Recenzja Polar Loop – użyteczna opaska czy fajny gadżet?

Recenzja Polar Loop – użyteczna opaska czy fajny gadżet?

W Macgadce #98 rozmawiałem z Michałem Masłowskim o zegarkach sportowych. Razem potwierdziliśmy, że nie interesują nas opaski do mierzenia kroków i innych aktywności, ponieważ są to nikomu nie potrzebne zabawki. To pewnie dlatego, na złość, dostałem do testów opaskę Polar Loop. ;)

Polar Loop pudełko

 

Polar Loop pudełko 2

To było moje pierwsze spotkanie z produktem firmy Polar oraz ich platformą internetową. Podchodzę wiec do tematu jako sportowiec oraz laik w kwestii rozwiązań technologicznych. Opaskę testowałem jako samodzielny produkt mimo, że współpracuje z paskiem mierzącym tętno.

Opakowanie

Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest wszystko co być powinno. Bez udziwnień. W opakowaniu znajdujemy parę podstawowych przedmiotów:

  • opaskę Polar Loop,
  • kabel USB do ładowania i synchronizacji (podpięcie do opaski z magnesem),
  • metalową część do rozmontowania bransolety,
  • parę papierków pomagających w rozpoczęciu zabawy z urządzeniem.

Polar Loop jak dopasowac rozmiar

Najważniejsza ulotka w opakowaniu, to ta odsyłająca nas do strony produktowej, na której dowiadujemy się co musimy zrobić w pierwszej kolejności. Założyłem konto i podłączyłem opaskę kablem do komputera. Ta, pięknie zaświeciła się, rozpoczęła ładowanie, a ja zacząłem przeglądać ładnie wykonane strony multimedialnej instrukcji użytkownika. Niestety nie są one dostępne w języku polskim ale ich użyteczność oceniam wysoko.

Polar Flow

Gdy urządzenie łączyło się z “bazą”, rzuciłem okiem na okno aplikacji. Zobaczyłem pasek postępu synchronizacji. Nie chciałem mieć na swoim profilu aktywności innej osoby i za pomocą dwóch klików myszką przywróciłem urządzenie do ustawień fabrycznych – bardzo fajnie, że ta opcja jest dostępna tak łatwo.

Polar flow synchronizacja

Software Polara zapytał mnie również czy chcę zaktualizować oprogramowanie w opasce. Jednym słowem radość. Nie mam pojęcia kiedy wyszła ostatnia aktualizacja ale mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Każda prośba o aktualizacje to wielki zaciesz na twarzy gadżetomaniaka. ;-)

Polar Flow tworzenie konta

Wracając na chwilę do etapu tworzenia konta w Polar Flow. Podczas podstawowej konfiguracji mojego profilu musiałem dokonać wyboru odnośnie mojej aktywności. Na podstawie tego wyboru system sam dobiera ile czasu powinniśmy spędzać w ruchu. Polarowy system (czyli również opaska) rozpoznaje 5 stanów naszej aktywności:

  • sen
  • siedzenie
  • stanie
  • marsz
  • bieg

Polar Loop cel aktywności

W zależności od wyboru poziomu aktywności opaska będzie nam sugerować ile czasu powinniśmy spędzić w ciągu dnia na stanie ;), marsz lub bieg (dla każdej aktywności podawany jest inny czas). Na przykład rano może pokazać nam, że aby zaliczyć cel dobowy powinniśmy 5 godzin “stać”, 3 godziny maszerować lub 90 minut biegać. Jako że Loop liczy wszystkie nasze kroki, to na koniec dnia pracy owe 3 godziny marszu mogą być już w 50% zaliczone.

Mimo że “moja praca nie wymaga wysiłku fizycznego” ;-) wybrałem poziom 3. Co ciekawe nie ma tu do wyboru limitu kroków, który chcemy wykonać. Z jednej strony jest to dobre, bo nie każdy wie ile kroków do tej pory robił. Z drugiej strony wybrałem najbardziej ambitny cel, a zdarzało mi się robić ponad 300% dziennego “zapotrzebowania”. Prawdopodobnie nie jestem targetem dla tego produktu. ;)

Do platformy Polar Flow wrócę jeszcze w podrozdziale “Analiza wyników”

Polar Loop – pierwsze starcie

Założyłem opaskę a ta… spadła mi z nadgarstka. Jest wielka, przygotowana na naprawdę gruby nadgarstek. Na szczęście (oczywista sprawa) można ją dopasować. W tym celu dołączone zostały papierki do pudełka z produktem. Na jednej kartce papieru jest wytłumaczone co należy zrobić, by dopasować rozmiar opaski. Jest też tam papierowa miarka, która pozwala zmierzyć rozmiar własnego nadgarstka. W praktyce wygląda to tak:

  • mierzymy nadgarstek
  • bierzemy nożyczki
  • mierzymy jeszcze raz nadgarstek (dla pewności)
  • przystępujemy do cięcia opaski(!)

