IMG_1780
Od lewej: Tomek, Mateusz, Łukasz, Ja, Marcin, Ania

Psychika robi człowiekowi różne figle. Jak zaczyna się biegać, to każdy przebiegnięty dystans jest sukcesem. Każde zawody, które ukończymy to święto. Każdy medal do kolekcji zamienia twarz w banana. Gdy jednak na dobre zaznajomimy się z dystansem i chcemy więcej, pojawia się presja czasu. Już nie chodzi o to, by dobiec. To nam nie wystarcza. Chcemy kręcić lepsze czasy, chcemy biec szybciej, męcząc się mniej… choć finalnie chodzi o to, by biec jeszcze szybciej i zmęczyć się, oooooj skatować się byle cyfry na tabeli wyników się zgadzały. I to wcale nie jest chore. To nie jest żadna mega ambicja, a zwykła chęć bycia lepszym od siebie sprzed miesiąca czy roku. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli stoimy w miejscu, to tak naprawdę się cofamy. Jeśli człowiek ma pewne plany, to nie może stać w miejscu. Trzeba przeć do przodu – rozważnie i z głową ale bez wymówek i ociągania się.

Dzisiejszy bieg powinienem zaliczyć do udanych. Nastawiłem się jednak na zbyt ambitny wynik, którego nie osiągnąłem. Chciałem zrobić to, co planowane było na listopad i trochę się spaliłem. Poniżej wykaz kolejnych kilometrów na trasie. Po wykresie średniego tętna nikt mi nie powie, że odmówiłem walki ;) Jest coś niepokojącego w tym wszystkim. Niedawno biegłem 7 km po Rumi w podobnym tempie jak dzisiejszą dychę. Średnie tempo było takie samo ale tętno sporo niższe (HRavg=163). Będzie potrzebna głębsza analiza tego tematu. Jak sam na to patrzę to chyba (jak zwykle) zbyt ambitnie wystartowałem, poniżej 5:00’/km i później trzeba było cisnąć dalej. Dobrze, że ostatni kilometr jakoś poszedł… czyli były siły na finiszowanie ;)

Km Czas Śr. tempo Najlepsze tempo Śr. tętno
1 4:58.2 04:58 04:28 166
2 4:57.3 04:57 04:26 174
3 4:58.4 04:58 04:15 175
4 5:06.1 05:06 03:50 176
5 5:22.5 05:22 04:20 175
6 5:17.1 05:17 04:42 171
7 5:23.2 05:23 04:13 174
8 5:21.4 05:21 04:49 173
9 5:27.6 05:28 04:06 173
10 5:19.6 05:20 03:36 175
TOTAL: 52:25.4 05:13 03:36 173

Drugim aspektem jest stałość tempa. Oczywiście nie można ufać do końca GPS w zegarku ale prawdopodobnie trochę rwałem tempo w rozpaczliwej walce o przetrwanie i dobiegnięcie (w końcu, tak ja wspominałem, cyfry na tabeli muszą się zgadzać ;) ) do mety. Jak patrzę na tempo okrążenia w okolicach 5:20, przy najszybszym 4:10 to rozbieżności wydają się za duże. Uczę się biegać.

Poniżej czasy znanych mi ludków. Fajnie było spotkać na rozgrzewce znajomych, których dawno się nie widziało:
Bartek J. – 40:27
Darek M. – 46:03
Marcin C. – 47:20
Mati Cz. – 48:03
Tadziu – 49:32
Ania K. – 51:16
Dziki – 52:06
Moje 4-litery – 52:24
Pro – 55:01
Marta S. – 57:53

Większość z powyższych osób zrobiło dzisiaj robotę i powyższe czasy to ich PB. Gratuluję :)

Cóż. Trzeba zrzucać sadło. Wtedy nie ma innej opcji jak lżejszy galop przez pola i lasy ;)

odchudzanie

 

5 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here