Nadeszły mrozy, później nadeszły dodatkowe opady śniegu. Dzięki temu mogłem przetestować ubrania i dodatki w ciekawszych warunkach. Człowiek uczy się całe życie. W tym tygodniu to ja zasięgnąłem życiowej, doświadczalnej nauki.

Zaczęło się od komina. Gdy zakładałem go na usta, by zimne powietrze nie wpadało bezpośrednio do gardła, pod brodą tworzył mi się kawał lodu. Po zaciągnięciu materiału na usta od razu robiło się miło. W buzi było cieplej, a wydychane powietrze ogrzewało szyję, nos i twarz. Nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło ;) Para z ust, która szła w dół, od ust, zostawiała po sobie ślad na dole komina. Tworzyła się oczywiście tam woda, która później zamarzała. Przy ustach zjawisko nie zachodziło, bo materiał był cały czas nagrzewany nowymi, mocnymi podmuchami ciepłego powietrza. Para, która szła do góry po pół godziny sprawiała, że twarz była mokra od wody. Niska temperatura + mokra buzia = kłopoty. Dzisiaj długie wybieganie, więc trening na niskich obrotach. Nie zaciągałem komina na buzię i było wszystko ok. Postaram się przy mocniejszych akcentach też trzymać go co najwyżej na brodzie. Dodatkowo zaciągam go wysoko na tył głowy, dzięki czemu mam lepiej chronione uszy i tył czachy (oprócz czapki oczywiście).

IMG_4160_mini

Ostatniej nocy napadało troszkę śniegu. Niedużo ale nim auta go rozjeździły (w lesie) wybrałem się na trening. Wreszcie mogłem założyć moje ochraniacze na buty/nogi przed kopnym śniegiem :) Leżały już kilka tygodni w szafie i czekały na sprawdzenie. Noga nie zapadała się tak mocno w śniegu, by miały mega pomóc ale na pewno trochę dały. Do buta nie dostał mi się ani gram śniegu, noga była sucha (nawet buty nie przemokły, co akurat jest dziwne :P ), komfort taki sam jak bez ochraniaczy – zupełnie zapomniałem, że je mam założone. Generalnie zakładam na tyłek tylko jedną warstwę, więc kawał materiału dodatkowo ochraniający łydki przed wiatrem to nie był zły pomysł. I tutaj kolejna ciekawa obserwacja. Po treningu rozpiąłem ochraniacze i chciałem je wytrzepać. Nie wiem po co, bo żadnego śniegu na nich nie było i wyglądały ok. Uderzyłem nimi o ścianę i na podłogę posypało się pełno kawałków lodu. Przyjrzałem się materiałowi i od środka był cały mokry. Moja myśl: łydki się zgrzały, uwolniły trochę potu, pot przeniósł się na wewnętrzną warstwę ochraniaczy i tam zamarzł. LOL :) Pomacałem łydki, były suche :)

IMG_4156_mini
Sobota – komin wysoko

Tyle z ciekawych obserwacji tego tygodnia. Antyśniegi bardzo na plus, komina nie naciągam już na usta i nos (chyba, że już wracam do domu).

IMG_4162_mini
Niedziela – komin nisko

Pozostaje ostatni akapit do napisania. Co zostało przerobione w tym tygodniu? Ano podobnie jak w poprzednim. Najpierw ósemka plus 8×100 podbiegów – podbiegi bardzo smaczne. :) Później delegacja i po powrocie BNP – wyszło minimalnie wolniej niż tydzień temu ale i teren nieznacznie trudniejszy. Wyszły jakieś mini różnice. Forma bardzo podobna. W sobotę dyszka do 145 bpm i przyspieszenia. Przyspieszenia mało smaczne. ;) Zdechłem przy nich zdziebko. Dzisiaj 17 km wolnego. Zajęło ponad 2h, a prędkości były baaardzo wolne. Tętno takie jakie miało być, więc trening został zrealizowany zgodnie z planem. Teren fantastyczny, ciągle góra-dół-góra-dół. :) Samopoczucie w trakcie jak i po treningu zdecydowanie powyżej przeciętnej. Jest git!

motywator_51a93492a5dc81.20614717

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego telefonu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here