OSTATNIE ODCINKI PODCASTU

Najnowsze wpisy

Czy można pływać szybko i ekonomicznie? Jeśli szybko oznacza 1:13/100m, a ekonomicznie, to utrzymać takie tempo przez 30 kilometrów, to ten podcast jest dla Ciebie.

Gościem tego odcinka podcastu jest Sebastian Karaś. Pierwszy raz usłyszałem o nim po sprincie Herbalife Ironman Gdynia w Gdyni. W tamtych zawodach startowałem w pierwszej fali. Gdy nasza fala zakończyła zawody startowała druga fala, a w niej sztafety. Stałem i kibicowałem powoli wracając do domu. Trafiłem na moment gdy pierwszy zawodnik kończył etap rowerowy. Chwilę potem zobaczyłem biegnącego Marcina Chabowskiego (podcast z Marcinem). To był jedyny zawodnik z tej sztafety, którego wtedy znałem z widzenia.
Wejście w sezon 2016 miałem bardzo kiepskie. Uraz, nabrałem masy, pofolgowałem. To doświadczenie pomoże mi w spokojnym wejściu w sezon 2017. Tym razem okres roztrenowania wyglądał o wiele lepiej, choć nadal słabo. Przytyłem 2 kg i trochę wariowałem (różne inne...
Ostatnio napotkałem się na ciekawy cytat. Dokładnie taki jak tytuł tego wpisu. Nawiązywał on do kwestii powtarzanej codziennie przez miliony osób: podążaj za swoją pasją... rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani godziny. Jest pewien autor, który się z tym nie zgadza.

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że jestem fanem podcastów. Słucham ich dużo. A może to już nieprawda. Na pewno słuchałem ich bardzo dużo. Właściwie 90-100% czasu, w którym biegałem przez ostatni rok (a pewnie i dłużej) na uszach miałem słuchawki, a w słuchawkach leciał jakiś podcast. Czasami, choć rzadko, był to jakiś audiobook. Teraz proporcje się zmieniły i podcasty słucham wybiórczo - tylko tematy, które mnie na pewno zainteresują. Focus zmieniłem na audiobooki, które z założenia powinny być lepiej przygotowane. Wszak są to wersje audio książek, nad którymi ktoś spędził wiele miesięcy. W porównaniu do książki, podcast to jednak szybka produkcja. ;)
Wiele sportowców znajduje się teraz w okresie roztrenowania. W dzisiejszej rozmowie odpowiadamy na pytanie co zrobić by następny sezon startowy był wolny od kontuzji i problemów z mięśniami i stawami.

Nikt nie lubi kontuzji. Nie dość, że boli to do tego irytuje nas przerwa w treningach. Niektórzy z nas dodatkowo, przy okazji kontuzji wydają pieniądze na dodatkowe leczenie - zwykle wizyty u fizjoterapeuty. Czy tak musi być? Przepytałem mojego gościa co zrobić by nie musieć do niego chodzić oraz czy "niechodzenie" się opłaca. ;)

Zapraszam do wysłuchania rozmowy i koniecznie daj znać co myślisz o pomyśle, o którym wspominałem na końcu tego podcastu.
Nastawienie na walkę, wiara we własne siły i aurę chłodniejszą niż we Wrocławiu. ;) Do Poznania jechałem zmotywowany ale... maraton to maraton. Zawsze jest nutka niepewności.

Poznański wątek towarzyski był bardzo obszerny ale chciałbym zamknąć go w jednym akapicie. Fajnie było spotkać te wszystkie osoby, które spotkałem. :) Właściwie to już od Gdyni nie narzekałem na brak towarzystwa. :) Pozdro Nata i Iwona!

Gdyby…

Gdyby szwagier tydzień temu nie miał wesela...
Gdyby wiatr nie wiał, bo wiało jak cholera...
Gdyby trasa była nieco bardziej płaska...
Gdyby sponsorzy sypali grubo hajsem gdy mówię "co łaska"...
Gdyby moja praca mnie tak nie męczyła...
Gdyby nie żona, gdyby nie dzieci, gdyby nie rodzina...
Gdyby moje koła miały stożek i kręciły się lekko...
Gdyby inni wiedzieli jak mi w życiu jest ciężko...
Dzisiaj rozprawka nieco psychologiczna. Odpowiedź na pytanie z tytułu tego wpisu jest oczywiście inna dla każdej osoby. Na pewno ma na nią wpływ ilość maratonów zaliczanych do Korony Maratonów Polskich oraz fakt, że po piątym maratonie jest radość, że można sobie już dać spokój. :P Czy na pewno?

Był tydzień startowy. Za parę dni miałem pobiec swój ostatni maraton. Pomyślałem sobie jak to smutno będzie gdy w perspektywie następnych iluś miesięcy nie będzie żadnego tego typu wyzwania do przebiegnięcia. Nie wiem dlaczego moja głowa tak pomyślała. Brak wyzwań? Skądże. Przecież parę tygodni wcześniej podjąłem decyzję o starcie w ultramaratonie kolarskim. Coś jednak jest w tym dystansie. Coś przyciąga... coś jak kropka nad M w logotypie Ironmana. ;)
Dystans ultra. Rozmawiałem już w podcaście o ultrabiegach. Rozmawiałem o ultratriathlonach. Przyszedł czas na ultrakolarstwo. :)

Moje podejście do sportu staram się komunikować jasno. Nie spieszyło mi się do debiutów na coraz dłuższych dystansach. Do każdego nowego wyzwania chciałem być przygotowany, by osiągnąć jakiś w miarę przyzwoity wynik. Jednak dzięki rozmowie, którą usłyszysz w tym podcaście zmieniłem nastawienie. Nadszedł czas na przygodę, a by owa przygoda była wyzwaniem na odpowiednim poziomie zwariowania zdecydowałem się na kolarską jazdę ultra.
Wiele osób biega dla czystego fun'u ale zwykle po pierwszych zawodach na 5 czy 10 kilometrów do działania wchodzi ambicja. Myślimy: dałem z siebie wszystko ale następnym razem owo "wszystko" będzie o 2 minuty szybciej. ;) Na początku wystarczy truchtać dalej ale w pewnym momencie truchtanie nie wystarcza. Trzeba zacząć trenować czyli zaplanować co, kiedy i jak, by dalej się rozwijać.

Czytelnicy tego bloga to osoby o różnym zaawansowaniu w sporcie. ;) Są osoby, które z radością przebiegają swoje pierwsze pięć kilometrów. Z drugiej strony wśród czytelników są postacie obsadzające pudła w dużych imprezach triathlonowych w Polsce. Ten wpis jest skierowany bardziej do tej pierwszej grupy... z małymi wyjątkami.
Długo nosiłem się z zamiarem kupna nowego stroju startowego. Stary się jeszcze nie podarł ale kiepsko w nim wyglądałem (yep :P) i był mało wygodny. Poszukiwania nowego rozpocząłem od stworzenia idei idealnego stroju startowego.

Pierwszy raz o tym jak będzie wyglądał mój nowy strój startowy pomyślałem po jednych z zawodów. Usłyszałem, że łatwo mnie było rozpoznać z daleka, ponieważ miałem założoną białą buffkę Nozbe. Gdy tylko to usłyszałem, pomyślałem, że większość zawodników ma jednak ciemne stroje startowe. Moje przypuszczenia potwierdziły poszukiwania nowego stroju - ciężko było znaleźć coś jasnego.

Social Media

1,181FaniLubię
109ObserwującyObserwuj
334ObserwującyObserwuj
781ObserwującyObserwuj