Test bojek asekuracyjnych Safe4sport

Test bojek asekuracyjnych Safe4sport

Bojka asekuracyjna jest teoretycznie podstawowym wyposażeniem triathonisty, który trenuje w wodach otwartych. Przetestowałem kilka różnych modeli od Safe4sport.

Na początku odpowiedzmy sobie na pytanie: do czego przydaje się bojka asekuracyjna?

  1. Asekuracja ;)
  2. Sucha przechowalnia bagażu
  3. Widoczność na wodzie

Asekuracja – główna funkcja bojki, która prawdopodobnie (aczkolwiek patrzę tylko po sobie ;)) jest najmniej istotnym argumentem dla którego kupujemy te produkty. Smutna prawda.

Sucha przechowalnia bagażu – triathloniści to indywidualiści (ale się zrymowało :)). Na treningi często jeździmy sami, bo ciężko zgrać grafiki paru osób. Jeśli dojeżdżamy na trening samochodem, to zwykle jest problem co zrobić z kluczykami do samochodu, portfelem i telefonem. Ubrania możemy schować w aucie ale reszta…? Ano właśnie, tutaj z pomocą przychodzą bojki w wersji z suchą komorą.

Inna sprawa, że tego typu „przechowalnia bagażu” sprawdza się też w innych sytuacjach gdy spływamy kajakami lub uprawiamy rafting na pontonach.

Widoczność na wodzie – dla mnie osobiście jest to najbardziej przydatna funkcja. Na treningach open water pływam wzdłuż lini brzegowej, więc nie myślałem do tej pory o czymś do asekuracji. Większy problem miałem z tym gdzie zostawić kluczyki od samochodu, więc zawsze organizowałem tak wyjazdy, by tego problemu nie było. Natomiast nigdy nie poradziłem sobie z tematem skuterów wodnych latających naokoło w miejscu gdzie chodzę pływać. Jest to jednak kwestia indywidualna, zależna od tego gdzie kto pływa. ;) Kolorowy czepek nic nie zmienia, bo jest zalewany wodą, więc i tak go nie widać. Boja w takim wypadku się świetnie sprawdza.


Bojki do testów przekazał mi ich producent, firma Safe4sport. Na ich stronie możecie znaleźć wszystkie opisywane modele oraz kilka innych produktów.

Rabat dla czytelników Ironfactory

Wpisz kod R5S4S17 przy zamówieniu a uzyskasz 5% zniżki
(obowiązuje do 30.09.2017, na produkty marki Safe4sport)


Na początek zapraszam do obejrzenia filmu, na którym walczę z żywiołem oraz pokazuje opisywane bojki. ;)

O czym tutaj mówimy

Na początek trochę danych żebyście nie musieli szukać po innych stronach :)

Boje to pompowane „koła ratunkowe”, które towarzyszą nam podczas treningów w wodach otwartych. Mają pasek, którym owijamy się wokół talii, by mieć bojkę zawsze pod ręką.

Tak jak wspominałem w powyższym filmie, do testów dostałem 4 modele bojek Safe4sport. Oto ich specyfikacja. Najciekawsze elementy pogrubiłem.

PerfectSwimmer

  • zamknięta komora na bagaż
  • wymiary 65 x 32 cm, pojemność 20L
  • wyporność około 90N
  • wykonana z PVC

PerfectSwimmer+

  • zamknięta komora na bagaż
  • wymiary 65 x 32 cm, pojemność 20L
  • wyporność około 90N
  • wykonana z nylonu oraz termoplastycznego poliuretanu (TPU) – zwiększona odporność na uszkodzenia mechaniczne i promieniowanie UV

Bojka jest dostępna w rozmiarze M (testowana) oraz L. Dodatkowo, wersja M jest dostępna w kolorze różowym :D :D :D

MasterSwimmer

  • zamknięta komora na bagaż
  • wymiary 72 x 37 cm, pojemność 28L
  • wyporność około 140N
  • wykonana z nylonu oraz termoplastycznego poliuretanu (TPU) – zwiększona odporność na uszkodzenia mechaniczne i promieniowanie UV
  • posiada dwie komory powietrzne (zawory z blokadą zwrotną uniemożliwiającą ulecenie powietrza nawet w przypadku przypadkowego odkręcenia)

IronSwimmer

  • otwarta komora na bagaż
  • wymiary 48 x 37 cm
  • wyporność około 70N
  • wykonana z PVC

Co oznacza ta specyfikacja?