Jeśli w przyszłości będziemy chcieli sprzedać naszego Loopa kolejnej osobie, musimy szukać kogoś o takim samym lub mniejszym obwodzie nadgarstka.

Polar Loop czas godzina

Polar Loop jest ładny. Oczywiście jest to opinia subiektywna. Nie uważam że wygląda jak bransoleta zakładana więźniom. ;) Ekran jest bardzo fajnie schowany za matowym plastikiem. Przy pierwszym włączeniu wywołało mały efekt “wow”. Niestety takie rozwiązanie sprawdza się w bardzo ograniczonych warunkach. Wszystko pięknie wygląda gdy wokół nas jest ciemno. Po wyjściu na dwór ekran staje się zupełnie nieczytelny. Z tego też powodu uznałem najpierw, że ta opaska to świetny gadżet na imprezę… i tylko na imprezę? O tym za chwilę. ;)

Codzienne używanie opaski

Na co dzień opaska nie przeszkadza. Wygodnie leży na nadgarstku. Miło było mieć znowu na ręce urządzenie, które jest w stanie podać aktualny czas. ;) By wyświetlacz cokolwiek pokazał, trzeba nacisnąć przycisk. W przypadku zegarka, takie rozwiązanie byłoby u mnie od razu skreślone. Jako że miałem do czynienia z opaską – przymknąłem na to oko. Z Loopem chodziłem tylko przez tydzień. Znudził mi się. Miałem go na sobie przez większość czasu. Dlaczego nie cały czas?

  1. Spanie. Opaska śledzi nasz sen. Fajna funkcja. Ja jednak nigdy nie spałem z zegarkiem na ręku, więc było mi bardzo niewygodnie spać z Loopem. Może to kwestia przyzwyczajenia jednak sen jest po to, by zrelaksować ciało i umysł. To urządzenie zakłócało mi proces zasypiania, więc na noc odkładałem je na biurko. Dziwna sprawa, bo chciałbym wyjąć wreszcie telefon spod poduszki i zastąpić go właśnie zegarkiem ale muszę zrewidować moje myślenie. Nie jest to wcale takie super wygodne. Może to jednak faktycznie kwestia przyzwyczajenia.
  2. Pływalnia. Wychodząc popływać również zostawiałem Loopa w domu. Jest on oczywiście wodoszczelny (co sprawdziłem wrzucając go do wody podczas kąpieli) ale nie chciałem wyglądać jak choinka. Wystarczył mi mój Garmin na ręce. Przy okazji: kierując strumień prysznica na przycisk opaski, ta zaczyna szaleć jakbyśmy bardzo szybko w niego klikali. :)

Polar Loop ilość kroków krokomierz

Mała ciekawostka. Do 19999 kroków wyświetlacz pokazuje dokładną ich ilość. Powyżej tej wartości wynik jest podawany z dokładnością do 100 kroków co widać na zdjęciu powyżej. ;)

Czas na kilka słów odnośnie baterii. Przy moim używaniu podłączałem ją 2-krotnie w ciągu tygodnia z hakiem – zwykle po 4-ech dniach używania. Jak dla mnie wynik jest ok, choć producent mówi o 6-ciu dniach na jednym ładowaniu. Czas ładowania w/g producenta to 90 minut. Moim zdaniem szło to nawet szybciej także można podpiąć ją na “chwilę” będąc w pracy przy biurku i mamy prąd na kolejnych parę dni.

