Wczoraj odbyłem pisemną konwersację z los treneiros. Mowa była o startach na 2014 rok. Podsumowaniem roku miał być start w maratonie. Piotr stwierdził, że nie jest to dobry pomysł. Na moją odpowiedź „że ja się nastawiłem, że bym bardzo chciał” wysłał mi stronę tekstu z argumentacją dlaczego odradza start już teraz. Zacząłem myśleć, że przecież chciałem w pierwszym roku robić dychy, w drugim połówkę, a w trzecim pełen dystans i… dopiero sobie uświadomiłem, że biegam dopiero pierwszy rok, a start w połówce odbył się bez przygotowania. No to po maratonie ;)

Wieczorem kolejne rozmyślania. Tym razem nad bliższą datą, bo 11.11. Jakaś jesienna sinusoida nastrojów mnie łapie. Raz jestem bojowo nastawiony, raz zrezygnowany. Wiem, że będzie bardzo ciężko złamać tę pięćdziesiątkę w poniedziałek. Tak naprawdę musiałbym nagle zejść z PB o 3 minuty. To sporo. Nie mogę się doczekać tej walki :)

Pozdro dla P.S. :)

100_100_130_1756798170_middle