Ile potrzeba przebiec maratonów by polubić ten dystans? Pięć.

Ile potrzeba przebiec maratonów by polubić ten dystans? Pięć.

Dzisiaj rozprawka nieco psychologiczna. Odpowiedź na pytanie z tytułu tego wpisu jest oczywiście inna dla każdej osoby. Na pewno ma na nią wpływ ilość maratonów zaliczanych do Korony Maratonów Polskich oraz fakt, że po piątym maratonie jest radość, że można sobie już dać spokój. :P Czy na pewno?

Był tydzień startowy. Za parę dni miałem pobiec swój ostatni maraton. Pomyślałem sobie jak to smutno będzie gdy w perspektywie następnych iluś miesięcy nie będzie żadnego tego typu wyzwania do przebiegnięcia. Nie wiem dlaczego moja głowa tak pomyślała. Brak wyzwań? Skądże. Przecież parę tygodni wcześniej podjąłem decyzję o starcie w ultramaratonie kolarskim. Coś jednak jest w tym dystansie. Coś przyciąga… coś jak kropka nad M w logotypie Ironmana. ;) (więcej…)

Nocny Bieg Świętojański – relacja i psychoanaliza

Nocny Bieg Świętojański – relacja i psychoanaliza

Spokój ducha przy starcie, spokój podczas biegu i co najważniejsze spokój podczas finiszowania – mam podejrzenia graniczące z pewnością, że dzięki temu luzowi psychicznemu nie spaliłem się w blokach, a na mecie cieszyłem się z nowej życióweczki i awansem do wyższej strefy startowej.

Na bieg wyruszyliśmy standardowo z Michałem i Szymonem – tak jak rok temu. W ciągu dnia odżywianie było prawidłowe ale wieczorem czułem się mega ociężały. Organizm szykował się do snu. ;) Nie nastrajało to pozytywnie ale z drugiej strony, oczekiwania wobec tego biegu były minimalne. W ostatnich miesiącach biegi na 10 km niespecjalnie mi wychodziły, więc przestałem się nimi przejmować. Maraton w Krakowie jak i ostatni występ na triathlonie w Charzykowach były tak pozytywnym doświadczeniem, że szczęśliwych chwil miałem aż nadto. ;) (więcej…)

Tri-lejdis – jaki sprzęt posiadają i jaki chcą kupić?

Tri-lejdis – jaki sprzęt posiadają i jaki chcą kupić?

Przepytuję Tri-lejdis o sprzęt. Co mają? Czego nie mają ale kupią oraz czego nie mają ale bardzo by chciały mieć. ;-)

Sprzęt w triathlonie robi różnicę ale nie popadajmy w skrajności. Nie rozważam tutaj o tym czy kupić koła za 5 czy 10 tysięcy złotych albo lemondkę za 150 złotych vs. całą kierownicę za 4000. Tak jak dla słabych pływaków pianka jest wybawieniem (zarówno pod względem spokoju psychicznego jak i poprawą pozycji w wodzie) tak dla słabych kolarzy dużym ułatwieniem będzie przejście z roweru MTB na jakąkolwiek szosówkę. Tyle tytułem wstępu. (więcej…)

Ile snu potrzebuje biegacz amator? Analiza wyników.

Ile snu potrzebuje biegacz amator? Analiza wyników.

Nie da się oszukać organizmu. O ile ciężko napić się lub wyspać na zapas, o tyle możemy zaciągnąć dług tlenowy albo… dług snu. Jak jednak każdy wie każdy dług należy kiedyś spłacić.

Ile snu dziennie potrzebuje biegacz amator? Różne źródła i osoby mówią, że dobrze by było aby trenująca osoba miała w trakcie nocy 8 godzin nieprzerwanego snu. Czasami tę liczbę zmniejsza się do 7 z zastrzeżeniem, że to już jest absolutne minimum. Jeśli ktoś zacznie sobie mierzyć ile czasu tak naprawdę spędza dziennie śpiąc, w większości przypadków licznik nie dojdzie do 8h. A to nie wszystko. Osoby, które nie trenują wieczorami tylko rano lub w południe powinny uciąć sobie 30-40 minutową drzemkę po treningu tak by maksymalnie wykorzystać wstępny okres regeneracji organizmu po wysiłku. Poniżej spisałem kilka moich spostrzeżeń dotyczących snu: zarówno czasu trwania jak i jego jakości. (więcej…)

Usiąść i odpocząć

Usiąść i odpocząć

Gdzieś w pędzie za kolejnymi jednostkami treningowymi gubię powoli radość z uprawiania sportu. Czas to zmienić.

Zimę przebiegałem – muszę to przyznać. W głowie wciąż brzmi melodia fantastycznych zawodów triathlonowych w Gdyni. Gdy przypomnę sobie trening, który mnie do nich przygotowywał czuję zapach wielkiej pasji. To jest jedna z tych rzeczy, która przyciąga biegaczy do tri. Nagle zamiast biegania i ćwiczeń siłowych macie do dyspozycji mega zróżnicowany trening, kilka dyscyplin i w każdej z nich wiele zabaw do wyboru. ;-) Wracając do początku akapitu – zimę PRZEBIEGAŁEM. A podobno tak mocno nastawiałem się na tri w ciągu lata. ;)

Maraton nie wybacza błędów. Maraton niszczy. Maraton nie jest do końca zdrowy. Wiele słyszałem opinii o maratonie. To które najbardziej zapamiętałem brzmi: w maratonie najcięższym elementem jest okres przygotowawczy. Sam start w imprezie to już tylko finiszowanie. Cóż, ja jak zwykle podchodzę do siebie nader krytycznie. Częściowo jest to wina mojego braku wiedzy jak wyglądają przygotowania do maratonu oraz fakt, że jestem debiutantem i robię to po raz pierwszy. Nie wydaje mi się, żebym robił jakąś wielką robotę ale może prawda jest inna… Fakt faktem, że ten najcięższy element, czyli przygotowanie, zabija mnie powoli od strony psychicznej. Nie będę płakał i lamentował ale chciałem prawidłowo nastawić inne osoby, które będą debiutować. Wróg atakuje z najbardziej nieoczekiwanej strony. Jeśli od strony zdrowia fizycznego wszystko będzie ok, to atak nastąpi „zza linii frontu”. ;)

Moje wnioski są następujące. Sezon będzie długi. Kalendarz pęka w szwach i startów będzie bez liku. Maratońskie 3:30 nie ucieknie mi w kwietniu. Mam wiele nadziei w serduchu, że pierwszy start na dystansie 42,2 km nie będzie startem ostatnim. Zatem czas na zmniejszenie ilości treningów biegowych, by odzyskać równowagę życiową, a przy okazji… wpakować w tygodniowy plan jakiś rower na stałe, by okres startowo-wakacyjno-triathlonowy był frajdą tak jak to było w sierpniu…

… czego sobie i wam życzę. :o)