Nie miałem okazji przetestować wielkości pamięci urządzenia. Mówię tu o ilości zbieranych danych nim te zaczną wyparowywać. Producent przedstawia sytuację następująco: 12 dni aktywności i 4 godziny sesji treningowych lub 7 dni aktywności i 8 godzin sesji treningowych. Nie sprawdzałem tego ale wydaje mi się, że “sesja treningowa” to czas, w którym mamy podpięty do opaski czujnik HR na klatce piersiowej. Jeśli jest jak myślę, to musiałbym synchronizować opaskę co drugi dzień. No way! ;)

Analiza Wyników

Po ostatnich zmianach na platformie Garmina, z której na codzień korzystam, zacząłem ją lubić. Gdy zobaczyłem co proponuje Polar zobaczyłem, że da się to zrobić o wiele ładniej i fajniej. Jedna kwestia to dostęp do www i interfejs webowy. Druga sprawa to aplikacja mobilna. Ta od Polara jest przejrzysta i ma sporo funkcji. Dla porównania aplikacja Garmina wydaje się być pracą uczniów szkoły podstawowej – tragedia. Ale wracając do Polar Flow…

Polar Flow podsumowanie dnia

Aby cokolwiek pojawiło się na naszym koncie, należy przeprowadzić synchronizację. Można to robić automatycznie podczas ładowania opaski kablem USB (podpinamy do komputera, dane z automatu same się ładują i – jeśli chcemy – po synchronizacji pokazują nam się na ekranie) lub mobilnie, bez wykorzystania komputera. By to wykonać należy odpalić aplikację Polar Flow na telefonie i zaczekać kilka-kilkadziesiąt sekund. Mając telefon w ręce (z włączonym Bluetooth) oraz opaskę na nadgarstku informacje dość szybko pojawiają się na naszym profilu.

Polar Flow wykres dnia

Krótkie info dodatkowe odnośnie powyższego zrzutu. Przed godziną 22 odłożyłem opaskę na biurko stąd ta część danych jest wykratkowana. Dlaczego dane w okolicach południa są wybrakowane – nie pamiętam. :/ Tak jak wszystkie tego typu produkty, Loop funkcjonuje dzięki czujnikom i oprogramowaniu, a te łatwo oszukać. Równie “ciekawa” sytuacja jest na poniższym screenie. Otóż gdy po 22 położyłem się spać opaska stwierdziła, że się obijam i w okolicach 23 zapisała alarm (znacznik bezczynności).

Wykres kołowy polar flow

 

Znacznik bezczynności

Takie kwiatki pewnie pojawiały by się dość często ale nie uważam tego za błąd. To tylko technologia, która jest podatna na pomyłki. Dlatego też moje podejście jest takie, że błąd pomiaru ilości kroków rzędu 30% przyjmuję ze spokojem ducha. Przy okazji, naliczanie kroków w zegarkach Garmina podczas jazdy autem również nie jest niczym nowym, także tego typu błędy absolutnie nie są domeną produktów firmy Polar.

Polar flow na iOS

 

Polar flow podsumowanie krokomierza

Powyżej jeszcze jedno podsumowanie doby. Tym razem widok na dzień, który jeszcze się nie skończył. Po roku obserwowania tabelek w Garmin Connect, spoglądanie na takie wykresy i komunikaty przez długi czas mi się nie nudziło. W całym tym testowaniu musiałem jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. Do platformy ładowałem tylko dane z krokomierza i pomiaru snu. Żadnych danych odnośnie treningu. Z tego też powodu nie mogłem poznać wszystkich możliwości Flow. Jednak z tego co zdążyłem zauważyć ma ona jedną bardzo dużą wadę – brak połączenia z innymi aplikacjami. Szukałem przez chwilę i nie znalazłem możliwości by móc automatycznie synchronizować dane z Polar Flow z innymi zewnętrznymi serwisami jak Runkeeper, Endomondo, Strava czy Tapiriik. Możliwe że dotyczy to tylko danych z krokomierza ale z tego co wyczytałem, to możliwość taka istnieje tylko poprzez manualne wyciąganie plików .tcx i ładowanie ich, np. do Stravy. Dla jednych to totalny fail, dla innych zupełnie nieistotne.

W kwestii monitorowania naszego snu podawane są dane o ilości snu z podziałem na sen głęboki i płytki.

