Przesiadłem się z mojego Garmina 910XT na nowszy model, tj. 920XT. Jakie były moje wrażenia? Czy warto kupić ten model jako zegarek do codziennego noszenia?

Pierwsze spojrzenie

Ten model Garmina zdążyłem już poznać. Widziałem go na wielu zdjęciach i filmach, przeczytałem o nim trochę artykułów. Byłem przygotowany na spotkanie z drobnym, plastikowym zegarkiem. Pierwsze spojrzenie na wyjęty z pudełka przedmiot zrewidowało moje podejście. Wygląda lepiej niż 910XT. Nie jest to co prawda uroczy Fenix 3 ale prezencję ma naprawdę na dobrym poziomie. Myślałem że będzie wyglądał jak zabawka dla dzieci ale jest zgoła inaczej. Wypolerowany plastik prezentuje się bardzo fajnie aczkolwiek nie wiem jak by wyglądał po roku użytkowania. Garmin 920XT to profesjonalne rozwiązanie dla sportowców. Bez zbędnych części, z interfejsem użytkownika mającym ułatwić triatloniście używanie w warunkach treningowych i na zawodach. Na bardzo duży plus zasługuje również nowa bransoleta. Guma, z której jest zrobiona jest zdecydowanie twardsza od tej w 910XT, przez co łatwiej się ją zapina i co najważniejsze, nie ciągnie włosów na rękach. Porównując nawet do gumowej bransolety z Fenixa 3, ta w 920XT zdecydowanie wygrywa pod względem wygody.

Garmin 920xt pudełko

Pierwsze zderzenie z interfejsem

Po chwili oględzin trzeba było sprzęt włączyć, bo zaraz miałem zbierać się na trening. Musiałem go jeszcze skonfigurować pod siebie, więc czym prędzej rozpocząłem wędrówkę po menu. Na dzień dobry przeżyłem szok – totalnie nie wiedziałem co, gdzie się znajduje. Zamiast 4-ech wierszy menu jak w 910XT, w jednym momencie widać na ekranie tylko 2. Chwilę trwało nim poznałem drzewo menu. Nie jest zbyt rozgałęzione, więc nauka nie była długa ale pierwsze zderzenie z oprogramowaniem było negatywne. Po 24h użytkowania już przestałem na to zwracać uwagę, bo wiedziałem gdzie co znajdę. Napisy są nieco większe niż w poprzednim modelu choć można by je jeszcze minimalnie powiększyć. Całość działa bardzo sprawnie. Jak się okazało później menu w 920XT działa zauważalnie szybciej niż w modelu Fenix 3.

Garmin 920xt plus ice band

Kolejną kwestią jest czytelność ekranu. Oglądając na filmach czy zdjęciach jak prezentują się dane podawane na zegarku załamywałem ręce. Font zupełnie mi nie leżał. Zamiast obłych cyfer mamy pogrubione, cienkie i wysokie znaki. Mimo wszystko jest bardzo dobrze, głównie z tego względu, że ekran jest zaraz za plastikową ochroną, a nie w głębi jak w wielu modelach Garmina. Z tego powodu ekran jest super czytelny, a zastosowany font spisuje się na medal. Porównując do innych topowych modeli tego producenta jest to najbardziej czytelny ekran jaki obecnie możemy kupić.

Mimo wstępnych trudności szybko ustawiłem po swojemu ekrany i wyruszyłem na trening. Interfejs działa szybko i sprawnie o ile nie chcemy podejrzeć historii jakiejś dłuższej aktywności. Krótsze treningi ładują się w chwilę ale odpalenie na zegarku statystyk przebiegniętego maratonu trwa nawet kilkanaście sekund.

Garmin 920xt vs fenix3 budowa

Pierwszy, drugi i 22-ugi trening

Urządzenie jest kapitalne! Tak samo jak jego użytkowanie. W porównaniu do starszego brata usunięto jeden guzik, który jak się okazuje był niepotrzebny. Przyciski są umieszczone bardzo trafnie, działają sprawnie i czujemy czy coś nacisnęliśmy czy nie. Te przyciski, które powinny być schowane, nie wystają ponad obudowę, by ich przypadkiem nie nacisnąć gdy na przykład zdejmujemy piankę pływacką. Boczne przyciski mocno wystają przez co bezwzrokowa obsługa jest jeszcze łatwiejsza i szybsza. Wygoda ich naciskania jest na wyższym poziomie niż w 910XT, w którym trzeba się było siłować z gumowymi wypustkami.

