Wejście w sezon 2016 miałem bardzo kiepskie. Uraz, nabrałem masy, pofolgowałem. To doświadczenie pomoże mi w spokojnym wejściu w sezon 2017.

Tym razem okres roztrenowania wyglądał o wiele lepiej, choć nadal słabo. Przytyłem 2 kg i trochę wariowałem (różne inne aktywności) ale tym razem nie zrobiłem sobie żadnego kuku typu obicie żeber itp. Można zatem było zacząć się ruszać… ale do kilku pierwszych wyjść na bieganko musiałem się mocno zmuszać.

Wracając na chwilę do 2016 roku. Z różnych względów przygotowania do sezonu zacząłem dopiero w styczniu 2016. Przez dobrych pare tygodni załamywałem ręce, a podsumowaniem moich wyczynów na treningach niech będzie poniższy cytat:

(…) gdy na początku roku zacząłem trenować nie wierzyłem własnym oczom. Cofnąłem się z formą o 2 lata.

Tak było w styczniu. A jak było w kwietniu?

Mimo upływu trzech miesięcy nie udało mi się jednak powrócić do tego co prezentowałem sobą na jesień 2015.

W marcu dodatkowo miałem małe problemy zdrowotne i zmieniałem pracodawcę. Wszystkie wydarzenia spowodowały, że trener powiedział: „nie startuj w Dębnie, bo będziesz miał zwalony cały sezon”. W Dębnie wystartowałem i… zbyt często wspominam o tym maratonie. Lekcja pokory na całe życie.

No to pomarudziłem… ale do czego dążę?

Obecnie jestem po pierwszych dwóch tygodniach biegania po przerwie między sezonami. Zamiast biegać po 5:00-5:10 przy spokojnym tętnie do 145 bpm, biegam po 5:40 i często nie mogę utrzymać tętna poniżej 150 bpm. Jest źle. I co? I nic.

W 2016 roku starty, które były dla mnie ważne, pojechałem/pobiegłem koncertowo jak na moje możliwości. Zatem sezon nie był stracony. Mimo, że na samym początku roku płakałem po cichu sobie w rękaw, a na treningach pociłem się niemiłosiernie próbując nadrobić stracony czas. Zupełnie niepotrzebnie.

Odpowiadając zatem na pytanie…

Nie ma gdzie się spieszyć. Jeśli masz za sobą przerwę w bieganiu i poruszasz się teraz jak żółw (we własnym mniemaniu), to nie próbuj na siłę utrzymać tempa z jesieni. To tylko zaburzy cały cykl treningowy. Oczywiście jeśli prowadzi Cię jakiś trener, to to wszystko będzie rozpisane na planie treningowym… którego w takim wypadku nie powinno się modyfikować pod swoje „ja chcę już teraz!”.

Ten post piszę trochę dla siebie. Mimo, że jest teraz ciężko, bo tempo słabe, tętno wysokie, masa duża, a lekkość jest gdzieś daleko, to… to biegam sobie spokojnie i niczym się nie martwię. Po prostu jest dla mnie jasne, że tak ma być, a jak forma będzie potrzebna, to się pojawi… czego sobie i Tobie życzę. :)

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here