Podsumowanie

Podsumowanie

Opaska kosztuje w przybliżeniu 100 EUR. Widzę dla niej pewne zastosowanie, do którego mogłaby się sprawdzić. Osobiście do mierzenia jakości snu (oraz wybudzania w odpowiednim momencie, a tego Loop niestety nie oferuje) oraz ilości kroków używam iPhone. Nie przeszkadza mi to, że telefon w pracy leży na biurku, a w domu często na stole czy regale. Jeśli należy się liczyć ze sporym błędem pomiaru, to spokojnie można przymrużyć oko na tę kwestię. Umówmy się – jeśli mamy problem z wagą, to zrobienie 2000 kroków zamiast 1000 po korytarzach w biurowcu niewiele nam da. Przy okazji mała dygresja. Sikanie z Polar Loop = 2 kroki. Sikanie ze strzepywaniem = 14 kroków. ;-)

Przypadłością mojego (i każdego innego) telefonu jest to, że przy pomiarze snu w nocy bateria zjeżdża ok. 30% w ciągu nocy. Fajnie byłoby mieć urządzenie, które przejmie te zadania i automatycznie przeniesie dane do ulubionej platformy. I tutaj właśnie wchodzi użyteczność Polar Loop.

Ja swój sportowy workflow buduje wokół platformy Garmina. Moim ideałem jest posiadanie takich danych jak codzienna aktywność, treningi i sen pod jednym adresem www (tudzież w jednej aplikacji). Tylko w takim przypadku mogę mieć jakiekolwiek informacje o stanie regeneracji mojego organizmu. Tylko wtedy system będzie posiadał wystarczające informacje, by powiedzieć czy jestem gotowy do kolejnego mocnego treningu. Niestety aby posiadać takie informacje będziemy musieli posiadać zegarek treningowy. W przyszłości być może iPhone będzie zbierał dane z różnych platform i analizował je w aplikacji Zdrowie. Wracając do zegarków. W przypadku Polara będzie to model M400, który kosztuje 200 EUR. W przypadku Garmina najtańszy jest Forerunner 15. Cena 800 pln jest 2-krotnie wyższa niż za opaskę jednak otrzymujemy urządzenie z GPS i paskiem HR, które zbierze dla nas większość danych z codziennej aktywności oraz wiele detali z treningów.

Jeśli miałbym komuś proponować zakup urządzenia do aktywności to zdecydowanie polecił bym zegarek z nowej serii (tj. te które mają m.in. krokomierz i tryb działania low-energy). Dla kogo poleciłbym opaskę? Dla tych, którzy chcą wywołać efekt wow na imprezie. Nie żartuję, nie chcę nikogo obrazić i nikogo nie oceniam. Polar Loop wygląda ładnie. Fajny materiał na biżuterię! Niskie modele zegarków treningowych nie są tak urodziwe. Na dodatek platforma Flow fajnie mobilizuje do aktywności. W przypadku gdy szukamy urządzenia do pomiaru naszych treningów wybrałbym jednak dowolny zegarek z GPSem lub… smartfon.

IV Karnawałowa Leśna Dziesiątka z Bortexem

IV Karnawałowa Leśna Dziesiątka z Bortexem

To był zdecydowanie start typu B albo nawet i C. Miało być treningowo i w sumie ten cel udało się osiągnąć. Przy okazji poznałem kapitalną imprezę, w której chcę wystartować również za rok… tym razem bardziej przygotowany (w odpowiednie odzienie).

Bieg karnawałowy 1

Na pole bitwy przyjechałem półtorej godziny przed startem, a tam jakoś pusto. W ciągu 45 minut przyjechała cała reszta bandy karnawałowej. Ojjjj było kolorowo! Ja spokojnie spacerowałem tu i ówdzie gaworząc z różnymi osobami. Klimat był mega pozytywny.

Materiał na grzane wino

Izotonik regeneracyjny na „po” ;)

Grzane wino w przygotowaniu

Krew bogów już podgrzewa się na ruszcie. ;)

Moje nastawienie do tego biegu było jedno – nie przeginać. Zaplanowałem sobie bieg w granicach 4:30-5:00, a ostatni jeden lub dwa kilometry lekko przycisnąć.

Przygotowanie do biegu

Banda kieruje się do linii startu. :)

Kolorowy las biegaczy

WTEM! Las w wielu kolorach.

Jak wystartowaliśmy od razu wszedłem w swoje tempo. Okazało się ono niestety równe 4:30. No to pognałem. Przez pierwsze kilometry tętno nie wyrywało się mega w górę, więc uśmiech spowodowany strojami współbraci-biegaczy był spotęgowany wybornym samopoczuciem. Niestety część trasy była oblodzona i trzeba było uważać, by nie wywinąć orła. Tempo trzymałem w miarę równe 4:30-4:40. Ostatnie 2 km zgodnie z planem lekko podkręciłem do 4:20 i 4:10 (finisz pod górkę :)). To był bardzo dobry trening. :D

Po biegu większość przebrała się w strasznie nudne ciuchy i razem pobiesiadowaliśmy chwilę. Tu winko, tu kiełba… tego typu sprawy.

