Odpocząłem w weekend. Niedzielno-wieczorny telefon był dość niespodziewany. Przyszła paka, niby standard. Nie można się jednak przyzwyczajać, bo co będzie później… ;) Nie będę przynudzał długimi opisami mielenia żuchwą. Krótko i na temat. Więcej zdjęć, mniej tekstów. To nie blog kulinarny ;)

Śniadanie: kanapka, jajko, wędlina
IMG_2377
Lekko i przyjemnie. Żeby nie było za lekko to dorzuciłem od siebie galaretkę z malinami. Trzeba sobie dogadzać ;)

II śniadanie: krem z marchwi, grzanki
Pomarańczowa maź. Pachniało tak sobie. Pierwsza łycha do pycha i wiem, że kiedyś zrobie sobie taką samą w domu :) Zapomniano chyba tylko o grzankach :]

Obiad: makaron z rukolą
Poprzedni obiad z DLS składał się z ryby z porcją ryżu. Wtedy się solidnie najadłem. Tym razem jest słabiej, chociaż makaron mi bardziej pasuje smakowo. Dodatkowo wyczułem rozdrobnione orzechy włoskie. Uwielbiam :)

Kolacja: kanapka, sałatka z sera białego i soczewicy
Zostawiłem sobie to na wieczór, na czas faktycznej kolację, po basenie. Smacznie i zdrowo. Normalne przed snem (tak, jem przed snem) rzadko jem aż tak zdrowo. Białeczko do regeneracji podczas snu samo się jednak nie przyjmie.

 

WTOREK

Śniadanie: jogurt naturalny, mieszanka musli, melon
Pasuje mi to ich musli. Muszę gdzieś dorwać jakieś worki z dobrymi ziarnami i będę dosypywał do niby-musli z marketu.

II śniadanie: sałatka ryżowa
IMG_2393
Ryż, papryka, ogórek, kurczak. Znane i lubiane. Dorzuciłbym jeszcze oliwki… i kus kus zamiast ryżu ;) Solidna porcja jak na drugie śniadanie.

Obiad: Rolada drobiowa z rodzynkami, kasza gryczana z marchewką
IMG_2397
Kurka wodna! Normalnie drugi raz w ciągu dnia się najadłem. Może to wina tego, że skróciłem przerwy między posiłkami. Jedzenie na pewno było również bardziej syte.

Kolacja: kanapka, mozarella, grilowany bakłażan z pomidorem, kiełki lucerny
Taką kanapkę to mogę przyjmować co chwila, przez całą dobę. Chętnych na dostawy zapraszam do kontaktu ;)

Podsumowując. Jeśli o mnie chodzi, to był najlepszy dzień pod względem sytości jedzenia. Chociaż smakowo wracam wciąż do rybki i makaronu z kawałkami orzchów, mmmmmm :)

ŚRODA

Śniadanie: kanapka, ser brie, sałatka z kapusty pekińskiej i pory
IMG_2408
Polecam każdemu poszatkowaną kapustę pekińską. Dobry wypełniacz. Na mnie działa, bo po czymś takim czułem się w miarę najedzony.

II śniadanie: krem z groszku
Tutaj o tyle ciekawa sytuacja, że w kremie pływało trochę rzeczy. Mój słaby zmysł poznania wyczuł grilowanego łososia, groszek i pestki dyni. Super sprawa. Bardzo smaczne. Mówię to ja, Marcin, człowiek antyzupowy :)

Obiad: Bitki cielęce w sosie własnym, kasza jęczmienna, fasola szparagowa
To mi nie podeszło smakowo…

Kolacja: kanapka, pstąg w galarecie, mix warzyw
… a z kolei to bym mógł jeść codziennie ;)

P.S. Pani z DLS Catering zadzwoniła do mnie i podpytywała o to i owo. Niestety nie zaproponowała dożywotniego, darmowego dostarczania mi jedzenia do domu ;-) Co ważniejsze, powiedziała, że musli, którym się tak zachwycałem to faktycznie jest ichna produkcja własna. Zrobie sobie też takie.

„Do what you can, with what you have, where you are.”
Theodore Roosevelt

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here