Przygotowania przeszły bez problemów, czujesz że dasz radę przepłynąć, przejechać i przebiec… a jednak wciąż w głowie rodzą się demony „jak to wszystko ułożyć”, „czy o czymś nie zapomnę”. Postaram się nieco Cię uspokoić.

W triathlonie o wielu rzeczach trzeba pamiętać – fakt. Jednak wszystkie te działania są bardzo logiczne i prawdopodobnie nawet podczas swojego pierwszego startu będą przychodziły ci do głowy prawie automatycznie. W tym wpisie postaram się opisać co, jak i kiedy przygotować oraz na co zwracać uwagę przed i podczas zawodów.

Ten wpis jest częścią cyklu artykułów w których dziele się własnymi doświadczeniami z debiutanckiego (i nie tylko) startu w triathlonie. Zdaje sobie sprawę, że stare wygi mogą spojrzeć na to z politowaniem. Mam jednak tę przewagę, że dobrze pamiętam swój debiut i wiem z jakimi obawami musiałem się zmierzyć oraz na jakie banalne rzeczy zwracałem uwagę. Cykl jest podzielony na następujące części:

Część 1: Idziemy na zakupy: pływanie i akcesoria ogólne

Część 2: Idziemy na zakupy: rower i bieganie

Część 3: Ostatnie tygodnie przed startem

Część 4: Logistyka (przed)startowa

– Część 5: Check lista startowa

Idziemy do strefy zmian

Na początek należałoby się dobrze spakować. Check-lista co należy zabrać znajdzie się w ostatnim wpisie tego cyklu. Wspomnę tylko, że jeśli nie chcemy korzystać z depozytu to należy uważać z rozmiarami torby do której pakujemy nasze rzeczy. Podczas zawodów wszystkie nasze klamoty powinny znajdować się w skrzyneczce, która nie grzeszy swoim rozmiarem. ;)

W zależności od zawodów możemy wrzucać własne graty do strefy zmian dzień przed zawodami lub w dniu zawodów. To już zależy od konkretnych zawodów i ich organizacji. Jeśli mamy możliwość wejść do strefy dzień przed startem, to najprawdopodobniej można (lub powinno się) zostawić w niej tylko swój rower. Są plusy i minusy takiego rozwiązania. Plusem jest to, że w dzień startu jedziemy spakowani „na lekko”, z jednym plecakiem i torbą na piankę, bez roweru. Minusem jest to, że w trakcie nocy może spaść deszcz lub bliskie towarzystwo wody naniesie rosę na naszego dwukołowca. Można kupić na Allegro pokrowiec na rower za parędziesiąt złotych i zmniejszyć wpływ aury na wygląd naszego roweru nad ranem. Czasami regulamin nakazuje złożenie roweru dzień przed zawodami, a resztę rzeczy w dniu startu. Dlatego warto czytać regulamin oraz brać udział w odprawie przed każdymi zawodami.

Podczas wchodzenia do strefy zmian z rowerem (rower i kask musi być oklejony numerami startowymi) możemy być poproszeni o zaprezentowanie jego sprawności (hamulce). Na niektórych zawodach dokonywane jest również zdjęcie zawodnika z jego rowerem. Bezpieczeństwo sprzętu przede wszystkim. ;) Rowerowi zawsze towarzyszy kask i tutaj również mogą sprawdzać czy na kasku od wewnętrznej strony mamy naklejkę informującą, że nasz kask w odpowiedni sposób zabezpiecza naszą głowę (dlatego nie warto zrywać naklejek z wnętrza kasku, choć wiem że w tanich kaskach producenci naklejają te informacje na chybił trafił i czasami zaklejają otwory wentylacyjne).

Będąc w strefie zmian zaczyna się czuć klimat imprezy. Wokół zbierają się inni zawodnicy i debiutant powoli zaczyna zdawać sobie sprawę w co wdepnął. ;) Jeśli start jest dzień później to odwieszamy rower na swoje miejsce i tyle. Będąc na miejscu warto rozejrzeć się jak wygląda organizacja strefy. W tym momencie powinniśmy rozeznać się:

– z której strony będziemy wbiegać po etapie pływackim

– w którą stronę powinniśmy wybiegać z rowerem

– w którym miejscu jest tzw. belka, tj. odkąd możemy wsiąść na rower i gdzie musimy z niego najpóźniej zejść

– w którą stronę należy biec po odwieszeniu roweru

gdzie znajduje się nasze stanowisko (warto znaleźć jakiś charakterystyczny punkt), byśmy wbiegali w prawidłową alejkę i najkrótszą drogą trafili do naszego box’u

Organizacja w strefie zmian

Jest dzień startu. Mamy ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy i szykujemy się do walki. :) Wyjmujemy wszystko co ma nam się przydać i układamy w koszyczku – o tym więcej za chwilę. Resztę rzeczy oddajemy do depozytu lub układamy na dnie pojemnika. Moim zdaniem koszyki są na tyle małe, że nie powinno się umieszczać w nich niepotrzebnych elementów.