Biegacze przy ognisku

Były również konkursy z nagrodami dla najlepszego przebrania wśród panów i pań… z podziałem na kategorie wiekowe. Młodzież dla lat 40 oraz… młodzież starsza. :-)

Karnawałowe przebranie biegacza 1

Karnawałowe przebranie biegacza 2

Karnawałowe przebranie biegacza 3

Podsumowując: impreza bardzo godna polecenia. Super klimat, fajni ludzie, zero spiny. W miarę łatwo jest zaciągnąć hamulec i nie jechać na 100%. Wszak bieg jest pod koniec stycznia, a finał zimowo-wiosennych przygotowań powinien wypadać na marzec-kwiecień. Karnawałowa Dziesiątką z Bortexem to dla mnie must-be za rok. Byle nie przespać zapisów, bo party jest kameralne (ochotników 400, a miejsc 100).

Poniżej galeria zdjęć uczestników tej imprezy. :-)

 

 

Mój trening – koniec stycznia, koniec leniuchowania ;)

Mój trening – koniec stycznia, koniec leniuchowania ;)

Mam nadzieję, że to co zapisałem nie okaże się dla moich kulasów zbyt ambitne. Przechodzę na 5 biegów tygodniowo i po rozpisaniu treningu trochę wystraszyłem się tygodniowym kilometrażem. Być może na bieżąco będę wprowadzał zmiany.

W ostatnim tygodniu było trochę lżej pod względem nabijania kaemów. Co prawda tydzień kończył się mocnym startem na pagórkowatym asfalcie ale nie szalałem tak mocno jakbym chciał, więc uznaje, że był to (zgodnie z planem!) mocny akcent treningowy. Jak na te górki chyba trochę za mocny. ;) Wchodzę jednak na obroty. Przede mną 2 tygodnie ciężkiej orki pod względem czasowym. Zobaczymy czy to wyjdzie i jakie będzie samopoczucie.

2015, TYDZIEŃ 5 (26.01-01.02)

  1. Run: 12 km<145 bpm
  2. Run: 18 km<145 bpm (14-16 km – tempo 5:00’/km)
  3. Run: 12 km<145 bpm
  4. Run: 6 km<145 bpm; ćw. 10’, podbiegi 10×200 m; 3 km<145 bpm = 14 km
  5. Run: 28 km<145bpm (tym razem po płaskim, bez lasu)
  6. Bike: 30-50 km<130 bpm

TOTAL: Run 84 km, Bike 30-50 km

Będę starał się robić 2 mocniejsze treningi tygodniowo, a do tego jeszcze długie wybieganie. Pozostałe 2 jednostki będą typowo rekreacyjne, by aktywnie się zregenerować.

2015, TYDZIEŃ 6 (02-08.02)

  1. Run: 12 km<145 bpm
  2. Run: 2 km<145bpm; 5×3 km (5:00’/km)/500m; 3km<145bpm = 22 km
  3. Run: 12 km<145 bpm
  4. Run: 8 km<145 bpm; ćw. 10’+3×20”/40”; 3 km<145 bpm = 12 km
  5. Run: 32 km<145bpm (trochę lasu, trochę płaskiego)
  6. Bike: 30-50 km<130 bpm

TOTAL: Run 90 km, Bike 30-50 km

Zaczyna się robić bardzo ciekawie. Wkraczam na tereny, na których do tej pory nie byłem. :-) Będę uważał czy nie przegrzewam systemu. ;) Na niektórych treningach dodatkowo będę testował żeliki Vitargo oraz izotonik. Szczególnie dotyczy to 5×3 km oraz długich wybiegań. Na 5×3 km będę chciał zobaczyć czy przy nieco szybszym tempie nie robi mi się jakiś twister w żołądku po przyjęciu żelu. W kolejnym tygodniu zluzuję nieco z kilometrażem i lekko przyspieszę przygotowujac się do GP Gdyni. Working in progress. 8)

„All our dreams can come true – if we have the courage to pursue them.”
Walt Disney

