Park Tour Gdańsk – udany bieg na prawie 5 km :P

Park Tour Gdańsk – udany bieg na prawie 5 km :P

Bieg na przetarcie, na tzw. przewentylowanie płuc oraz przepłukanie krwiobiegu. ;) Od dawien dawna nie biegałem w okolicach 4:00’/km nawet… gdy powinienem tak biec. Zwyczajnie nie miałem pary… albo głowa nie chciała wspópracować.

Na piątkę nie biegłem też od dawien dawna. Zdarzało mi się biegać w Park Runach ale w sumie od życiówki na 5 km we wrześniu 2014 roku chyba nie biegałem na maxa. Czasami chciałem ale w połowie trasy rezygnowałem i zwalniałem, bo „było ciężko” lol. Sprawdzając teraz uświadomiłem sobie, że minęły 2 lata, a ja trochę stoję w miejscu jeśli chodzi o szybkość. :( Tak to jest jak człowiek chce wydłużać dystans. (więcej…)

Polar Loop 2 – smart ewolucja

Polar Loop 2 – smart ewolucja

Jako ambitny sportowiec nie rozumiem fenomenu opasek fitnesowych. Czy Polar Loop 2 to zmieni? Ktoś te produkty kupuje, więc muszą pełnić jakąś funkcję. ;)

W tym artykule wyrażam swój pogląd na tego typu produkt z dwóch zupełnie odmiennych stron. Najpierw opiszę, jak widzę taką opaskę oczami posiadacza zegarka sportowego z GPS-em. Będę starał się namawiać Cię raczej na zakup pełnoprawnego zegarka. Jednak na końcu artykułu pochylę się nad osobami, dla których ten produkt został stworzony, i pokażę, że opaska w niektórych sytuacjach ma jednak sens. Wszak każdy z nas jest inny.

(więcej…)

Ironman Gdynia – anything is possible

Ironman Gdynia – anything is possible

3 lata temu siedząc z kolegami w Cafe Contrast ustalaliśmy co to będziemy robić i co pić podczas wieczoru kawalerskiego kolegi, który miał odbyć się w niedalekiej przyszłości. Obok nas rozstawiano różnego rodzaju sprzęt na Herbalife Triathlon Gdynia 2013. Rozmarzyłem się, jak to by było ukończyć kiedyś takie zawody – mission impossible.

Sporo wody w Wiśle upłynęło i sporo wody wypiłem z niecki pływalni (za mało :P) i nagle znalazłem sie na mecie Ironman Gdynia. Zaczęło się od podjęcia decyzji, która poskutkowała zapisem do szkółki dla staruchów. Wspominałem o tym we wpisie z 2013 roku. :D Na relację z pierwszych zajęć w wodzie nie trzeba było długo czekać. ;) Wtedy wyglądało to tak, że stojąc na dnie basenu gdy miałem wodę na wysokości pępka mieliśmy wsadzić głowę pod wodę. Gdy tylko to robiłem panikowałem… mimo że cały czas stałem na dnie i w każdej chwili mogłem się wyprostować. Kolejne ćwiczenia czyli odepchnięcie się od ściany i podryfowanie strzałką 3 metry z głową w wodzie było związane ze strachem niemożliwym do przeskoczenia. Jakże prawdziwe jest powiedzenie „wszystko jest trudne nim stanie się proste”. (więcej…)