Garmin 920XT nie jest urządzeniem pięknym ale zbudowanym dla konkretnej, wymagającej grupy odbiorców – bez żadnych kompromisów. Nieistotne czy wykonujemy trening pływacki, biegowy, kolarski czy jeszcze inny nie ma problemu z odczytem danych oraz intuicyjną obsługą zegarka bez patrzenia na niego. Tego nie przeskoczy żaden smart zegarek z dotykowym ekranem. W przypadku biegania czy jazdy na rowerze widzimy do czterech pól z danymi na jednym ekranie (ekranów możemy maksymalnie ustawić 4, tyle co w 910XT. W Fenixie 3 może być ich aż 10). Co ciekawe możemy ustawić tylko dwie dane nienatywne, tj. zainstalowane poprzez Connect IQ, o którym wspomnę później.

Kilka dodatkowych słów odnośnie treningu w wodzie. Zarówno model 910XT jak i 920XT mierzą nam ile długości (oraz jakim stylem) przepłynęliśmy na pływalni. Jeśli jednak bierzemy w ręce deseczkę i pracujemy tylko nogami to akcelerometr nie wykrywa odpowiedniego ruchu i się gubi. Dlatego też w odróżnieniu od poprzedniego modelu dla triatlonistów w 920XT jest dostęp do tzw. drill mode. Aby go znaleźć musiałem wspomóc się wujkiem Google oraz ciotką YouTube. Oczywiście dostęp jest super prosty i szybki, bo na pływalni nie ma czasu żeby bawić się w menu. Wystarczyło 3-krotnie przewinąć ekran w dół. Wtedy zegarek wyłącza akcelerometr i mierzy tylko czas. Po skończeniu partii ćwiczeń w wodzie klikamy LAP i wybieramy ile metrów przepłynęliśmy w danym interwale.

W porównaniu do zestawu z 910XT w tym przypadku dostajemy oczywiście nowy pasek HRM Run, który podaje dane dotyczące dynamiki biegu. Ze wszystkich informacji najciekawszą jest dla mnie kadencja biegu, która utrzymuje się poniżej 170 kroków na minutę. Nieco mało ale w przypadku szybszego biegu wynosi już bliżej 180, więc po obserwacji kilku podsumowań treningów przestałem i na to zwracać uwagę.

Kolejną rzeczą, na którą zwróciłem uwagę w nowym modelu (posiadają to wszystkie nowe modele z górnej półki) to antena GLONASS. Podczas testu używałem zestawu GPS+GLONASS. Nie interesowało mnie zużycie energii przez zegarek tylko jak najdokładniejszy pomiar pozycji oraz szybkość znajdywania satelit. W poprzednim modelu wychodząć z domu przechodziłem przez furtkę i czekałem czasami nawet minutę aż zegarek znajdzie własną lokalizację. W przypadku 920XT nie zdążyłem dojść do furtki, a GPS już łapał. Drobna rzecz ale zdecydowanie zmniejszająca uciążliwość korzystania z tego typu urządzeń.

Przez kilka tygodni użytkowania znalazłem również parę minusów, które po przyzwyczajeniach z poprzedniego modelu dość mocno mi dokuczały. Pierwsza kwestia to podświetlenie ekranu. Możemy je uaktywnić poprzez wciśnięcie jednego przycisku na obudowie. W modelu 910XT dodatkowo można było włączyć je poprzez dwukrotne uderzenie „cyferblatu” ręką. Wygodniej jest pacnąć niedbale w urządzenie na ręce niż sięgać do przycisku. W nowym zegarku nie znalazłem takiej opcji choć możliwe, że zmienią to poprzez update oprogramowania. Drugą sprawą są powiadomienia dźwiękowe i wibracyjne. O ile dźwięki powiadomień i przycisków w starszym modelu mi nie przeszkadzały o tyle w 920XT dźwięki przycisków są za głośne i je wyłączyłem. Pozostały tylko te przy powiadomieniach. Wibracja natomiast w najnowszym modelu jest słabsza i czasami nie czuję że zegarek pokazuje mi jakiś monit, np. z potwierdzeniem przebiegniętego kilometra. Wydaje mi się, że jest to kwestia hardware i niestety już tego nie poprawią w owym modelu. Ostatnim minusem jest kwestia restartowania się zegarka. W ciągu 20 dni testów doświadczyłem tego dwa razy, w tym raz na treningu. Nowy system, nowoczesna technologia, dużo funkcji – zupełnie jak z samochodami, im więcej elektroniki tym więcej może się popsuć. ;) Podczas treningu zegarek zrobił coś w rodzaju soft resetu i po chwili mogłem nacisnąć „play” by kontynuować aktywność. Plus z tego jest taki, że żadne dane treningowe nie zostały usunięte, aczkolwiek w podsumowaniu kroków dziennych zabrakło kilku tysięcy, chociaż to jest raczej mniej istotna informacja.

*Chciałbym przeprosić za brak zdjęć tarczy zegarka podczas jednostek treningowych ale wiecie… trening rzecz święta, nie wychodzę robić fotek. ;-) No może czasami. :P

Codzienne użytkowanie

Garmin 920xt macbook

W porównaniu do innych modeli Garmina jakie miałem na ręce 920XT jest cieniutki, lekki i wygodny w noszeniu. Po paru dniach od założenia zupełnie zapomniałem, że cały czas jest przy mnie. To niewątpliwa zaleta. Nie miałem nawet specjalnych problemów by spać z zegarkiem na ręku ale mimo że zegarek mierzy nam długość i jakość snu to nie polecam takiego rozwiązania… chyba że ktoś jest cyferkowym geekiem jak ja. ;) Próbowałem spać z nim mając go na ręce lub kłaść zegarek pod poduszkę (tak jak wcześniej robiłem z telefonem). Z dwóch rozwiązań wybrałem jednak zegarek na nadgarstku. Można wygodnie się wyspać odpowiednio się układając. Czy jest to mądre posunięcie czy nie, niech każdy oceni sam. Tryb spania możemy włączać i wyłączać automatycznie lub zdać się na automatykę. Próbowałem praktykować obie opcje i na dłuższą metę zdałem się na algorytmy Garmina. Muszę przyznać że działają bardzo sprawnie, więc nie zamierzam już więcej pamiętać, by włączać samemu ten tryb, ponieważ rano trzeba go również manualnie wyłączyć o czym zawsze zapominałem. Mam nadzieję, że poprawi się platforma internetowa, w której możemy podglądać dane z naszego snu (oraz wszystkie inne aktywności), ponieważ na chwilę obecną to największa pięta Achillesowa Garmina. Możemy podejrzeć jak wyglądała nasza noc konkretnego dnia ale nie ma dostępnych żadnych danych statystycznych.

Oprócz snu nowe zegarki Garmina liczą również nam kroki, dystans (bez GPS) oraz ilość spalanych kalorii. Jak dla mnie, krokomierz ma pokazywać czy danego dnia zrobiliśmy za mało czy może wystarczającą ilość kroków, dlatego nigdy nie przykładam uwagi do błędu pomiaru. Jednak w przypadku ponad 7-godzinnej jazdy samochodem na trasie Gdynia-Kraków zegarek naliczył ok. 6000 kroków – to już lekka przesada. Siedzenie za kółkiem nie należy do najzdrowszych zajęć dnia codziennego, podobnie jak siedzenie za biurkiem. W przypadku wszystkich innych aktywności (lub nieaktywności ;)) jakich dokonywałem podczas testów pomiar był już dokładniejszy. Tylko samochód okazał się zabójcą dokładności krokomierza.

Garmin 920xt powiadomienie

Parując zegarek z telefonem możemy otrzymywać powiadomienia. Działa to bardzo sprawnie, jednak po tygodniu miałem już dość ciągle wibrującego nadgarstka. Co za dużo to niezdrowo. Wystarczyło kilka dni bym wyleczył się z bycia bardzo „smart”. ;) O ile na telefonie możemy ustawić sobie, które powiadomienia mają pokazywać nam się na ekranie, wydawać dźwięki, czy też być mocno schowane w centrum notyfikacji, o tyle zegarek informuje o każdym powiadomieniu, które generuje system.

W zegarku możemy ustawić 3 poziomy powiadomień: wyłączone, tylko połączenia, wszystkie. Poziom powiadomień ustawiamy osobno dla czasu aktywnego treningu jak i czasu pozostałego. Ja pozostałem przy powiadomieniu jedynie o połączeniach przychodzących (zarówno podczas treningu jak i poza nim) i w 100% przypadków najpierw widzę kto dzwoni na zegarku, a dopiero po chwili ta informacja pokazuje się na telefonie. Ot taka ciekawostka.

Sam zegarek generuje bardzo niewielką ilość powiadomień. Jest to kolejna rzecz, która pokazuje różnice między 920XT a Fenix 3. W opisywanym modelu nie zobaczymy podczas aktywności, że osiągnęliśmy dzienny cel ilości kroków do wykonania. Podobnie jest z informacją o wyczyszczeniu paska braku ruchu. Przynajmniej ja nie widziałem takiej informacji mimo że zegarek powiadamia, że powinniśmy wstać i się trochę poruszać. Jedno jest pewne. Sportowca mało obchodzą takie informacje, bo trenuje zdecydowanie więcej niż standardowy człowiek, więc producent nie zawraca głowy takimi drobiazgami grupie docelowej dla tego produktu.