Zbieg blogerów – edycja I

Zbieg blogerów – edycja I

Wiedza, motywacja – są ważne. Znajomości i widok wielu uśmiechniętych twarzy oraz społeczności ukierunkowanej w podobnej jak my kierunku – są bardzo ważne. Ale najważniejsze (oczywista sprawa) są przekąski, fit przekąski. ;-) Możecie się nie zgadzać z moimi priorytetami… w zasadzie, to ja też już je przewartościowałem. ;)

W ostatnią sobotę w nowej (a nawet bardzo nowej, bo jeszcze niewykończonej i niezatowarowanej) Biegosferze miało miejsce pierwsze spotkanie blogerów biegowych o nazwie „Zbieg blogerów”. Było dość kameralnie ale miało to swój niepowtarzalny plus. Każdy miał chwilę by się przedstawić, a dzięki wytworzonej atmosferze nikt chyba nie miał oporów, by do każdego podejść i porozmawiać. To było dla mnie pierwsze tego typu spotkanie, na którym jestem jako bloger. Jednakże mam doświadczenie w różnych spędach towarzyskich ;) i wiem, że duża społeczność nie asymiluje się tak dobrze na „przerwach na kawę” między wykładami na konferencji.

Biegosfera

Fot. Ola Karczmarska

Nie będę dokładnie opisywał co się działo. Ogólnie napiszę tylko, że przywitał nas manago Biegosfery, a później zaszczycił wizytą właściciel tego przybytku, swoja drogą mega klawy i pozytywny facet! Postaram się też wymienić kilka osób, które z różnych względów zapamiętałem ze spotkania. Jeśli kogoś powinienem pamiętać, a nie wymieniłem, można mnie skazać na karę chłosty… najlepiej wykonaną przez masażystkę, która była dostępna dla uczestników podczas wykładów. :o)

Na samym początku przywitała nas Agnieszka. Główna pomysłodawczyni, organizatorka i ojciec dyrektor (znaczy matka dyrektorka) Zbiegu blogerów. Jakby ktoś chciał przybić jej piątkę na ulicy, to najłatwiejszym sposobem by ją poznać jest wpatrywanie się w zdjęcie na samej górze tego wpisu. ;) Można również poczytać co pisze na jej blogu aga4run.pl.

TriMama

TriMama. Fot. Ola Karczmarska

Kolejną przedstawicielką płci pięknej, którą zapamiętałem to TriMama. :) Skądś ją kojarzyłem. Najprawdopodobniej spotkaliśmy się u Marka na kwadracie. Tzn. u Marka Zuckerberka. Na swoim fanpage’u dzieli się swoją walką z czasem, tj. aby racjonalnie podzielić 24 h doby na dzieci, dom, pracę i treningi. Gdy na dodatek „posiada się” męża przygotowującego się do długiego dystansu na IM Frankfurt, to dobę należy rozciągnąć, by znaleźć czas dla siebie. Zapraszam również na bloga trimama.pl.

Komin z bambusa

Komin z bambusa. Fot. Ola Karczmarska

Ostatnie będą pierwszymi. Tak też jest w przypadku Owcy na wypasie. :) Po przywitaniu to Owca wystąpiła jako pierwsza, prezentując nam swój produkt. Był to komin, który ma rywalizować z buffem. Nie testowałem, więc się nie wypowiadam ale słyszałem już jedną pozytywną opinię od ostatniej soboty, więc źle być nie może. Jak ktoś chce ochronić swoje gardło przed wiatrem, to zapraszam do kontaktu z… Owcą. ;)

Piotr Suchenia i pasek HR

Suchy się bawi. ;) Fot. Ola Karczmarska

To teraz coś o męskiej publiczności… ale nie do końca. Był Piotr Suchenia. Maratończyk, coach, organizator biegów w Gdyni, bloger, … długo pewnie by można wymieniać. Prowadzi oczywiście bloga run-passion.pl. Była również Agata Masiulaniec z biegowyswiat.pl. Wymieniam ich razem, bo jak sama Agata zauważyła, ich blogi dostały wyróżnienie w konkursie na Biegowego Dziennikarza Roku. Tacy celebryci. ;o)

Trzymam Tempo i przekąski

Trzymam Tempo i przekąski. ;) Fot. Ola Karczmarska

Był również Marek (razem z dziewczyną) z Trzymam Tempo. Poznaliśmy się przed ostatnim Biegiem Niepodległości z czego bardzo się cieszę, bo… znowu mam kogo gonić. ;) Jeśli ktoś, za przeproszeniem, ma problem z ruszeniem dupy z kanapy, to jest to właściwy fan page do odwiedzenia.

