Marzenia o startach w triathlonie rozpoczęły się we wrześniu 2013. W październiku 2013 nastąpiło pierwsze moczenie na pływalni. Do debiutu w sierpniu 2014 kupiłem najpotrzebniejsze rzeczy. Przez zimę 2014/15 trochę się dozbroiłem. Tri-lejdis już pisały co mają, potrzebują i chcą. Czas na mnie. :-)

Podział ekwipunku na dyscypliny będzie chyba najbardziej zasadny. Zatem zaliczamy wyliczankę.

Pływanie

pianka

Tego bałem się najbardziej i chciałem ułatwić sobie życie poprzez sprzęt. Głównie myślałem o piance i stroju startowym. Na dzień przed zawodami kolega Michał wyśmiał jeszcze moje parujące okularki pływackie dla dzieci, więc na expo kupiłem nówki hi-class gogle. :) Bardzo pomogły w komforcie płynięcia jednak źle się nimi opiekowałem i w kilku kolejnych dniach się połamały. :( Teraz pływam w niedrogich okularkach, które co kilka wizyt na pływalni smaruje anti-fogiem i takie rozwiązanie najbardziej polecam. Okularki muszą być wygodne i przyciemniane. Szeroki kąt widzenia mi się nie przyda, bo taki tak mocno wychylam głowę by się rozejrzeć podczas płynięcia w wodach otwartych. Ściemnione szkła natomiast to tak zwany must-have. Jak chodziłem na 6:30 na pływalnię, to nic nie widziałem podczas oddechu na wschodnią stronę. Na wodach otwartych obserwacja jest jeszcze bardziej utrudniona poprzez falę, innych zawodników i odbijające się światło słoneczne. Dlatego polecam każde (choćby tanie) okularki, które przyciemniają nam obraz.

Pianka wyszła mnie 1000 pln – dobra cena za podstawowy model Sailfisha. Świetny produkt! Strój startowy to wydatek kilku stówek ale mi udało się wyrwać 2-częściowy komplet za bodajże 150 pln, także tanioszka. Na krótkie dystanse proponuję jednak stroje jednoczęściowe. Długi dystans to długi czas zawodów co zwiększa prawdopodobieństwo wizyty w toi toi ale na krótkim można to „olać”. ;-)

trisuit

Zatem do kolejnego sezonu w tri, jeśli chodzi o pływanie, mam teoretycznie wszystko co potrzeba ale być może będę chciał kupić wygodniejsze okularki. Chciałbym również jednoczęściowy strój startowy jednak wydatek 300-400 pln za takie „chciejstwo” nie wydaje mi się szczególnie mądry, więc na zawodach będę występował w niebiesko-granatowym stroju IronMan. :-))

Kolarstwo

Tu się zaczynają schody. Do debiutu nie kupowałem nic… no prawie nic, bo wreszcie spróbowałem pedałów SPD, które zamontowałem w swoim wiekowym MTB. Do tego dokupiłem buciki z blokami i tak wyposażony debiutowałem w Gdyni. Ahhh no i jeszcze kupiłem kask, bo mój stary hełm z namalowanym orłem kojarzył się raczej ze szkołą podstawową, max liceum. ;)

bikeMTB

Zima przyniosła inwestycje. Wydałem dużo, a chciałbym dużo więcej. W pewnym momencie powiedziałem jednak stop i obecnie chciałbym poczekać na rozwój sytuacji podczas zawodów. W zimę nabyłem swój pierwszy, piękny rower szosowy Scott Speedster 20. Do tego buciki SPD, trenażer rowerowy i generalnie budżet zaczął puchnąć. Problem jest taki, że w rower można by pakować i pakować ale więcej raczej da trening, niż czas poświęcony na zarobienie tych dodatkowych pieniędzy. ;) Mam nadzieję, że zakupiony sprzęt posłuży mi teraz dobrych kilka lat.

Chciałbym mieć jeszcze przystawkę czasową z zamontowanym na niej bidonem oraz siodełko do jazdy czasowej. O ile fajną lemondkę można mieć za 200-300 pln o tyle dobre siodło to okolice 600 pln i znowu zamykamy się w 1000 zł. Na tę chwilę odpuszczam temat i w głowie buduje sobie obraz, że rower szosowy pozostanie rowerem szosowym, a do jazdy na czas będzie rower… TT, którego absolutnie nie planuję kupować. ;-) Najbardziej z tego wszystkiego chciałbym bidon, bo wygoda jazdy ze słomką podstawioną pod sam nos jest nie do przecenienia. Nie spieszy mi się jednak. Nie chcę wyglądać zbyt pro jadąc gdzieś w środku stawki. :P