Na początek kilka słów o numerze startowym. Znajduje się on na rowerze, na kasku (z przodu i boku) oraz na pasku który założymy po pływaniu. Z chipami może być różnie. Na pewno mamy chip do zamontowania wokół lewej kostki (chip na prawej kostce może haczyć o korbę roweru). Dodatkowo chip może być umieszczony w numerze startowym na rowerze jak i tym na pasku. W przypadku gdy chip znajduje się również w numerze, który mamy na pasku, to chip na kostce będzie nam mierzył tylko czas pływania. Jeśli zgubimy go w wodzie, to nie należy się tym przejmować. Po prostu czas płynięcia i T1 będziemy mieli podany sumarycznie. Jeśli chip na kostce jest naszym jedynym „identyfikatorem” to zgubienie go będzie oznaczać, że w oficjalnej tabeli nie zostaniemy sklasyfikowani. Nie polecam jednak tym się martwić. ;)

Zaczynamy układać nasze klocki. Rower wisi na siodełku. Jego przód powinien być z tej strony, od której do niego będziemy podbiegać. W takim wypadku, podczas zawodów zdejmujemy go z rurki i od razu biegniemy do przodu, nie musimy z nim cofać. Na sobie mamy założony strój startowy. Do koszyka lądują buty biegowe i kolarskie. W buty kolarskie ewentualnie wrzucamy rozwinięte już skarpetki. Gdzieś obok leży jeszcze czapeczka, a na niej ręcznik. Jak widzisz wszystko w odwrotnej kolejności, tak by rzeczy potrzebne na końcu były na dole koszyka.

Jedna uwaga. Pamiętaj, że przybiegając z wody trzeba będzie jeszcze gdzieś wpakować piankę, która zajmuje sporo miejsca. Dlatego buty staram się układać tak by stały pionowo, piętami do mnie. Można na spód koszyka wrzucić jakąś torbę by czubki butów nie ślizgały się, a buty stały prawie pionowo. Pozostaje nam ułożyć jeszcze kask, okularki i numer startowy. Tutaj są dwie opcje. Przykład pierwszy to ułożenie wszystkiego w odpowiedniej kolejności na kierownicy roweru – o ile mamy lemondkę to całość powinna elegancko trzymać się mimo podmuchów wiatru czy przypadkowych leciutkich uderzeń przebiegających zawodników. Jeśli lemondki nie mamy to lepiej ułożyć kask i okularki w pozostałej przestrzeni koszyka, a pasek przewiesić przez kierownicę. Przebierając się po pływaniu bierzemy kask a w jego miejsce ląduje pianka.

Jak widać cała logistyka startowa nie ma w sobie zbyt wielu elementów. W koszyku na dobrą sprawę znajdują się tylko buty (1 lub 2 pary, w zależności czy mamy w rowerze pedały SPD), ręcznik i kask z okularkami.

Ostatnią rzeczą (lub pierwszą) którą pozostaje nam zrobić to zrobienie z roweru restauracji na kółkach. Zdecydowana większość ludzi rejestruje się w debiucie na krótkie dystanse. W takim wypadku cały bufet możemy zaangażować sobie na rowerku. Na bufet składa się coś do przekąszenia i coś do popicia. Picie oczywiście mamy w bidonie, który leży w koszyku na ramie. Do jedzenia najczęściej będziemy mieli jakiś żelik. ;) Najczęściej praktykuje się przyklejanie żelu do górnej rury ramy lub mostka. Końcówkę taśmy oczywiście powinniśmy zawinąć tak by czasami nie przykleiła się cała do ramy. Każdy powinien sobie tak to ogarnąć by móc spokojnie, jedną ręką podczas jazdy zerwać żel i go zjeść – to zresztą można przećwiczyć również na treningu.

Start

Zakładamy strój startowy i ewentualne opaski kompresyjne. Na to zrzucamy piankę, czepek, okularki, ewentualnie zegarek i jesteśmy gotowi do startu. W miejscach, w których pianka się kończy (nadgarstki, dolna część nóg) niektórzy stosują żele ułatwiające poślizg i ściąganie neoprenu. Przy zakupie takich specyfików warto się upewnić czy można go stosować do pianek pływackich.