SuchaSzosa

Błażej we własnej osobie. Fot. Ola Karczmarska

Parę wartościowych zdań wymieniłem również z Błażejem z SuchaSzosa.pl, który miesza też coś podobno w grupie Smashing Pąpkins. ;) Jedno jest pewne. Jeśli ktoś pisze, że „dał dupy” w półmaratonie, kręcąc życiówkę na poziomie 1:30, to jest to dla mnie jakiś wzór, do którego na chwilę obecną chcę dążyć. ;-) Poza tym na dniach ma pojawić się na blogu przepis na nutellę z masła orzechowego, którą smakowałem na blogu i… masełko czeka już u mnie w domu na przeprowadzenie procedury zasładzania. :)

Poranny biegacz maluje

Poranny biegacz w wersji kreatywnej. Fot. Ola Karczmarska

Ciekawą postacią okazał się również Antoni vel Poranny biegacz z dawnrunnin.blogspot.com. Mocny zawodnik posiadający sporą wiedzę (jak się okazało podczas konkursu) o bieganiu i świecie biegowym.

Ale ale! Byli też inni. Pozwolę sobie wymienić:
Poruszeni.pl
Bieganie naszą pasją
Radość biegania

Losowanie

Losowanie. ;) Fot. Ola Karczmarska

Były też konkursy, losowania, zabawy. Dla każdego coś dobrego. ;) Byłem też ja. :P

Moja cukinia o lekkim zabarwieniu czosnkowym nie wygrała w konkursie. :P Fot. Ola Karczmarska

Moja cukinia o lekkim zabarwieniu czosnkowym nie wygrała w konkursie. :P Fot. Ola Karczmarska

Papier, nożyce, kamień. Fot. Ola Karczmarska

Papier, nożyce, kamień. Fot. Ola Karczmarska

Zbieg blogerów - wszyscy razem

Ekipa zamykająca event. Fot. Ola Karczmarska

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione przez Olę Karczmarską.

Gips na ręce – dobry omen?

Gips na ręce – dobry omen?

Złamałem palucha. Najpierw się zdołowałem, że przygotowania szlak trafił, później przystąpiłem do dalszej walki. Co prawda codzienne obowiązki wykonywałem wolniej ale efekty ostatnich tygodni bardzo mi się podobają.

Najbardziej martwiłem się o treningi. Blog może zaczekać, treningów nie nadrobię. Jakież było moje zdziwienie gdy na podsumowaniach tygodniowych widziałem wyniki w okolicach 10h treningu tygodniowo i to bez pływalni. Spora w tym zasługa trenażera, który trafił do mnie akurat wtedy gdy tego najbardziej potrzebowałem.

Druga sprawa to blog. Teksty pojawiają się częściej niż przed złamaniem palca (mimo że w ostatnim czasie miałem więcej zajęć dodatkowych niż normalnie). Co więcej, jestem z nich bardziej zadowolony i piszę z większą podjarką niż wcześniej. Ruch na blogu również się zwiększył. Częściowa w tym zasługa regularności wpisów i pewnych małych zmian (m.in. dzięki udziale Ani i Doroty ;) ). Wzrosty nie są spektakularne ale nie przeszkadza mi, że teksty trafiają do 100, a nie 10000 ludzi. Czy to brak ambicji czy czerpanie radochy z tego co się robi? Chyba to drugie. ;)

W międzyczasie byłem też gościem podcastu Macgadka, do którego odsłuchania zapraszam. Sam odcinek podcastu został bardzo ciepło przyjęty przez słuchaczy. Mimo trudności w pisaniu naskrobałem też dodatkowy tekst do konkursu Miesięcznika Bieganie. Nie wygrałem ale powstał (moim zdaniem) świetny materiał, który po niewielkiej przeróbce opublikuje niedługo na blogu. A to wszystko jedną ręką! Drżyj świecie, bo zaraz ściągam gips i sam nie wiem do czego jeszcze jestem zdolny! ;-)

Generalnie dużo się ostatnio dzieje. Jutro będę cały dzień na zlocie blogerów biegowych. Mam nadzieję przyswoić dużą porcję wiedzy, którą być może podzielę się również tutaj. Podsumowując: w głowie wiosna, mimo jesieni na dworze. Chce się działać. :)

A tak na poważnie, to powoli zaczynam wierzyć w siebie… długa i trudna dla mnie to droga.

Z pozdrowieniami dla wszystkich: