KnM #45 Droga do Mistrzostwa Polski – Kacper Stępniak z Elemental Team

KnM #45 Droga do Mistrzostwa Polski – Kacper Stępniak z Elemental Team

Dziesięc lat treningów pozwoliło mu dojść do tytułu Mistrza Polski na dystansie olimpijskim. Ten podcast to rozmowa o treningu, roli Elemental Team oraz początkach kariery zainspirowanej własnym tatą.

Myślałem, że to będzie kolejna ciekawa rozmowa jednak już na początu mój gość zbił mnie z tropu i wprawił w przemyślenia piątego stopnia. ;) Gdzieś na etapie przygotowań nie doszedłem do informacji, że przygoda Kacpra z triathlonem rozpoczęła się od jego taty. Dla ojca, którego syn jest w klasie pływackiej (bez ciśnienia, bez wyników ;)) zasiało to jednak ziarnko w stylu „jak to się robi, by tak zainspirować własne dziecko”. Cóż, tego się nie dowiedzie z dzisiejszego odcinka. :P

Zapraszam do rozmowy o drodze na szczyt. Schodek po schodku, bez skrótów ale z właściwymi ludźmi wokół siebie.

Na deser macie jeszcze fotkę z finiszu MP 2017 w Chodzieży. :)

kacper stepniak mistrz polski chodziez 2017

Miłego słuchania! :)

(więcej…)

Jak używam zegarka sportowego? Bieg i trening siłowy.

Jak używam zegarka sportowego? Bieg i trening siłowy.

Było pływanie, był rower, teraz przyszedł czas na bieg. Tutaj nie będzie rewolucji, ponieważ trening biegowy w moim przypadku jest podobnie skonstruowany jak trening kolarski (wersja bez pomiaru mocy).

Biegałem pod opieką Piotrka Sucheni, z krótką przerwą na bieganie po swojemu. :P Tak minęło kilka lat. Teraz biegam pod opieką Tomka Spaleniaka. Podejścia do treningów się różnią ale różnoraka konstrukcja nie powoduje zmian w układzie danych na cyferblacie mojego komputerka sportowego.


Ten cykl składa sie z trzech wpisów:

1. Wstęp, pływanie na basenie i w wodach otwartych
2. Rower i trenażer
3. Bieganie i trening siłowy


Od razu zaznaczam, że dane typu kadencja, oscylacja wertykalna :D, długość kroku itp. (czyli wszystko związane z dynamiką biegu) mnie nie interesują. Kiedyś zwracałem uwagę na kadencję. Obecnie już ją poprawiłem (zwiększyłem do optymalnego poziomu) i wiem, że na zawodach czy przy szybszym tempie jest ona wyższa. Natomiast przy truchcie potrafię biec w okolicach 170 kroków na minutę.

Czasami spoglądam na te dane ale dopiero w podsumowaniu aktywności. Nie żebym szukał informacji czy moja prawa, a może lewa noga dłużej dotykały ziemi. ;) Po prostu Garmin Connect (wersja webowa) pokazuje te dane na samym wierzchu podsumowania aktywności.

Bieg

Ekran z danymi #1

  • czas
  • dystans
  • tempo
  • tętno

Sumaryczny czas aktywności, całościowy dystans, aktualne tempo i aktualne tętno. Podstawowe dane, które nas interesują i właściwie dzięki tym cyferkom zrealizujemy każdy trening. Czasami jednak są takie jednostki, że pot zalewa oczy, a mózg nie chce liczyć sekund i minut, tylko myśli o tym kiedy będzie koniec wysiłku. ;) Dlatego też dla poszczególnych zadań mam dodatkowy ekran.

Ten ekran (na chwilę obecną) również używam podczas zawodów. Zawiera wszystkie potrzebne mi informacje chociaż obecnie testuje jeszcze jedno ciekawe rozwiązanie, o którym napiszę wkrótce.

Ekran z danymi #2

  • dystans okrążenia
  • czas okrążenia
  • tempo ostatniego okrążenia
  • tętno

Ekran do zadań specjalnych. Czas i dystans aktualnego okrążenia są wykorzystywane przy zadaniach tempowych. W takich przypadkach trzeba zrobić X metrów czy X minut/sekund w zadanej intensywności/tempie.

Ekran nie sprawdza się we wszystkich przypadkach dlatego używam go wyłącznie jako podgląd obecnego okrążenia (przełączając na moment z ekranu #1) lub przy krótkich interwałach.

Dlaczego?

