Gdy na ostatniej prostej w przygotowaniach do ultramaratonu zacząłem rozglądać się za torbą, w którą spakuję potrzebne rzeczy, z pomocą przyszła oferta sklepu Bikester. Torba firmy Revelate Designs bardzo ułatwiła mi całą logistykę związaną ze startem.

Miałem jeden prosty cel. Zmieścić wszystko co potrzeba na ultramaraton. :) Wiedziałem jedno – nie chcę brać plecaka. Alternatywą była duża torba podsiodłowa. Taka, która mocno wystaje za siodełko.

Dla osób, które wolą oglądać niż czytać: na samym końcu wpisu znajduje się krótka wideo-recenzja tej torby.

Zdecydowałem się na rozwiązanie montowane w trójkąt ramy. Powodów jest kilka:

  1. Równiejsze dociążenie obu kół. Ważę parę kg (za dużo ;)), a torba pod siodłem dociążyła by dodatkowo tylne koło. Nie wydaje mi się, by te kilka kilogramów (np. 95 kg, zamiast 90 kg) miało znaczenie ale przy zastosowanym rozwiązaniu jestem spokojniejszy.
  2. Łatwiejsza dostępność przedmiotów. Z tego typu torby (o ile jest mądrze zbudowana) można korzystać nawet podczas jazdy. Z jednej strony można sięgnąć głębiej po większe porcje jedzenia, z drugiej strony, ci bardziej doświadczeni kolarze (to nie dotyczy mojej skromnej osoby), mogą nawet wyciągnąć kurtkę i ją założyć.

Żeby nie było zbyt pięknie podam dla równowagi dwa minusy:

  1. Podatność na wiatr boczny. Widziałem torby (również z Revelate Designs – przykład), które zajmują całą przestrzeń trójkąta ramy. Czyli mamy do dyspozycji jeszcze więcej miejsca! Niby ok ale po pierwsze tracimy miejsce na bidony (można to rozwiązać camelbackiem), a po drugie nie chciałbym jechać z taką torbą i dostać strzał wiatru bocznego. Walka z tym zjawiskiem po 15h jazdy non-stop rozbijaja morale i męczy głowę.
  2. Pojemność torby. Wielkie paki wystające spod siodła mieszczą wiele rzeczy. Jednak tak jak pisałem, są to worki, które musimy zdjąć, otworzyć i wyjąć wierzchnie rzeczy, by dostać się do tych umieszczonych głębiej.

Jest jeszcze trzecia alternatywa – sakwy. To rozwiązanie zupełnie mi się nie podobało. Kwestia aerodynamiki, potrzeby posiadania bagażnika, wyglądu roweru, maksymalnego docisku tylnego koła… same negatywy choć w przypadku czystej turystyki rowerowej gdy potrzebujemy naprawdę dużo miejsca na rzeczy, to rozsądnych alternatyw zapewne nie ma. :) Są sakwy na bagażnik przedni? Spoko, jednak najważniejsze z powyższych powodów wciąż są nierozwiązane. ;)

Mam nadzieję, że z powyższego wywodu widać, że miałem…

mocno przemyślane to czego potrzebuje.

Torba pojemna (na tyle na ile się da), nie blokująca dostępu do bidonów i nie psująca wyglądu i aerodynamiki (!) roweru. Na pierwszy rzut ok, dzięki torbie Revelate Designs Tangle mój cel został osiągnięty.

  1. Pojemność

    Listę rzeczy do zabrania na „krótki” (jak to powiedział Mietek w ostatnim podcaście) ultramaraton znajdziesz odsłuchując „Kropkę nad M” #36. :) W torbie ma znaleźć się bluza/kurtka, ochraniacze na buty kolarskie, portfel, telefon oraz jedzenie.

    Moja kurtka na rower, po złożeniu, zabiera sporo miejsca. Mimo wszystko gdy sprawdzałem jak się spakować na zawody, to kurtka zajęła mniej niż połowę głównej komory. Drugą połowę przeznaczam na jedzenie, więc nawet mając na uwadze mój apetyt ;) jestem spokojny o przestrzeń.

    Z drugiej strony torby, w mniejszej, „płaskiej” komorze zmieści się portfel, telefon, książeczka zawodów plus jakieś inne, drobne przedmioty (batoniki, żele, narzędzia?)

    Ahh, byłbym zapomniał. W głównej komorze znajduja się dodatkowe 2 rzepy, które mogą trzymać nam pompkę. Znajdują się one 17 cm od siebie. Moja pompka jest krótka i podczas jazdy w pustej torbie przesuwałą się w rzepach aż z jednego z nich wypadła. W momencie gdy w komorze była kurtka, pompka już nie miała gdzie latać i trzymała się swojego miejsca.

  2. Dostęp do bidonów

    Nie jest super wygodnie ale mimo wszystko jestem zadowolony. Sytuację widać na poniższym zdjęciu. W koszyku pionowym jest bidon o pojemności pół litra. W koszyku ukośnym jest bidon litrowy (wcześniej miałem tam drugi bidon 0,5l ale zmieniłem na większy, bo się zmieścił :)).