Kwadrans przed startem warto się trochę rozgrzać i wejść do wody by popływać parę minut. Organizatorzy na 5-10 minut przed startem poproszą wszystkich o ustawienie się za linią startową (jeśli start jest z brzegu to oznacza to wyjście z wody). W tym momencie w klatce piersiowej zaczyna się głośny taniec. Serce najprawdopodobniej będzie ci waliło jak oszalałe. :) To wszystko minie po starcie. :D Tuż przed startem warto jeszcze sprawdzić czy okularki dobrze leżą i jazdaaaaaaa!!! A może lepiej jednak nie…

triathlon start swim

Strategia może być różna. Samo ustawienie na linii startu ma znaczenie. Jeśli chcemy mieć jak największy spokój na tym etapie to należy ustawić się po zewnętrznej stronie toru płynięcia, tj. jeśli na pierwszej bojce skręcamy w lewo to na starcie ustawiamy się po prawej stronie. Podczas dopływania do bojki będzie można spokojnie płynąć zewnętrzną stroną zamiast pchać się w największy kocioł. Co prawda nadrobi się kilkanaście metrów ale moim zdaniem lepsze to niż walka na łokcie z chmarą napływających pływaków. :) Jeśli z brzegu wystartujesz ze środka stawki, to wypłynięcie na zewnętrzną linię będzie zadaniem dość karkołomnym, ponieważ będziesz na ruchu kolizyjnym z wieloma zawodnikami.

Zdecydowanie polecam spokojne wchodzenie do wody. Szkoda tracić siły na walkę z innymi pływakami już na tak wczesnym etapie zawodów. Jeśli czujesz się dobrze w wodzie to po 50-100 metrach prawdopodobnie o wiele łatwiej będzie przyspieszyć i wyprzedzać zawodników niż na początku zmagań. Skup się, nawiguj, wykorzystuj drafting w wodzie. Podczas mijania bojki przygotuj się mentalnie na walkę i chwilowe wejście na 100% obrotów. Gdy tylko zaczyna się robić gęsto trzeba dać upust energii, natychmiast, odpoczniesz 15 metrów dalej. Martw się o siebie, nie o innych.

Płynąć należy do momentu, w którym rękoma sięgamy dna (płynąć kraulem). Jeśli nie masz już siły i rozpaczliwie poruszasz się do przodu, wstań chwilę wcześniej, weź oddech i rzuć się do przodu by jeszcze kawałek podryfować. Po pływaniu nogi są jak z waty. Odpływa z nich krew, bo płynąć pracujemy głównie rękoma. Dlatego też nie warto ciągnąć i męczyć dodatkowo mulistych nóg brnąć przez wodę do ud lub pasa.

T1

Gdy wiesz, że etap pływacki się skończył (tj. nie zamierzasz już wkładać głowy do wody) możesz zacząć się przygotowywać do pierwszego przebieranka. Można podzielić je na dwa etapy:

1. Dobieg

2. Przebieranie się przy swoim stanowisku

Ad. 1. Na dobiegu wypracowałem sobie następującą kolejność. Na początku przesuwam okularki na czoło by mieć lepszą wizję i móc wypatrywać swoich kibiców. :P Następnie ręce idą do tyłu, rozrywam rzep i rozpinam piankę. Pianka zeskakuje z barków i ściągam do końca prawy rękaw po czym lewy. Lewy zrywam do momentu aż pianka zawinie się na zegarku. Wtedy chwytam ją od spodu (od strony skóry), unoszę ją (odciągam od skóry) i dalej ściągam z ręki. Piankę ściągam oczywiście do pasa (na zdecydowanej większości zawodów piankę można ściągnąć dalej niż do pasa dopiero przy swoim boksie). Do tego momentu staram się zrobić wszystko możliwie szybko. Po prostu w takiej konfiguracji najłatwiej później biec dobrym tempem do strefy zmian.

Teraz jest czas na pozdrowienia dla kibiców, przybijanie piątek i pierwsze, leniwe uśmiechy. :P Biegnąc dalej spokojnie ściągam z głowy okularki i czepek i trzymam je w ręce.