Bieganie

W tej kategorii również nie przewiduje zakupów. Bieganie jest najtańszym sportem? Heh. Jedne buty się zużywają, to kupuję kolejne. Tak że kapcie tak czy inaczej mam, a wszelkie systemy wiązania mnie nie interesują. Swoich butów taki tak nie wiążę za każdym razem, nawet jak wychodzę na trening. Zatem w T2 po prostu zrzucam buty kolarskie, zakładam biegowe i wio. Jedynym momentem, w którym rozwiązuje sznurówki w moich szybkobiegach jest założenie/ściągnięcie chipa na imprezach biegowych. Dla osób preferujących inne sposoby mogę ewentualnie polecić test sznurówek Feel&More na blogu u Suchego.

bieg

Ktoś kto przeczytał uważnie powyższy akapit może zapytać się o skarpetki. Na sprint nie zamierzam takich używać, a na ¼ IM założę je po rowerze. Podczas kręcenia korbą obtarcia się raczej nie porobią, a stopa będzie miała okazję się dobrze podsuszyć po pływaniu. ;)

Akcesoria

Koksy, tzn. suplementacja. Mam szafkę supli Power Gym, które dostałem za zrealizowanie pewnego dodatkowego projektu. Schodzą powoli, więc na razie jest luz w portfelu. Z tego co widzę po Garmin Connect, to nie ogarniam nawet 10h treningu tygodniowo zatem i bez supli organizm sobie poradzi. Nie przewiduje w najbliższych miesiącach zakupów tego typu (oprócz żeli i izotoników, aczkolwiek będę próbował przestawić się tylko na izotoniki, bez zjadania glutów) i bardzo mnie to cieszy, bo dieta i suplementacja potrafi zjeść więcej budżetu niż cały ten sprzęt… Moje całe koksowanie ;) ogranicza się obecnie tylko do izotonika oraz BCAA z glutaminą, które łykam po treningu dla regeneracji.

Osłona głowy. Bardzo polecam zakładanie czapeczki do etapu biegowego. Zawody będą w lato, więc ochronimy głowę od słońca. Dodatkowo czapka wciągnie trochę potu z czoła, który w innym wypadku prędzej lub później wleje nam się do oczu. Testowałem – nie polecam. Druga sprawa to okularki. Na rowerze się przydają, podczas biegania już nie tak bardzo. Ja jestem bardzo wrażliwy na słońce ale radzę sobie bez nich. Wolę choć trochę czuć chłodzący powiew powietrza. Dlatego też nie przewiduje w tej kategorii żadnych zakupów, ponieważ podczas ostatniej jesieni nabyłem pro czapę Zoot. :PPP Długo szukałem czegoś białego, maksymalnie przewiewnego, z ciemnym spodem daszka by zminimalizować refleksy światła. Gdy wreszcie znalazłem taki model, zmieniłem decyzję i zamiast całej białej czapki wybrałem czarny model. Białą kupię jak będę startował gdzieś gdzie jest naprawdę ciepło – Kona? ;-)

zegarek

Zegarek. :) Moda na gadżety zrobiła mi kogel-mogel z mózgu. ;) Sprzedałem swojego Garmina 910XT i obecnie jestem bez zegarka. Teoretycznie, bo dostałem na testy model 920XT, więc jeszcze przez 2 tygodnie micha mi się będzie uśmiechała. Co potem? Może zakup Garmin Fenix 3? Takie są koszty prowadzenia bloga proszę Państwa… ;-)

7 KOMENTARZE

    • Dzięki, już poprawiłem. :)
      Hahaha no właśnie. Muszę się nauczyć jeździć na szosie i zrobić swoje kilometry przez rok. Wtedy pozwolę sobie (o ile będzie moneta) na jakieś dodatkowe inwestycje. Przystawka czasowa, siodło, bidon, aero kask – te rzeczy uważam że mogą pomóc. Mega drogie koła i szosa za 10k mi zupełnie nic nie da. Podobnie jak każdemu innemu amatorowi z dolnej półki.

    • Jeśli ktoś ma pieniądze, a kupowanie sprzętu nakręca go do trenowania, to co w tym złego? Wiadomo, że w drodze po wynik najważniejszy jest trening, a nie sprzęt. Natomiast jest jeszcze kwestia motywacji, a to u każdego kwestia indywidualna :)

      • Ja pisałem o swoich odczuciach. Wiesz jak motywuje gdy na MTB mijasz szosówki z kolarzami opartymi na lemondkach? ;-)
        Jak miałbym mega budżet, to na pewno usprawiedliwiłbym i zaargumentował jakoś zakup rowerka TT. ;) Nic prostszego ehehehe.

    • Będę chciał. Ładnie, kompaktowo wygląda. Głównie jestem ciekaw pomiaru tętna podczas pływania. :) Tylko chciałbym mieć kontynuowaną historię kroków i snu w garminie, a z dwoma zegarkami na ręce będę wyglądał jak czub. Ale jak coś to się poświęcę. ;)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here