    Oba koszyki są zamontowane najniżej jak się da. Oba bidony dotykają torby. Jaka jest wygoda użytkowania takiego setupu? Do przyjęcia. Przedni bidon wyjmuje się podobnie jak by torby nie było, tylko odychylając lekko w bok. ;)

    W tym momencie chciałbym zwrócić uwagę, że będę się czepiał, więc opinię należy przyjąć przez zmrużone oczy. ;) Rzecz tyczy się tylnego bidonu. Jego wyjęcie trwa pół sekundę dłużej niż w sytuacji gdy torby nie miałem. Po pierwsze i najważniejsze ma to związek z obniżeniem koszyka i moim rozciągnięciem pleców. :) Po drugie to kwestia ograniczonego miejsca. Gdybym miał dwa półlitrowe bidony, to po opróżnieniu przedniego bidonu zamieniłbym bidony miejscami, tj. pełny wylądowałby z przodu… tyle że w ten sposób robiłem również gdy nie miałem zamontowanej torby, bo po prostu mi tak wygodniej. W przypadku używania litrowego bidonu nie mam takiej możliwości.

    Podsumowując. Jadąc w siodle 4-5h nie irytowałem się sięgając po każdy z bidonów. Nie musiałem zwracać dodatkowej uwagi przy wyjmowaniu czy chowaniu bidonów kręcąc korbą. Natomiast jestem świadom, że to rozwiązanie będzie używane na imprezie ultra. Jakie będą moje spostrzeżenia po 10, 15, 20 godzinach jazdy? To się jeszcze okażę. :)

  3. Wygląd, aerodynamika i budowa torby

    Dzięki podłużnej budowie torba nie przeszkadza w pedałowaniu. Rozpychając torbę (poprzez włożenie do niej kurtki), pedałowałem wykręcając kolana do wewnątrz. Delikatnie szurały o torbę, jednak mógłbym tak pedałować wiele godzin i by mi to nie przeszkadzało. Przy „normalnym” pedałowaniu nie szuramy kolanami o torbę (tak jak nie walimy przecież kolanami o górną rurkę ramy).

    Jak wiadomo, torby tego typu nie zaburzają aerodynamiki roweru (to był mój argument również przeciw torbie na kierownicę, które swoją drogą są mało pojemne). W tym wypadku boczna powierzchnia nie jest również na tyle duża, by powodowało to większe problemy przy bocznym wietrze (mieszkam na pomorzu… sprawdzone w boju ;)).

    Wygląd torby to kwestia dyskusyjna. Wygląda bardzo porządnie, a gdy widzieli ją znajomi to słyszałem tylko: „duża ta torba”. ;) Po wyjaśnieniu, że to na przygodę z ultra nie było więcej uwag.

    Bardzo istotną kwestią, którą poruszam dopiero teraz to jakość wykonania. Torba nie jest tania, a za ceną powinna iść jakość. Cóż, nie umiałbym wycenić tego typu produktu. Nie wiem czy cena jest odpowiednia. Wiem natomiast, że szarpiąc ją nie miałem wrażenia, że zaraz jakiś szew puści lub coś się rozciągnie czy poluzuje. Solidność wykonania jest na bardzo wysokim poziomie. Takim bardzo, bardzo. Całość jest wodoodporna, a miejsca kluczowe (otwór o którym piszę poniżej oraz przód zamków błyskawicznych) są dodatkowo osłonięte. Sam materiał jak i zamek są również wodoodporne. Jednym zdaniem mówiąc: produkt na lata do codziennego użytkowania w każdych warunkach pogodowych.

    Materiał jest dość sztywny, a zapięcia mocujące solidne. Dzięki temu każde otwarcie i zamknięcie zamka błyskawicznego jest pewne i lekkie. By ułatwić chwyt do każdego z zamków błyskawicznych jest przyczepiona dodatkowa pętelka.

    Na sam koniec bonusik. Na samym przodzie torby, w jej górnej części jest otwór na wężyk. W związku z tym, gdy mamy wolną przestrzeń w dużej komorze, możemy wrzucić tam dodatkowy zbiornik z piciem.

    Minus torby. Nie można jej w szybki sposób zabrać ze sobą. Mówię tutaj o rozwiązaniu znanym, np. z sakw Ortlieb. Nie wiem czy w ogóle stosuje się coś takiego w torbach montowanych w trójkąt ramy ale fajnie by było gdyby było to możliwe. Chyba że taki mechanizm zabrał by przestrzeń bagażową, to cofam swoje zdanie. :)


Testowałem torbę w rozmiarze M. Jej długość to 50 cm. Długość wolnej przestrzeni w mojej ramie między rurką sterów, a rurką podsiodłową to 51 cm. Rozmiar M pasuje idealnie i większy by się raczej nie zmieścił.

Materiał wideo

Aby łatwiej było zobaczyć torbę Revelate Designs Tangle przygotowałem krótki film, w którym pokazuje torbę i dopowiadam kilka kwesti.

Torba dostępna jest pod tym linkiem.

Z tego miejsca dziękuję sklepowi Bikester za wsparcie mnie w mojej drodze na metę ultramaratonu Pierścień Tysiąca Jezior. :)

Uwagi po starcie w ultra

Ten fragment dopisuje po docelowym starcie w ultramaratonie. Torba technicznie sprawdziła się świetnie. Nie przeszkadzała. Zapakowałem w nią wszystko co chciałem… i to był błąd. Po pierwsze: nie wykorzystałem połowy rzeczy. Po drugie: trudniej było znaleźć to czego potrzebuje. ;) Aha no i jak jej nie domknąłem w ulewie i woda nalała się do środka, to nie chciała stamtąd wylecieć… bo przecież materiał jest wodoodporny. ;)

ultramaraton pierścień tysiąca jezior revelate design

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here