Otóż dłuższe odcinki zwykle oparte są o założenia względem tempa. Na tym ekranie nie mam informacji o aktualnym tempie. Mógłbym podzielić ten ekran na dwa, tj. na jednym zamiast czasu okrążenia wsadzić aktualne tempo, a na drugim zamiast dystansu okrążenia wsadzić tempo. Wtedy miałbym wszystkie informacje na wierzchu dla konkretnego rodzaju interwału.

Dla mnie to overkill. Chce mieć 2 ekrany żeby się nie pogubić i mieć wszystko pod jednym przyciśnięciem guzika. Poza tym dłuższe tempa (od 2 km w górę) i tak lepiej się pilnuje patrząc na całościowy dystans treningu. Wtedy też człowiek liczy, zapamiętuje cyferki i zajmuje głowę prostą matematyką zamiast myśleć o wysiłku (w przypadku dłuższych biegów tempowych jest to zwykle możliwe). ;)

Uwagi

Czasami na treningu coś mi się poplącze (dystanse, powtórzenia itp) i brakuje mi niektórych danych. Mówię tutaj o podsumowaniu wcześniejszego „lapa”, tj. jego dystansu i czasu oraz ewentualnie o liczbie wykonanych „lapów” na danym treningu. Jednak lata mijają, a ja nic nie zmieniam w układzie danych. Co przyzwyczajenie, to przyzwyczajenie. :) Podrzucam tę uwagę jako pomysł dla tych, którzy często się gubią w obliczeniach. ;)

Trening siłowy

  • czas całkowity
  • tętno

W tym przypadku oczywiście wystarczyłby sam stoper lub liczenie sekund w pamięci. Trening siłowy to dla mnie głównie trening „core” (pisze tak jak bym go wykonywał :P). Pole z HR jest raczej z ciekawości i dla mobilizacji bym się za bardzo nie obijał. ;)

Bonus ;) – Tryb Multisport

W trybie multisport gdy jedziemy na rowerze lub biegniemy mamy do dyspozycji jeszcze jeden ekran – czas całkowity aktywności multisport. Liczy on czas od kliknięcia START przed wbiegnięciem do wody. Wszelkie inne timery liczą czas danej dyscypliny.

Jest to użyteczny ekran jeśli zechcemy zabawić się w matematyka podczas biegu. Można zobaczyć ile czasu minęło, policzyć ile km przed nami i dostosować tempo ;) żeby osiągnąć upragniony czas na mecie. Czego sobie i Tobie życzę. :D

Jak używam zegarka sportowego? Wstęp, pływalnia i wody otwarte.

Jak używam zegarka sportowego? Wstęp, pływalnia i wody otwarte.

Obecnie komputerki sportowe, zwane zegarkami z GPSem ;) posiadają sporą liczbę funkcji. Mierzonych i podawanych wartości jest bardzo dużo ale w codziennym życiu przydaje się tylko kilka podstawowych. Jakich używam ja?

W moim Fenixie używam 5 tzw. aktywności do przeprowadzania wszystkich treningów. Pokrótce wymieniając, są to: bieganie, jazda na rowerze, jazda na rowerze stacjonarnym (trenażer), pływanie na basenie, trening siłowy.


Ten cykl składa sie z trzech wpisów:

1. Wstęp, pływanie na basenie i w wodach otwartych
2. Rower i trenażer
3. Bieganie i trening siłowy


Do tego dochodzi pływanie na wodach otwartych oraz tryb multisport na zawody. Jednak podczas pływania w akwenie otwartym po prostu włączam zegarek na początku treningu, a wyłączam na koniec i niewiele z tych danych mnie interesuje. Pływam słabo, więc zegarek kiepsko mierzy odległość. Podczas takiego „moczenia się” sprawdzam właściwie tylko czas jaki minął od wciśnięcia „start”, a więc wystarczył by mi sam stoper. ;)

Na zawodach używa się profili zdefiniowanych w pozostałych aktywnościach, a więc pływanie w wodach otwartych, jazda na rowerze i bieg + do tego strefy zmian. Tutaj nic specjalnego nie wymyślimy.

No to do dzieła.

Co mierzę na basenie… tzn. pływalni

Jako że mój styl należy określić „ratowniczym” (pisane w cudzysłowie, ponieważ to nie jest styl jakiego używają ratownicy, tylko jest to styl przy którym ratownicy stoją na brzegu patrząc czy już powinni mnie ratować ;)), to przy ustawianiu zegarka do pływania przyjąłem zasadę NIE DOTYKAĆ. Dlatego też używam standardowego układu zegarów, który spisuje się świetnie w każdej sytuacji.

Standardowy układ to 3+1, czyli 3 ekrany z danymi plus ekran „odpoczynku”… tzn. kolejny ekran z danymi. :D Dla tych, którzy nie mają tego typu zegarka, chcą wiedzieć o co chodzi już spieszę z wyjaśnieniem. W momencie startu treningu oraz podczas wykonywania interwału (czyli gdy płyniemy, a nie odpoczywamy ;)) mamy do dyspozycji ekrany w kolejności 1, 2, 3. Natomiast gdy kończymy interwał i odpoczywamy, to klikamy LAP i pojawia nam się ekran REST. Możemy wtedy przełączać się między ekranami tak jak normalnie. Kolejność to REST, 1, 2, 3. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem to zrozumiale.

Żeby nie było tak łatwo, to jest jeszcze dostępny jeden ekran, tzw. Drill mode. O ile klikając przycisk w dół przełączamy się w kolejności REST, 1, 2, 3, o tyle „Drill” jest ekranem, do którego dostęp jest poprzez naciśnięcie strzałki w górę.

Dlaczego ta kolejność jest ważna? Dlatego, że zegarek posługuje się pewną logiką w momencie LAPowania. Aby to wytłumaczyć nazwę wszystkie ekrany cyframi. Kolejność wszystkich dostępnych ekranów wygląda następująco:

  • -1 – Drill mode (jako jedyny nie jest edytowalny)
  • 0 – Rest/odpoczynek
  • 1 – ekran #1
  • 2 – ekran #2
  • 3 – ekran #3

Zaczynamy trening

Odpalamy aktywność pływania i pokazuje nam się ekran #1. Naciskamy start i zaczynamy mielić rękoma. Jak płyniemy, to nie patrzymy się na zegarek ;) aczkolwiek czasami zdarza mi się przy nawrocie rzucić okiem by spojrzeć czy dobrze pamiętam ileż to długości przepłynąłem w danym interwale. Trening rozpisany jest na konkretne odcinki, więc nie chciałbym sobie nic skracać… a tym bardziej wydłużać danego zadania. ;)

Kończymy interwał i klikamy LAP. Zegarek przechodzi w tryb odpoczynku i pokazuje nam ekran 0 (rest). W tym momencie możemy strzałkami góra/dół przełączać się między ekranami i podglądać dane. Niezależnie od ekranu, na którym skończymy czytać cyferki, gdy klikniemy LAP, zegarek zacznie pokazywać nam ekran #1. Jeśli podczas płynięcia będziemy przestawić ekrany, to niezależnie od tego co ustawimy, po kolejnym kliknięciu LAP zegarke pokaże nam ekran 0 (rest). Logika jest taka, że są to domyślne ekrany do pokazania w momencie przechodzenia z interwał->odpoczynek i z powrotem. Wyjątkiem jest ekran „Drill mode”… ale o tym później. ;)

Drill mode

Nowoczesne zegarki to takie sprytne urządzenia, które mierzą nie tylko czas ale również długości basenu. Konfigurując profil aktywności wpisujemy, że pływamy na torze o konkretnej długości, np. 25 metrów. Zegarek wykrywa jak nim poruszamy i dzięki temu mierzy ile długości przepłyneliśmy w danym interwale. Jak by tego było mało to liczy również ilość ruchów ręką per długość oraz rozpoznaje jakim stylem płyniemy… no chyba, że ktoś jest Januszem kraula i zegarek wykrywa mi kraula jako styl grzbietowy… ale to tylko moje doświadczenie. ;)

Drill mode to tryb, w którym zegarek działa tylko jako stoper. Przydaje się to w momencie gdy płyniemy tylko nogami, z ręce spoczywają na deseczce. Zegarek nie wykrywa wtedy ruchu ręką, więc nie wie, że my akurat dziarsko przemy do przodu, pozostawiając za sobą wielką falę, przeciwników, pełno potu… ok, trochę się rozpędziłem…

Gdy kolejnym interwałem ma być płynięcie z deseczką, wystarczy kliknąć „góra” by przejś do „Drill mode”, nacisnąć LAP i ciśniemy. Po zakończonym interwale z deską znowu klikamy LAP i pojawia się ekran, w którym strzałkami wybieramy ile metrów przepłynęliśmy. Całość akceptujemy i znowu pojawia nam się ekran 0 (rest). W ten sposób mierzymy dokładnie nie tylko interwały, w których machami rękoma ale również wszystkie inne ćwiczenia w wodzie.

To jakie ekrany i dlaczego mam ustawione na zegarku?

Ano standardowe. ;) Są bardzo rozsądnie ustawione, przyzwyczaiłem się do nich i wystarczają do każdego ćwiczenia jakie wykonuje. Najważniejszy jest dla mnie ekran odpoczynku. Znajdują się tam takie pola jak:

  • Rest time (czas odpoczynku)
  • Interval (czas ostatniego interwału)
  • Interval distance (dystans ostatniego interwału)
  • Repeat on („start”)

Osoby, które nie wiedziały jak obsłużyć zegarek, a wiedzą jak wygląda rozpisany trening pływacki być może przeżyją efekt eureki. ;) Dwie środkowe dane informują nas ile metrów i w jakim czasie przepłynęliśmy ostatni interwał. Na te informacje patrzymy by upewnić się, że jesteśmy gibcy, szybcy i najlepsi. Dlatego ja na nie zwykle nie patrzę, by nie psuć sobie humoru. ;)

Czas odpoczynku startuje gdy naciskamy LAP na koniec interwału. Mierzy on… czas, w którym gnijemy pod murkiem na końcu toru. ;) Jeśli zadanie do wykonania to 4 x 100m p. 20″, to znaczy, że mamy płynąć cztery razy po 100m, a przerwa między setkami ma wynosić 20 sekund. Właśnie do tego przydaje nam się ta informacja.

„Start” to suma czasu ostatniego interwału i czasu odpoczynku. Jeśli mamy do wykonania 4 x 50m st. 60″ to znaczy, że mamy pływać cztery pięćdziesiątki, a każdą kolejna powinniśmy rozpoczynać 60 sekund po poprzedniej. Jeśli 50m przepłyniemy w 50 sekund, to będziemy mieli 10 sekund odpoczynku. Jeśli przepłyniemy w 55 sekund, to pozostanie nam 5 sekund na złapanie powietrza, motywacji i siły do kolejnej pięćdziesiątki. ;)

Ekran odpoczynku został wprowadzony od modelu 920xt/fenix3 i jest genialny.

Ekran z danymi #1

  • Interwał
  • Dystans interwału

Tak jak pisałem wcześniej, niezależnie od tego na jakim ekranie skończymy przeglądać dane, jeśli wciśniemy LAP by rozpocząć interwał, zegarek wskoczy na ekran 1. Bardzo sobie to chwalę. Jeśli z jakiegoś powodu miałbym spojrzeć na zegarek podczas płynięcia, to właśnie żeby sprawdzić szybko międzyczas lub upewnić się, że dobrze policzyłem przepłynięte długości.

Ekran z danymi #2

  • Timer
  • Dystans

Wartości podobne jak na ekranie #1, czyli czas i odległość. Z tą różnicą, że nie chodzi o czas i odległość aktualnego interwału, a całości treningu. Na ten ekran patrzę czasami gdy akurat odpoczywam. Okazuje się pomocny by spojrzeć ile to już mamy na liczniku oraz (częściej – uwaga #Janusz alert) by policzyć w którym miejscu treningu się znajdujemy, bo nie wiemy czy tych powtórzeń to zrobiliśmy 4, 7 czy 12. :P

Ekran z danymi #3

  • Stroke/lenght – ilość ruchów ręką na długość basenu
  • Interval pace – tempo interwału
  • Interval SWOLF – SWOLF interwału (czyli ilość ruchów + czas liczone per długość basenu)

Nigdy nie patrzę na ekran #3. Wartości, które pokazują zupełnie mnie nie intersują. Jest on włączony tylko z jednego powodu, który wymieniłem na początku tego wpisu. Mówię o zasadzie „NIE DOTYKAĆ”. ;)

Podsumowując

Wprowadzenie drill mode i ekranu odpoczynku, był jednym z powodów dla którego dawno dawno temu ;) zdecydowałem się wymienić mojego 910xt na komputerek nowszej generacji. Jeśli miałem zegarkiem mierzyć treningi to chciałem by było to robione porządnie wraz z przerwami itp. Jestem zadowolony z tego w jakim kierunku Garmin rozwinął swoje zegarki aczkolwiek oczywiście Ameryki nie odkryli. ;)

W kolejnym wpisie z tej serii zajmę się ustawieniami na rowerze. Teraz chciałbym tylko zwrócić uwagę, że na chwilę obecną nie używam pomiaru mocy, więc nie mierzę nic ponad to co w biegu. Myślę jednak że moje uwagi odnośnie tego „dlaczego tak, a nie inaczej” mogą być ciekawe dla wszystkich, dla których trening jak i zbierane z treningu dane coś znaczą. :)

 

Recenzja zegarka Garmin Fenix 3 (i test porównawczy z 920XT)

Recenzja zegarka Garmin Fenix 3 (i test porównawczy z 920XT)

Po wielomiesięcznym użytkowaniu Garmin Forerunner 910XT oraz parotygodniowych testach modelu 920XT przyszedł czas na model Fenix 3, który kupiłem jako mój docelowy zegarek… prawie 2 lata temu. ;) Postanowiłem wreszcie opisać go na łamach bloga, ponieważ wymagają tego kolejne wpisy jakie mam w planach tutaj opublikować.

Co to jest Garmin Fenix 3? Teoretycznie można uznać go za najwyższy model z wcześniej wymienionej trójki. Modele 9xx to topowe zegarki dedykowane dla triathlonu. Seria fenix jest z kolei najbardziej reklamowaną i rozpowszechnioną ze wszystkich Garminów. Ma to być zegarek do wszystkiego, włącznie z noszeniem go na co dzień. W ofercie jest również model Epix, o którym sam Garmin chyba zapomniał. Jest to model typu adventure, a więc oprócz wszystkich opcji sportowych ma możliwość nawigacji, wgrywania map itp. Fenix był w sumie czymś przejściowym między 920xt, a Epixem. Wiemy już jednak jak będzie wyglądała kolejna odsłona fenixa opatrzona numerkiem 5. Jak na mój gust Fenix 5 jest gwoździem do trumny Epixa.

Jeśli znasz moje podejście do tego typu sprzętu to wiesz, że nie znajdziesz tu danych technicznych sprzętu, a raczej uwagi z korzystania, co działa, co nie, co jest fajne, a co niewygodne i irytujące na dłuższą metę. Trenuję triathlon i o tym jest ten blog. Dlatego też pominę większość ficzerów nawigacyjnych tego Garmina.

Wyjście z mroku – otwieram pudełko

Po otwarciu podłużnego pudełeczka od razu prezentuje nam się produkt. Dość fajnie zostało to pomyślane i wszystko łatwo mieści się do dwóch mniejszych pudełek. Jeśli kiedyś będę chciał sprzedać zegarek, wiem, że nie mając sprawnych chińskich rączek, uda mi się bezpiecznie spakować cały zestaw. W zestawie oprócz zegarka znajduje się pasek HRM Run, ładowarka (inna niż w 910XT czy 920XT) z wpinanymi bolcami w wersji „normalnej” oraz dla UK, a do tego trochę papierków. Mnie interesuje sam sprzęt, którego będę na co dzień używał, tak że z zestawu najbardziej interesuje mnie zegarek… i ładowarka, której mam nadzieję używać jak najmniej.

fenix 3 zawartosc pudelka

Metal vs. plastik oraz kilka zdań o gumie

Podczas pierwszej przymiarki od razu się skrzywiłem. W pasku zastosowano ten sam patent co w modelu 910XT. Dodatkowa obejma, w którą po założeniu zegarka chowa się wystającą część paska, ma wystający kawałek gumy. Idea jest taka, by dobrze zabezpieczyć bransoletę przed przypadkowym rozpinaniem. W 920XT ów wystający pypeć był obły i aluminiowy. Zakładanie i zdejmowanie było bardzo wygodne i sprawne. W przypadku Fenixa 3 od początku trzeba walczyć, bo guma minimalnie ciągnie włosy i sprawia ból. Jak już zegarek założymy, to oczywiście temat znika, jednak każda zmiana dziurki w pasku to kilka–kilkanaście sekund lekkiej irytacji. Twardość gumy plasuje się między tą użytą w 910XT i 920XT. Trochę wyolbrzymiam ten problem, jednak osoby wrażliwe powinny zwrócić na to uwagę. ;)

Po półtora roku używania zegarka owa dodatkowa „sprzączka” na pasku się rozerwała. Moim zdaniem spowodowane to było szarpaniem się przy codziennym zakładaniu zegarka. Nie narzekałem, bo wreszcie mogłem kupić sobie czerwony pasek i tym samym zegarek odzyskał trochę świeżości. ;)

Budowa Fenixa 3 nie pozostawia złudzeń. Tym zegarkiem można zrobić komuś krzywdę. ;) Obudowa wygląda jak żeliwny blok i wygląda na bardzo trwałą. Części są idealnie ze sobą spasowane i całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Wybrałem wersję Grey ze zwykłym, mineralnym szkłem (nie szafirowym) i uważam, że matowy, mroczny wygląd dodaje mu charakteru. Mimo że w porównaniu do zwykłych, okrągłych zegarków, Fenix 3 to potwór pod względem grubości i wielkości, to jednak na moim drobnym nadgarstku prezentuje się całkiem zgrabnie. Nie mam wrażenia, że swoją objętością przytłacza całą rękę, chociaż gdy ktoś spojrzy w boku lub co gorsza podstawi do porównania zwykły zegarek wskazówkowy, to różnica jest kolosalna.

Okrągła koronka zegarka jest zrobiona z metalu, który na pierwszy rzut oka powinien prezentować się równie dobrze za 10 czy 20 lat – rysy tylko dodadzą mu charakteru. Ów okrąg wystaje minimalnie ponad linię szyby, więc przy zderzeniach z płaskimi powierzchniami powinien dodatkowo służyć za ochronę szkła. No i te śrubki… super klimat. :)

Wytrzymałość materiałów

Sezon bez gleby na rowerze jest w moim przypadku niepełny. ;) Dlatego też zegarek doświadczył pewnych szlifów. Kilka razy zderzał się z mniej lub bardziej twardymi powierzchniami i nie było widać na szkle i obudowie żadnych śladów. Natomiast gdy nagle opuściłem siodełko mojego jednoślada przy 40 km/h i zacząłem koziołkować na asfalcie, to usłyszałem jak szoruję „cyferblatem” o jezdnię. Efektem jest lekko zarysowana koronka cyferblatu oraz minimalny odprysk na mineralnym szkle.

garmin fenix 3 po wypadku

O ile szlif wygląda bardzo przyjemnie, o tyle odprysk na szkiełku minimalnie przeszkadza (rzadka sytuacja) w odczycie informacji z ekranu. Odprysk prawdopodobnie powstał przy pierwszym, dość mocnym uderzeniu ręką w asfalt pokryty kamyczkami. Ogólnie jestem pod dużym wrażeniem wytrzymałości zarówno zegarka jak i mineralnego szkła.

Trenowanie z Fenixem 3

Garmin f3 jest duży i ciężki ale już po pierwszym dniu noszenia się o tym zapomina. W żadnym stopniu nie ciąży on przy którejkolwiek z dyscyplin. Ten temat zamykam.

W temacie do opcji, które posiada Fenix – wszystko czego potrzeba do triathlonu. Po detale zapraszam do specyfikacji producenta (lub na stronę polskiego resellera). ;)

Znajduje jednak parę istotnych różnic pomiędzy z 920xt a fenixem 3. Poza wcześniej wspomnianym paskiem do zapinania zegarka są dwie rzeczy, które stawiają model stricte triathlonowy ponad f3:

  1. Łatwość naciskania guzików – to kwestia przyzwyczajenia ale w 920 dużo przyjemniej się „lapuje” czy startuje/zatrzymuje trening. Podobnie z przełączaniem ekranów. W fenixie 3 przyjemniej się naciska guziki niż w starszym 910xt ale gorzej niż w 920xt. Tak ja to porównuje. ;)
  2. Czytelność ekranu – gdy miałem 920xt myślałem że font użyty do pokazywania informacji na ekranie będzie mało użyteczny. Myliłem się – jest świetny. Dodatkowo 920xt ma kwadratowy ekran. Dlatego też łatwość i szybkość odczytywania danych z ekranu 920xt jest moim zdaniem wyższa niż w przypadku fenixa 3. Nie uważam tego za wadę fenixa 3, bo wciąż bardzo wygodnie się z niego „czyta”, natomiast przy szybkim rzucie okiem na zegarek, np. podczas interwału na pływalni łatwiej o odczyt z 920-stki.

Smartwatch

Nie kupuj tego zegarka jeśli liczysz na funkcje smart – piszę to jako posiadacz iPhone. Może z Androidem jest lepiej ale… wątpie. Obecnie na co dzień noszę na nadgarstku Apple Watch i moja niechęć do funkcji pseudo-smart na Garminie się pogłębiła. Widget kalendarza raz działa, a raz nie. Podobnie z widgetem pogody. Niby połączenie jest (aplikacja Garmin Connect się łączy, powiadomienia na zegarek przychodzą), a widgety nie pobierają informacji. „Ciekawie” rozwiązane zostało sterowanie muzyką w Garminie. Gdy odpalę „sterowanie muzyką” i akurat słucham podcastu to przycisk play/stop uruchomi mi muzykę z natywnej aplikacji do muzyki… zamiast zrobić „stop” podcastu jak by nakazywała logika. Jeśli włączy się wszystkie powiadomienia, to można ewentualnie odczytać smsa na telefonie jednak patrząc na lepsze rozwiązania w zakresie smartwatchy, to wygląda i działa jak słaba atrapa.

Jedyne z czego korzystam to podgląd kto do mnie dzwoni podczas treningu. Tak, biegam z telefonem. Fajnie jest szybko podejrzeć czy można odebrać (połączenia można odbierać i odrzucać przyciskami na zegarku) połączenie, bo dzwoni osoba, która zrozumie, że sapiemy do słuchawki, czy lepiej stwierdzić, że to nie jest najlepsza chwila na rozmowę. ;)

garmin fenix 3 i macbook pro

Adventure watch

W pozytywny sposób oceniam resztę funkcji wbudowanych w zegarek. Oprócz krokomierza są to barometr, wysokościomierz, termometr i kompas. Wszystkie funkcje i czujniki działają non stop oraz posiadają własne widgety ekranu głównego. Dzięki temu możemy podejrzeć na wykresie, jakie było ciśnienie w ostatnich kilku godzinach. Osobiście głównie przyglądałem się ekranowi temperatury, który oceniam najsłabiej z całego pakietu. Ciepło, które emituje ciało ludzkie, mocno zakłamuje wynik. Nawet wtedy gdy zegarek jest zapięty na ubraniu, czyli od skóry dzieli go materiał bluzy i koszulki.

Co do funkcji „adventure”. Raz wybrałem się z tym zegarkiem w góry i stwierdziłem, że chcę przetestować jak sprawdzi się GPS w takich okolicznościach przyrody. Jako że wycieczka miała być długa, to zmieniłem śledzenie z normalnego (co 1s) na Ultratrac. Rezultat był taki, że nigdy więcej nie będę używał tego „ficzera”, bo dokładniej obliczę przebytą odległość za pomocą linijki i mapy papierowej. Natomiast na tego typu wycieczce fajnie sprawdził się wysokościomierz. :)

Connect IQ

Korzystanie ze sklepu z aplikacjami (więcej pisałem o nim w recenzji modelu Forerunner 920XT) to udręka. Na szczęście gdy przejrzymy aplikacje i zainstalujemy, co chcemy, to nie trzeba do tego wracać. Nowości w Connect IQ pojawiają się na tyle rzadko, że po wstępnej konfiguracji zajrzałem tam raz po roku, by zainstalować jakiś nowy cyferblat… a po kilku godzinach wrócić do starego.

Początkowo korzystałem z jednego cyferblatu oraz dwóch tzw. data field: Smart predictor oraz Distance to start. Jeden z nich może przydać się na zawodach, a drugi na treningu.

Smart predictor pokazuje nam szacunkowy czas na mecie zawodów przy zachowaniu aktualnego tempa. Na początku pokazuje czas na mecie biegu na 5 km, ale gdy minie 5 km, a my biegniemy dalej, to automatycznie pokaże nam czas na mecie biegu na 10 km, później finalny czas półmaratonu i maratonu. Istnieją aplikacje napisane stricte dla wybranego dystansu, jednak ja wolałem jedną do wszystkiego.

Distance to start wyświetla dystans, jaki mamy w linii prostej do miejsca, w którym rozpoczęliśmy naszą aktywność. Najczęściej będzie to plac przed naszym domem lub miejsce, w którym zaparkowaliśmy samochód, którym podjechaliśmy na trening w jakieś urokliwe miejsce. Oprócz dystansu pokazywana jest również strzałka wskazująca, w którym kierunku powinniśmy się poruszać, by do owego miejsca dotrzeć. Wiele razy gubiłem się w nowym lesie, więc taki ficzer przyjąłem z uśmiechem na ustach.

Powyższe dwie „aplikacje” zainstalowałem na zegarku, bo wydawały mi się przydatne. Nigdy jednak z nich nie skorzystałem, więc po jakimś czasie usunąłem je z pamięci zegarka. Podobny los spotkał „watch face”, ponieważ zegarek działał wolniej niż wolno gdy pokazywał większą ilość informacji na zmodyfikowanym cyferblacie.

Bateria

Z zegarka korzystałem przy włączonym przez cały czas GPS+GLONASS (tj. podczas wszystkich aktywności wymagających lokalizacji) oraz Bluetooth. W momencie gdy niewiele trenowałem, bateria wystarczała nawet na 2 tygodnie. W normalnym użytkowaniu, czyli średnio 1,5 h treningu dziennie, ładowałem zegarek 2 razy w tygodniu żeby być pewnym, że nigdzie po drodze mi się nie wyłączy.

Przy 920xt liczyłem 10% baterii na 1h treningu z GPS oraz 10% baterii dla 24h używania jako zwykły zegarek z włączonymi funkcjami smart. W przypadku fenixa 3 stawiałbym na spadek poziomu baterii o 8% w obu powyższych przypadkach. Jest dobrze!

W lipcu będę startował w imprezie kolarskiej na dystansie ultra ale myślę, że nie przeszkodzi to zegarkowi działać non-stop przez te 25-30h. Podłączę go raz na jakiś czas do powerbanka, a aktywność będzie cały czas działała w tle. Przy okazji: gdy podczas aktywności będziemy chcieli podłączyć zegarek do komputera, by się ładował (bo na przykład mamy minimalny poziom baterii, a jedziemy na trenażerze) to aktywność zostanie wstrzymana i zegarek się zacznie synchronizować. Dlatego też w takich przypadkach należy go podpiąć do powerbanka.

Pełne ładowanie baterii trwa około 2h.

Podsumowując

Mimo że to 920XT jest modelem stworzonym z myślą o triathlonistach, wiele osób celuje w zakup Fenix 3 jako zegarka na co dzień i do triathlonu. Byłem jedną z nich i przez bardzo długi czas nosiłem Fenixa cały dzień. Przed zakupem byłem pełen obaw, ale Garmin F3 zdał egzamin na piątkę z plusem. W takim rozliczeniu dziewięćsetdwudziestka dostaje szóstkę, ale tylko jeśli zegarek ma nam służyć jedynie do tri. Wiem, że porównując zegarki, powinienem raczej wziąć pod lupę starszego brata, tj. Fenix 2, ale byłby to strasznie jedno- stronny pojedynek. Jedyne, co może się nie podobać, to to, że F3 został ugrzeczniony w porównaniu do mocno militarnego wyglądu dwójki (oraz wykastrowany z możliwości wgrywania map ale to już wyższa szkoła jazdy).

Polubiłem się z tym sprzętem. Przez baaardzo długi  czas nie chciałem go zamienić na nic innego. Z biegiem czasu widzę, że argumenty, dla których go kupowałem, były kiepskie. Chciałem mieć wszystko „pod jednym dachem”: treningi, kroki oraz sen. Efekt jest taki, że przestałem spać z zegarkiem, bo jest niewygodnie, a na kroki w ogóle nie patrzę, bo mnie one nie interesują. Jeden argument jednak wciąż dobrze się trzyma. Z zegarkiem treningowym jest podobnie jak z aparatem fotograficznym (w komórce) – najlepszy jest ten który akurat mamy przy sobie. Gdy w posiadaniu miałem urządzenie nienadające się do noszenia na co dzień, to bardzo często zapominałem go na pływalnię. Teraz nie mam tego problemu. Powyżej znalazło się trochę gorzkich słów pod adresem Fenixa. Mam pewne wymagania i system działania, do którego wprowadzane są kolejne urządzenia. Oczekuję, że będą działać tak, by pomagać, a nie powodować irytację. Fenix 3 jest takim urządzeniem. Polegam na nim i jeszcze się nie zawiodłem. Obym nie wywołał wilka z lasu. ;–)

Na koniec chciałbym wskazać jeszcze jedną rzecz, która rzutuje na całe doświadczenie obcowania z zegarkiem – szybkość działania. „Szybkość” to w przypadku F3 nietrafione określenie. Zegarek działa okropnie wolno (jak na mój gust spaczony poprzez najnowsze telefony i komputery). Podobno 920xt działa nieco szybciej (nie miałem okazji porównać), a nowy 735xt działa po prostu „normalnie” – tak jak powinien tego typu zegarek.

920xt i fenix 3

Jeśli rozpatrujesz czy wybrać Garmina 920xt czy Fenixa 3 (lub F3 w wersji z wbudowanym HR) to… jeśli chcesz zegarek na co dzień i czasami przywalisz ręką w asfalt to wybrałbym Fenixa. Jeśli natomiast poszukujesz dedykowanego rozwiązania dla dyscypliny, w której startujesz (i jest nią triathlon) to celował bym w 920xt… lub 735xt chociaż jeszcze nie miałem go na/w ręce. ;)

Recenzja Garmin Forerunner 25 – mój pierwszy zegarek

Recenzja Garmin Forerunner 25 – mój pierwszy zegarek

Czego używa 99% z nas każdego dnia? Telefonu. Z biegiem czasu są one coraz bardziej wypasione. Moje praktyczne podejście zawsze sprawiało, że odrzucałem wszelkie gadżety jako zbędne i skupiałem się na tym czego naprawdę potrzebuję. Stąd przykładowo, kiedy zaopatrzyłem się w pierwszego smartfona, na którego pościągałem mnóstwo super apek czułem się „samowystarczalny”. Wszelkie aktywności z odpalonym Endomondo, kontakt ze znajomymi i wydarzeniami – Facebook, zakupy to Payback, a ostatnio Pola. Jednak…

Dostałem propozycję wypróbowania zegarka. Pierwsza myśl? Po co mi zegarek, skoro telefon zawsze mam przy sobie? Przecież mogę na nim sprawdzić godzinę, a także wszystko inne czego bym tylko potrzebował. Jednak skoro jest możliwość to głupio nie skorzystać. Tak trafił do mnie pierwszy dodatkowy gadżet – Garmin Forerunner 25. No właśnie, ale czy to rzeczywiście tylko gadżet? (więcej…)