Bateria

Przy mniej intensywnym tygodniu treningowym zegarek ładowałem raz na 7 dni. Jeśli wyjeżdżamy na długi weekend na zawody, to w większości sytuacji nie musimy brać ze sobą ładowarki. Podczas testów absolutnie nie byłem oszczędny energetycznie. ;) Cały czas miałem włączony bluetooth dla powiadomień z telefonu oraz GLONASS, który uaktywnia się podczas treningów dając lepszy pomiar naszej lokalizacji. W takiej konfiguracji można przyjąć, że godzinny trening z włączonym GPS zje nam 9-10% baterii. Tyle samo co 24 godziny używania zegarka bez GPS-u.

Garmin 920xt bateria

Przykładowy test wyglądał następująco: po równo pięciu dobach od odłączenia w pełni naładowanego zegarka od ładowarki sytuacja wyglądała następująco:

– stan baterii 7%

– 6 godzin treningu z GPS+GLONASS

– 45 minut pływania (na pływalni, czyli bez lokalizacji GPS)

– cały czas był włączony bluetooth, a zegarek mierzył kroki i sen

W dobie urządzeń podłączanych co noc do prądu taki wynik jest dla mnie bardzo satysfakcjonujący.

Connect IQ

Od kilku miesięcy deweloperzy mogą pisać mini aplikację dla zegarków Garmina. Powoli pojawiają się kolejne pozycje do pobrania. Na chwilę obecną nie widziałem aplikacji płatnych, więc nie przewiduje zmasowanego ataku programistów na tę platformę. Powstało już jednak kilka bardzo użytecznych dodatków. Instalujemy je z aplikacji Garmin Mobile na telefony komórkowe. Dzielą się one na poszczególne kategorie:

– Applications – w tym przypadku zróżnicowanie aplikacji jest największe. Znajdziemy tutaj rozwiązania pomocne w przeprowadzeniu testu ortostatycznego, różnego rodzaju stopery, kompas czy nawet pomocnik do obliczeń balistycznych podczas polowania… a może podczas gry w golfa(?) ;-)

– Data fields – pola danych, które możemy ustawić na ekranie podczas aktywności. Tak jak wspominałem, możemy ustawić, by zegarek pokazywał maksymalnie dwa pola z danymi z zewnętrznych aplikacji dla każdej z dyscyplin. Czasami są to dane niedostępne w natywny sposób (jak na przykład prognoza czasu na mecie dla wybranego dystansu), a czasami jest to inne podejście do informacji, podawanych przez producenta (jak chociażby pole aktualnego tętna, które zamiast samej cyfry pokazuje nam malutki wykres z ostatnich minut lub zmieniający kolor cyferek w zależności od strefy tętna, w której aktualnie się poruszamy).

– Watch faces – czyli to co widzimy na głównym ekranie zegarka. W zależności od wyboru, oprócz aktualnej godziny i daty możemy widzieć na nim wykresy kroków z ostatniego tygodnia, dzisiejsze kroki, obecny status aktywności i wiele innych. Wygląd jest również zróżnicowany poprzez kolorystykę jednak ekran „dziewięćsetdwudziestki” nie powala jakością wyświetlanych kolorów, więc w tym aspekcie pole do popisu jest raczej znikome.

– Widgets – będąc w widoku ekranu głównego możemy przesuwać się góra/dół by przełączyć się szybko pomiędzy widgetami. To właśnie w ten sposób możemy podejrzeć detale powiadomień z telefonu. Tutaj również widoczne są zainstalowane widgety. Do dyspozycji jest chociażby kalendarz, prognoza pogody (wymaga połączenia z telefonem i internetem), informacje o baterii, wykresy kroków lub kursu bitcoina – to tylko kilka wybranych propozycji. Z testów wyszło mi, że ekrany wymagające połączenia z telefonem są bardzo mało użyteczne, ponieważ czas oczekiwania na dane jest zbyt długi. Inaczej sytuacja ma się z Fenixem 3, który chyba w tle odświeża co jakiś czas połączenie z telefonem i pobiera dane.

Garmin 920xt widgets

Każda z aplikacji może być dostosowana do jednego lub kilku modeli zegarków i znalazłem już przypadki fajnego dodatku, który mam na 920xt, a nie będę miał np. na Fenixie 3. Ilość dostępnych aplikacji jest jednak zdecydowanie większa dla modelu Fenix 3.

Podsumowanie

Garmin 920xt to zegarek dla nielicznych. W swoim segmencie zegarków sportowych nie uznaję go za model brzydki. Po niedługim okresie użytkowania widać jaki cel przyświecał projektantom tego urządzenia. Wygląd był sprawą drugorzędną. Ten model ma być do bólu użyteczny dla konkretnej grupy sportowców – biegaczy i triatlonistów. Dla kolarzy czy nawet pływaków znajdzie się lepsze produkty ale żaden z nich nie będzie tak uniwersalny. Nie jest to również produkt tani ale mówimy tutaj o topowych, wszystkomających rozwiązaniach. W podstawowym zestawie dostajemy pasek HR, który oprócz tętna mierzy również dynamikę biegu (takie parametry jak: ilość kroków na minutę, ruch w pionie przy biegu i czas kontaktu stopy z podłożem) ale jeśli mamy odpowiedni budżet, to możemy dokupić liczniki kroków do butów (w ten sposób platforma Garmin Connect automatycznie rozpozna, w których butach biegliśmy, a podczas treningu na bieżni mechanicznej dostaniemy dokładniejszy pomiar ilości wykonanych kroków i pokonanego dystansu), miernik kadencji i mocy do roweru czy kamerę, którą będziemy mogli sterować z zegarka.

Garmin 920xt vs fenix3

Osobiście bardzo polubiłem się z tym sprzętem. Ma wszystko czego potrzebuje, a do tego jest tak absolutnie kompaktowy. Mam tylko nadzieję, że plastik z którego jest zrobiony okaże się trwały i przypadkowe uderzenia w trakcie użytkowania nie zostawią na nim śladu. Różne rzeczy przytrafiają się w ciągu dnia, a mając na ręce 60-gramowe maleństwo łatwo się zapomnieć.

Zegarek na testy użyczyła firma Garmin za co bardzo dziękuję. Mimo posiadania Fenixa 3 z żalem rozstaje się z „dziewięćset dwudziestką”. To cudowny kawałek technologii, a wymienione wady nie pogorszyły ogólnego bardzo dobrego wrażenia z użytkowania. Jedyne zażalenie jakie standardowo kieruje w stronę Garmina to aby poprawili swoją platformę internetową. Wciąż jest tutaj sporo do poprawy ale ostatnie zmiany zaczynają mi się podobać. Wracając do zegarka: czy jest sens zmieniać z 910XT na 920XT? Ja bym pozbierał trochę pieniążków i kupił… ale ja to ja. ;-) Kończąc powiem szczerze jak na spowiedzi, że mając na nadgarstku Fenixa 3… na każdym treningu tęskni mi się do 920XT. Jest to najlepszy wybór dla triathlonisty.

Ten artykuł (choć w nieco innej formie) ukazał się pierwotnie w „Mój Mac Magazyn 04/2015″.

Przy okazji zapraszam do zapisania się na listę czytelników bloga. Po zapisie dostaniesz kalkulator biegowy (plik Excel).



6 KOMENTARZE

  1. Jak ekran dotykowy w Garmin Forerunner 910 XT zachowywał się podczas deszczu? Funkcje włączały się pewnie czy działały chaotycznie?

    Pamiętaj, że Garminy zapamiętują swoją lokalizację i jeśli biegasz w tym samym miejscu to pozycja jest odnajdywana od razu. Sprawdziłeś, czy Garmin Forerunner 920 XT w nowym miejscu treningowym też złapie fix-a po kilku sekundach?

    Co do maksymalnego czasu działania to sprawdzałeś chociaż, ile wytrzymuje Garmin w trybie GPS z podłączonym monitorem pracy serca? Na ogół maksymalny czas podaje się bez podłączonych akcesoriów a jakoś bez tętna nie widzę swojego treningu czy tez zawodów.

    • Ani 910xt, ani 920xt nie posiadają dotykowego ekranu.
      W nowym miejscu lub po dłuższej przerwie wszelkie zegarki Garmina szukają dłużej satelit.
      Jeśli testuje jakieś urządzenie to tylko w trybie, w którym ja go używam, a więc z włączonymi wszelkimi czujkami GPS+GLONASS, HR itp.

  2. ja nie mialem tego zegarka, ale miałem zegarek fitbit alta. dla mnie super bo pokazywal wszyskie parametry, motywowal mnie do dzialania, bo zawsze widzialem swoje wyniki i chcialem miec jeszcze lepsze. menu latwe w obsludze i nie wieszal sie. co bylo super. na co dzien tez go nosilem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here