Ad. 2. Dobiegam do boksu i od razu wrzucam czepkiem z okularkami do skrzynki aby mieć wolne ręce. Wtedy wykonuje 2-3 szybkie, pełne ruchy by jak najmocniej ściągnąć piankę w dół. Wtedy ręcę już biorą się za okularki, kask i pasek z numerem startowym. W czasie ręce ogarniają to co dzieje się w górnej części ciała, nogami przydeptuje piankę i najczęściej w ten sposób udaje się ją całą ściągnąć. W tym momencie należy zwrócić uwagę na to jak się czujemy. Jeśli kręci nam się w głowie (co jest dość częste) to lepiej nie ryzykować tych kilkunastu sekund, by czasem nie wywrócić się na innych zawodników czy stojące rowery.

Gdy mamy ubrany kask, okulary i pasek z numerem, schylamy się do koszyka, wyjmujemy ręcznik (o ile go używamy) i buty ze skarpetkami. Pianka ląduje na ich miejsce w koszyku. Jeśli chcemy to wycieramy nogi i zakładamy skarpetki i buty. W przypadku wycierania stóp lepiej jednak usiąść na dupie :P i robić to siedząc. Jeśli nie wycieramy stóp i nie zakładamy skarpet to buty spokojnie założymy stojąc. Pozostaje tylko zdjąć rower z rurki i pobiec do wyjścia z T1. Na rower wsiadamy dopiero za belką… oczywiście wiesz gdzie ona jest bo sprawdziłeś/aś to wcześniej, prawda? :-)

Etap kolarski

Po pierwsze i najważniejsze – nie bądź parówą! Mówiąc dokładniej: nie draftuj. Jedziemy jedną stroną drogi (więcej info podczas odprawy przed zawodami), a wyprzedzamy drugą. Nie zawsze się da, dlatego każdy niech odpowiada za własne sumienie i unika jazdy w tunelu aerodynamicznym zawodnika przed sobą.

Po drugie i również dość ważne. Podczas pływania prawdopodobnie do naszej jamy ustnej trafiło trochę wody… niezbyt czystej wody, być może mocno słonej. Dlatego sięgając po bidon weź pierwszy łyk i dobrze przepłucz nim jamę ustną po czym… picie wypluj. Niezbyt eleganckie ale jeśli połkniemy to co mamy w buzi istnieje małe (ale jednak) prawdopodobieństwo, że parędziesiąt minut później będziemy mieli całkiem solidne bóle brzucha. Prawdę powiedziawszy sam tak nie robię i narażam się na tego typu problemy. :P

Generalnie najpierw popedałuj kilka minut nim zaczniesz pić. Później dozuj sobie tak picie i jedzenie by na koniec etapu kolarskiego już się zbytnio nie opijać. Jak wiadomo po rowerze jest bieg, a z chlupoczącym żołądkiem ściganie się może być mało komfortowe. Jeszcze jedna uwaga: nie odpuszczaj! Jeśli przygotowania do startu były dobre, to rower ma być jechany mocno. :)

triathlon bike trasa rowerowa

Osobiście staram się nie oddawać rekreacji na zjazdach. Zjazd to moment gdzie wiele osób odpuszcza i właśnie tutaj można im uciec. Nawet jeśli potrzebujesz odsapnąć to przyjmij aerodynamiczną pozycję, wrzuć szybszy bieg i z mniejszą siłą naciskaj na pedały.

Dojeżdżając do końca trasy kolarskiej możesz wrzucić lżejszy bieg, by minimalnie odpuścić i zwiększyć kadencję. To dobra uwaga dla tych, którzy jadąc na rowerze przepychają pedały i jadą na niskiej kadencji. Ponoć lepiej biegnie się jeśli kończymy rower szybko machając nogami. Ja tego nie wiem, bo zwykle całą trasę śmigam kręcąc szybko korbą. :)

T2

Dojeżdżając do belki rozpocznij hamowanie z lekkim wyprzedzeniem. Wystarczy jako kibic stanąć przy belce by zobaczyć co tam się wyprawia. Niektórzy przelatują z rowerem nad belką – czasami lądują na nogach, czasami na plecach – nie polecam. Sztuka schodzenia z roweru jest bardzo skomplikowana dlatego nie warto zawracać sobie nią głowy. ;) Wyhamuj, wypnij się zawczasu, zeskocz z roweru i biegnij do boksu. Oczywiście dokładnie wiesz gdzie biec najkrótszą drogą, bo przed zawodami dokonałeś/aś rozeznania co gdzie i jak. ;)

Dobiegając do swojego miejsca w strefie zmian nie wolno ci robić nic! Najpierw odwieszasz rower. Wtedy robisz całą resztę. Osobiście najpierw zrzucam kask i okularki by odzyskać pełną wygodę ruchów i zakładam czapkę, by później jej nie szukać gdzieś w koszyku. Wtedy zmieniam szybko buty. Plus jest taki, że możemy wrzucać rzeczy do koszyka w bezładzie, bo potrzebujemy już z niego tylko obuwia, które jest dosyć spore. :) Wybiegając ze strefy zmian pamiętaj jeszcze by przekręcić numer startowy do przodu. Często na wybiegu z T2 wolontariusze krzyczą i przypominają jeśli ktoś tego nie zrobił, więc bez stresu – jak Ci się zapomni to nikt Cię za to nie zdyskwalifikuje. ;)

Etap biegowy

Ogień! ;) Ostatni etap, który może dać w kość. Nogi z jednej strony są trochę kołkowate, a z drugiej strony potrafią nieść bardzo szybko… za szybko. Po rowerze brakuje nam powiewu wiatru i często ciężko wstrzelić się w swoje prawidłowe tempo biegu. Jeśli biegniesz za szybko i uważasz że tak jest ok, to spoko… mam nadzieję, że po paru kilometrach nie obróci się to przeciw Tobie – a tak najczęściej jest jeśli ktoś przeszarżuje. Inna sytuacja jest w momencie gdy startujesz na krótkim dystansie. Tutaj nie ma czasu na rozkręcenie nogi po rowerze. Dlatego krótkie dystanse są takie krótkie. Mimo bólu, łamania i kija w tyłku trzeba od razu zapierniczać. :))

triathlon meta zwyciestwo

Meta

Przekraczając linię mety najprawdopodobniej zastanawiasz się gdzie by tu dalej wystartować. ;) Start w triathlonie najczęściej poprzedzają o wiele dłuższe i dokładniejsze przygotowania niż do pierwszego startu biegowego. Cały trud zrozumiemy przekraczając linię mety. Fantastyczne uczucie – każdy powinien takiego doznać. ;)

Jeśli dotarłeś/aś do końca tego wpisu to szczerze Ci gratuluję. ;) Natomiast jeśli chcesz podzielić się własnymi obawami co do debiutanckiego startu w triathlonie, bardzo proszę podziel się tym na dole w sekcji komentarzy. Chętnie odpowiem również na wszelkie dodatkowe pytania, które mogą Ci się nasunąć.

7 KOMENTARZE

  1. czytam różne artykuły i nigdzie nie znajduję alternatywy dla stroju triathlonowego. ja jestem przed pierwszym startem i nie mam ani pianki ani stroju do triathlonu i zastanawiam się jak to rozegrać? czy może płynąć w kąpielówkach i na to założyć spodenki rowerowe i koszulkę i tak do końca, a może od razu zacząć w spodenkach kąpielowych? jakie są najlepsze alternatywy dla stroju triathlonowego?

    • Cześć,
      Jeśli to twój pierwszy start to pewnie dystans jest w miarę krótki. Jeśli nie chcesz kupować (lub wypożyczać) pianki i stroju, to proponował bym tak jak piszesz: kąpielówki (długie lub krótkie) i w pierwszej strefie zmian założyć na to spodenki kolarskie i koszulkę.

      Chociaż patrząc na to jakie ja mam spodenki do pływania (dłuższe, parę cm nad kolanem się kończą), to w twoim przypadku bym chyba w nich płynął, jechał na rowerze i biegł. :) Chyba że masz takie krótkie (typowe bokserki) to wtedy to będzie kiepsko wyglądało. No i spodenki typowo kolarskie warto by zmienić w drugiej strefie zmian na jakieś biegowe.

      Alternatywy są takie że trzeba się więcej przebierać. Generalnie strój do tri ułatwia sporo logistykę startu. Możesz upolować tylko dół stroju jeśli chcesz ograniczyć koszty. Na górę założysz po pływaniu koszulkę jakąkolwiek w której pojedziesz na rowerze i pobiegniesz.

      • dystans 1/4 IM. kąpielówki mam też takie dłuższe. no i właśnie w tym rzecz, co będzie gorsze, pływanie i bieg w spodenkach kolarskich, albo jazda na rowerze w samych kąpielówkach? czy na takim dystansie warto stracić troszkę na zmianach by zyskać komfort (i być może czas) na samych dyscyplinach?

        • Ja bym zamoczył w domu kąpielówki, wyżymał je, założył i poszedł na rower na 20 minut. ;) Ale jeśli nie chcesz kupować nawet podstawowych rzeczy to bym się nie spinał „co mi da mniejszą stratę” tylko „co mi da większy komfort” i przebrałbym się za każdym razem, tj. założył spodenki kolarskie na rower i po rowerze je zdjął. Nie wiem jak się natomiast biega w kąpielówkach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here