Wyporność 90N oznacza, że bojka odejmie nam 9 kg z wagi…. ojjjj żeby to było tak łatwo poza wodą! ;) Mógłbym wtedy nawet biegać z taką bojką przyczepioną do pleców. ;) Analogicznie 140N to wyporność ok 14 kg, a 70N to 7 kg. Oczywiście nasze ciało (jak i pianka) również jest wypierane przez wodę, więc takie wartości jak 9 kg to nie jest mało.

Gdy wziąłem bojki do jeziora i próbowałem je utopić, to wyszło mi to tylko z IronSwimmer gdy na nią siadłem. ;) Przytulając bojki nie ma szansy bo ją zanurzyć, a nawet jeśli ją przydusimy w dół, to sami wychylamy głowę jeszcze mocniej ponad tafle wody.

bojka asekuracyjna w wodzie

Jeśli chodzi o budowę bojek, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko wykonane jest starannie i sprawia wrażenie wytrzymałego. Trzy z czterech bojek mają ustniki do pompowania, których końcówki do zakręcania są zamontowane w sposób uniemożliwiający ich zgubienie.

Największa z bojek (MasterSwimmer) ma dwie komory do pompowania aczkolwiek pompując jedną komorę na maksa, druga już jest bezużyteczna. Można ewentualnie napompować jedną do połowy i wtedy dopełnić powietrzem drugą. W takiej konfiguracji nawet gdy jakiś, np. ostra skała przebije nam bojke, nadal mamy powietrze w drugiej komorze. W tej bojce proces pompowania wygląda na mniej wygodny z uwagi na wielkość i kształt końcówki, jednak z uwagi na zawór blokujący uciekanie powietrza jest dokładnie odwrotnie – tę bojkę nadmuchiwuje się najłatwiej. Nie żebym miał problem z napompowaniem którejkolwiek. ;) Po prostu zwracam uwagę na małe detale. Nie dokonywał bym jednak decyzji zakupowej na podstawie tej różnicy.

masterswimmer ustnik

Idziemy do wody!

Wrzucam rzeczy do bojki, zawijam ją i zamykam klipsem. Pompuje w kilkanaście sekund i zapinam wokół pasa. Wszystko gra. W trzech bojkach (poza MasterSwimmer) paski regulują się bajecznie. W prosty sposób można ściaśnić je lub poluzować wokół pasa. W Masterze pasek jest jakby starszego typu i dopasowanie trwa kilka sekund dłużej. Z drugiej strony bardziej toporne rozwiązanie jest zupełnie niepodatne na późniejsze luzowanie się. ;) Kolejna mini różnica, która nie ma żadnego wpływu na późniejsze używanie boji. ;)

bojka asekuracyjna safe4sport plecy

W temacie dopasowania paska chciałbym powiedzieć jeszcze jedno. Gdy po pewnym czasie pływania chciałem nieco poluzować pętlę wokół brzucha, to we wspomnianych trzech modelach mogłem to robić wisząc sobie na wodzie, z rękoma pod wodą. Pasek idący od pasa na talię do bojki jest takiej długości, że dla osoby mojego wzrostu mogłem ustawić się pionowo w wodzie i oprzeć głowę o boję z tyłu, tak jak bym to robił na fotelu. ;) Super wygodnie.

Pas, którym opinamy swoją talię jest mocowany do bojki za pomocą karabińczyka. Rozmiary poszczególnych części są tak dopasowane, że wpięcie karabińczyka wymaga chwili uwagi ale za to jego przypadkowe wypięcie jest właściwie niemożliwe.

bojka asekuracyjna karabinczyk

Jeśli miałbym się wypowiedzieć odnośnie wyporności bojek… każda, nawet najmniejsza w zupełności wystarczy nam, by nie pójść na dno, nawet jeśli nie będziemy się w ogóle ruszać. Testowałem bojkę w wodzie o tempetaraturze 15 stopni, więc byłem w piance, która daje dodatkową wyporność. Być może jeśli ktoś waży powyżej 100 kg i płynie bez pianki, to najmniejszy IronSwimmer będzie musiał się nieco zanurzyć, by wystarczająco podtrzymać pływaka.

Subiektywne podsumowanie

Z uwagi na budowę, podzieliłbym te produkty na dwie kategorie: otwarte i zamknięte komory.

W przypadku zamkniętej komory, wybrałbym PerfectSwimmer+. Nie wiem na ile użycie innego materiału ma wpływ na trwałość boji, jednak dopłata jest na tyle subtelna, że wolałbym po prostu mieć coś solidnego. :) Natomiast jeśli zawsze masz pełno rzeczy ze sobą, twoje ubrania są duże i dodatkowo chcesz do bojki wpakować buty, to wybierz MasterSwimmer. Różnice w wielkości nie są ogromne jednak moich butów w PerfectSwimmera nie zmieściłem.

safe4sport ironswimmer z bidonem

Zupełnie inną kategorią jest IronSwimmer. Moim zdaniem to bojka dla dobrych pływaków długodystansowych, którzy wypływając na akwen robią sporo kilometrów nim wrócą na brzeg. Asekuracja zawsze może się przydać jednak w tym wypadku zwróciłbym uwagę na mobilny bufet, który wieziemy ze sobą. Boja ma kształt bardziej „pontonowaty” – nie ma przekroju okrągłego tylko bardziej płaski, dzięki czemu się nie wywraca.

Z drugiej strony „komora bagażowa” IronSwimmer po napompowaniu boji jest dość ciasna… w pozytywnym sensie. Gdy włożymy do niej jakieś drobiazgi w worku wodoszczelnym i dołożymy bidon z izotonikiem, bidon trzyma się w niej dość pewnie blokując przy okazji wypadanie rzeczy głębiej w przestrzeni bagażowej.

Mam nadzieję, że tym opisem pomołem ci w wyborze. Kupując bojkę pamiętaj o kuponie rabatowym „R5S4S17”.

 

Skins DNAmic Long Sleeve, czyli kompresja na górne partie ciała

Skins DNAmic Long Sleeve, czyli kompresja na górne partie ciała

O działaniu i niedziałaniu kompresji wypowiedziało się już sporo osób w internecie. ;) Dlatego tym chętniej wziąłem na testy produkt, który z uwagi na swoją cenę powinien zrobić ze mnie IronMana nawet jeśli będę leżał tylko w łóżku. ;)

Na początku muszę się przyznać, że w ogóle nie kojarzyłem firmy Skins. Widziałem ich ciuchy wiele razy ale nigdy nie zapamiętałem brandu. W ostatnich tygodniach doznałem sytuacji podobnej jak w przypadku poszukiwania nowego samochodu. Gdy tylko zamierzasz kupić sobie dany model, na drodze co chwila widzisz auto na które ostrzysz kły. ;) Dzięki temu kontaktowałem się z innymi osobami, w celu zebrania recenzji. Produkty tej firmy można podsumować frazą „nie ma lipy”. No dobra ale warto by się skupić na tym jednym, konkretnym long sleeve’ie.


Koszulkę na testy przekazała mi firma addnature.pl. Opisywany longsleeve znajduje się tutaj. Swoją drogą, właściciel addnature ma również drugi sklep pod adresem bikester.pl. Z ciekawostek dotyczących tego sklepu zwróciłem uwagę również na „100 dni na zwrot towaru”. 👍


Pierwsze śliwki…

Gdy wziąłem koszulke w rękę nieco się zdziwiłem – była ultra mała. Sprawdziłem rozmiar – ok. Na stronie addnature.pl znajdują się dodatkowe opisy przy wielu produktach. Mówię tutaj o wzmiankach dotyczących polecanego rozmiaru. Czasami producenci zawyżają lub zaniżają rozmiarówkę. W przypadku Skins rozmiarówka była jak najbardziej poprawna – rozmiar klatki, wzrost itp. Zatem skoro jest ok, to trzeba założyć na siebie to coś. :)

skins rozmiarowka

Jeśli jesteśmy między dwoma rozmiarówkami, producent rekomenduje by wziąć rozmiar mniejszy. =O

Pierwsza przymiarka wyglądała nieco komicznie. Jest ciasno… mega ciasno. Trzeba się nauczyć to zakładać. Szczególnie, że na dole koszulki jest sporo gumy, która ma zapobiegać ściąganiu do góry koszulki gdy już ją mamy na sobie.

Przy okazji, warto również zapamiętać gdzie na przedramieniu powinny znajdować się napisy. Gdy już założymy top na siebie, ciężko go poprawiać. Porównałbym to nieco do pianki pływackiej. Jak już jest na całej ręce to niemożliwym jest poprawiać sobie ułożenie pianki na przedramieniu. Wystarczy jednak trochę doświadczenia i wszystko jest ok.

skins equipment not clothing

Guma na dole koszulki, a pod nią firmowe hasło :)

Grzeje, nie grzeje…

Przed testem nie czytałem nic o tych ciuszkach – standard. Chciałem sam odkryć co w trawie piszczy. Jak już miałem top na sobie to trzeba było pobiegać. Na dworze było z 5 stopni na plusie i czułem, że w takim ubraniu będzie zdecydowanie chłodniej niż w mojej koszulce termo. Założyłem dodatkowo bluzę NB i poszedłem na trening. Wciąż było przyjemnie chłodno.

Odpowiadając na pytanie ze śródtytułu – nie grzeje. Dopiero potem dowiedziałem się, że producent ma ciuchy bardziej i mniej izolujące od zimna. Ten longsleeve jest cieniutki i biegając w nim w temperaturach do 15 stopni (co jest mega ciepło jak wychodzimy akurat z okresu zimowego ;)) wydawało mi się, że bez koszulki byłoby mi cieplej niż w niej.

skins kompresja long sleeve rozmiar l

Co do samego materiału to najlepiej opisałbym go jako „druga skóra”. Jest cieniutki, mega przylegający (of course ;)) i lekki. Po przepoceniu brzydko wygląda na klatce piersiowej, więc na późniejszym etapie testów zmieniłem nieco taktykę ale o tym później…

Idziemy biegać…

Top nie krępuje żadnych ruchów. Fajnie przylega do pachy, a ruchy ramieniem powodują że materiał ślizga się o siebie bez żadnego tarcia. Co do kroju, to podoba mi się duży i szeroki kołnierzyk. Po prostu fajnie się w nim wygląda. :P

skins long sleeve kompresja

O ile ruchy nie są skrępowane, o tyle kompresja daje o sobie znać przy cięższych treningach. Gdy biegłem szybsze tempo, a pod topa Skins dołożyłem pasek do pomiaru tętna (ostatnio go regulowałem, by nie spadał i mocniej przylegał do klaty), to w okolicach piersi czułem już niekomfortowy ucisk. Wtedy zrozumiałem, że nie umiem używać tej koszulki. ;)

Jeśli ktoś chce biegać w tego typu kompresji jednocześnie mierząc tętno, to ratunkiem jest pomiar tętna z nadgarstka. Brak dodatkowego ścisku w klatce powoduje, że od razu łatwiej jest oddychać i wraca pełen komfort biegu.

Kompresja…

Koszulka równomiernie przylega i ściska nasze mięśnie i ciało. Z uwagi na jej przewiewność zrozumiałem, że najlepszym środowiskiem do użycia będą warunki domowe. Dlatego też w ostatnich dniach chadzam po mieszkaniu w tym Long Sleevie, licząc że zmęczone barki i plecy po treningach pływackich będą szybciej dochodzić do siebie. Oczywiście nie jestem w stanie stwierdzić czy to działa (tak jak i w przypadku opasek na łydki) ale na pewno nie przeszkadza. Przez cały czas czuję lekkie przyciskanie materiału do ciała. W warunkach domowych jest to fajne uczucie.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to za mała kompresja przy barku w okolicach bicepsa. Z uwagi na moje niskie umiejętności pływackie zwykle miewam problemy (bóle) w tych okolicach i chętnie przyjąłbym uścisk właśnie w tym miejscu. ;)

skins long sleeve biceps

Bicepsik ;)

Podsumowując

Dla biegacza tego typu odzież jest zbędna. Dla triathlonisty… już może się przydać. Jednak najbardziej z kompresji górnych części ciała skorzystają crossfiterzy czy ludzie ćwiczący na siłowni – oczywiście zakładając ją po treningu.

P.S. Pierwsze o czym pomyślałem gdy dziewiczo zakładałem to wdzianko na siebie była koszulka do wyciskania na ławeczce. ;) Kto bawił się, np. w trójbuj siłowy, ten wie o czym mowa. :P