Ten start był dla mnie jedną wielką niewiadomą. Byłem dobrze przygotowany ale zupełnie nie wiedziałem na jakie tempo powinienem się nastawiać. Życiówka sprzed dwóch lat nie była żadnym odniesieniem…

Rok temu biegłem swój ostatni półmaraton saute. Potem były jeszcze dwa ale to w triathlonie, więc się nie liczy. ;) Moc przyszła na koniec sezonu 2016, gdzie drugie 21,1 km poznańskiego maratonu pobiegłem w około 1:37. W tamtym czasie moja życiówka z półmaratonu wynosiła 1:39. :P Dlatego też łamanie życiówki nie było nawet planem minimum.

Moje nastawienie dość dobrze obrazuje poniższy filmik:

Sam bieg był bardzo równy. Trasa też była mega płaska. Lekkie podbiegi na długości całej trasy są mało znaczące… aczkolwiek drugi podbieg na Świętojańskiej ostro dał w kość. ;) Teoretycznie, bo tempo nie było wcale tam takie złe.

To nie nachylenie terenu było najgorsze. Bardziej przeszkadzał wiatr. Od nawrotki w Redłowie, przez wiele kilometrów, aż do kolejnej nawrotki przy Estakadzie w Gdyni Stoczni wiało prosto w ryło. Przez tę część zawodów biegłem sam lub w małych grupkach. Raczej nie było się za kim chować. Zresztą przy moim wzroście i gabarytach, wśród smukłych osobach biegających tym tempem, to jak chowanie się za łopatą w zabawie w chowanego. :P

onico półmaraton gdynia władysława iv

Do biegu, mimo niskiej, kilkustopniowej temperatury przystąpiłem „na krótko”. Nastawienie  było takie, że jak będzie mi zimno, to jedynym ratunkiem będzie przyspieszyć, by rozgrzać organizm. ;) Nie zmarzłem. W momencie nawrotki na Stoczni gdy skończył się przedni wiatr zrobiło się nawet ciepło ale tylko na chwilę. Dopiero w momencie przebierania się po zawodach zauważyłem że całą klatę mam różową jak noworodek. Skóra trochę zmarzła ale ja tego nie czułem. Komfort termiczny był oki. :)

onico półmaratoni gdynia świętojańska

Wracając do samego biegu. Podsumowanie kilometrów jest poniżej. Jak widać było bardzo równo, a drobne różnice to efekt małych podbiegów/zbiegów/zakrętów/wiatru. Mimo zdychania przez ostatnich kilka kilometrów, jak widać, zostały siły (choć zupełnie tego nie czułem) na finisz.

półmaraton gdynia kilometry czas

To były bardzo udane zawody. Czas poniżej 1:31 nawet z perspektywy kilku tygodni wciąż bardzo mnie cieszy. :)

Rok temu bardzo narzekałem na organizację zawodów. Największe „joby” poleciały w kierunku organizacji depozytu. Tym razem było wszystko cacy. W ruch poszły wieszaki, które wcześniej były obecne na Ironmanie. Każdy wieszak to osobny numer na worek z depozytem – bardzo dobry ruch! Tym razem do niczego się nie będę przyczepiał. ;)

Korzystając z szumu wokół zawodów organizator od razu odpalił zapisy na imprezę za rok. Ja już się zapisałem. :)

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here