Wczoraj odbyłem pisemną konwersację z los treneiros. Mowa była o startach na 2014 rok. Podsumowaniem roku miał być start w maratonie. Piotr stwierdził, że nie jest to dobry pomysł. Na moją odpowiedź „że ja się nastawiłem, że bym bardzo chciał” wysłał mi stronę tekstu z argumentacją dlaczego odradza start już teraz. Zacząłem myśleć, że przecież chciałem w pierwszym roku robić dychy, w drugim połówkę, a w trzecim pełen dystans i… dopiero sobie uświadomiłem, że biegam dopiero pierwszy rok, a start w połówce odbył się bez przygotowania. No to po maratonie ;)

Wieczorem kolejne rozmyślania. Tym razem nad bliższą datą, bo 11.11. Jakaś jesienna sinusoida nastrojów mnie łapie. Raz jestem bojowo nastawiony, raz zrezygnowany. Wiem, że będzie bardzo ciężko złamać tę pięćdziesiątkę w poniedziałek. Tak naprawdę musiałbym nagle zejść z PB o 3 minuty. To sporo. Nie mogę się doczekać tej walki :)

Pozdro dla P.S. :)

100_100_130_1756798170_middle

18 KOMENTARZE

      • Absurd. Pobiegłem maraton po pół roku przygotowań. Z czego tak naprawdę ogień to był ostatnie 2 miesiące, a wcześniej to więcej kolarstwa było niż biegania. Ale ok, można powiedzieć, że 2 lata biegałem przed maratonem, czasami mniej czasami więcej.
        Mam znajomego, którzy 2 miesiące przed maratonem wstał z fotela i zdążył się przygotować. Oczywiście wszystko jest kwestią tego na jaki czas chcesz pobiec. Bo jak się szykujesz na złamanie 3h, to owszem trzeba trenować długo i wytrwale i w rok nie dasz rady, ale jak chcesz po prostu skończyć spokojnie sobie truchtając, to bez jaj. Odkładanie tego, że może gdzieś tam za kilka lat i to nie na pewno, jest bez sensu.

        • U Ciebie wcześniej było trochę lat kolarstwa. U mnie piłka czasami ale mało. Ja przychylam się do opinii trenera. Maraton też bym pobiegł teraz bez presji na wynik ale w długim okresie czasu mogłoby się to odbić jakoś na nogach. Kolega wstał z fotela, pobiegł 25 km i stanął. Później nie miał problemów z chodzeniem ale przez 3 lata się rehabilitował :)
          3:30 mi wystarczy w debiucie hyhy

          • No tak, ale maraton to nie jest coś mitycznego zarezerwowanego dla kilku ludzi w Polsce albo i na świecie i że latami trzeba się do tego przygotować. Wychodzisz z domu, zakładasz kierpce i lecisz. Teraz z perspektywy czasu widzę, że to nie jest żadne wielkie ajwaj.
            Co innego jakbyś chciał pełnego Ironmana robić. No to do tego to faktycznie jest ciężko w klika miesięcy się przygotować, ale do maratonu. Nie róbmy scen.

          • Teraz gdy masz technologię z marsa w butach to nie jest takie wyzwanie ale przecież jak go pobiegnę w 2015 to chyba nic złego się nie stanie. Póki co trzeba poprawić tragiczne 2:14 w połówce i to o co najmniej 20 minut, jak nie 30 ;)
            BTW. jesteś zdecydowany na HTGdynia 2014?

          • He, he :) Z Twoją formą to powinieneś bez problemu jakieś 1:50 na połówce nabiec.
            Tak, zdecydowanie chcę wziąć udział w „Gdyni”. Mam już nawet nocleg zarezerwowany. Wszystko wskazuje na to, że przyjadę do Gdyni na tydzień. Teraz czekam tylko na rozpoczęcie zapisów. Zapisuję się i pod to układam cały przyszły sezon.

          • A to akurat słusznie, połówka to już poważna sprawa, do której (w odróżnieniu do maratonu) trzeba trochę dłużej się przygotować. Jakąś ćwiartkę po drodze zrobić, itp.
            Jakby Ci takie coś trener powiedział, to bym zrozumiał. Ale maraton po roku przygotowań to pesteczka jest :)
            I przy okazji, zamówiłem dzisiaj 910 :)

          • Nie zrozum mnie źle. Nie podważam kompetencji Twojego trenera, bo nieprzypadkowo to on jest trenerem, a nie ja ;) Chodzi mi tylko o to, żeby nie demonizować maratonu. To jest dla ludzi i nie trzeba być nadczłowiekiem, żeby to kończyć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here