maćka do tego co prezentuje sobą dzisiaj na arenie polskiej i światowej.

Zapraszam do odsłuchu. :)
Kiedyś napiszę książkę... żartuje, nie umiem pisać, więc... się nauczę i napiszę. ;) Moja historia związana z bieganiem i potem z triathlonem to fajny przykład drogi, którą przeszedłem w treningu, posiadanej wiedzy, zmiany mentalności, nastawienia, obciążenia treningowego itd. Fajnie te klocki się ułożyły... i mam nadzieję, że dalej się będą układać.

Jeśli spojrzę wstecz i pomyślę, że w przyszłości ma być jeszcze więcej, mocniej oraz przede wszystkim ciekawiej, to trochę łapię się za głowę. Obecnie (choć w dniu, w którym pisze te słowa lekko kuśtykam przez ból lewej łydki) jest tak zajebiście, że ciężko mi myśleć o przyszłości. Jaram się okropnie. :)

Czy to znaczy, że sikam tęczą i że wszystko przychodzi łatwo? Jest dokładnie odwrotnie. Pracuje godzinowo tyle ile nigdy nie pracowałem: na etacie oraz jako freelancer, a dodatkowo jako bloger i podcaster. Trenuje tyle ile nigdy nie trenowałem. Z uwagi na to, że pracuje z domu, to wykonuje obowiązki domowe, których nigdy się nie tykałem. ;) Kontaktu z najbliższą rodziną mam... różnie bywa - czas nie jest z gumy - choć praca z domu daje ogromne możliwości w tym zakresie. Z jednej strony cieszę się, że to wszystko robię. Z drugiej strony w ostatnim czasie miewam mega doły i załamki związane z obciążeniem... wszystkimi rzeczami.
VENI – VIDI – VICI! - Taki tytuł wpisu opublikował Piotr Suchenia po swoim występie w maratonie na biegunie północnym. Trzeba jednak powiedzieć, że łatwo nie było. ;) Dwa lata temu zacząłem nagrywać podcasty. Piotrek Suchenia był jednym z moich...
Ten cały triathlon, to jest całkiem ciężki. Szczególnie jak lecisz na wynik. W pływaniu trochę sapania, na rowerze trochę pieczenia... ale na biegu... to jest dopiero dramat w wielu aktach.

W tygodniu zawodów miałem trochę perypetii związanych z rowerem. Nie będę się już ośmieszał i ich tutaj przywoływał. Finalnie o godzinie 7:30 w dniu zawodów miałem rower w stanie bardzo sprawnym. Ostatnio tak sprawny był pewnie z rok temu. :P

Z ciekawostek powiem, że od dwóch dni mój rumak był również wyposażony w nowe koła. Czym prędzej chciałbym jednak pohamować triathlonistów, bo to nie jest tak jak myślicie. ;) W świecie Tri jak ktoś mówi że kupuje koła, to znaczy że sprzedaje samochód, by za nie zapłacić. ;) Mój komplet wraz z oponami kosztował 350 pln. Porównując do starych kółek, to nabyłem prawie takie same stockowe koła Syncros ale UWAGA UWAGA z aerodynamicznymi szprychami. 😂 +7 km/h jak nic!

Social Media

1,493FaniLubię
111ObserwującyObserwuj
420ObserwującyObserwuj
820ObserwującyObserwuj
321SubskrybującySubskrybuj