Gdyby…

Gdyby…

Gdyby szwagier tydzień temu nie miał wesela…
Gdyby wiatr nie wiał, bo wiało jak cholera…
Gdyby trasa była nieco bardziej płaska…
Gdyby sponsorzy sypali grubo hajsem gdy mówię „co łaska”…
Gdyby moja praca mnie tak nie męczyła…
Gdyby nie żona, gdyby nie dzieci, gdyby nie rodzina…
Gdyby moje koła miały stożek i kręciły się lekko…
Gdyby inni wiedzieli jak mi w życiu jest ciężko… (więcej…)

Ile potrzeba przebiec maratonów by polubić ten dystans? Pięć.

Ile potrzeba przebiec maratonów by polubić ten dystans? Pięć.

Dzisiaj rozprawka nieco psychologiczna. Odpowiedź na pytanie z tytułu tego wpisu jest oczywiście inna dla każdej osoby. Na pewno ma na nią wpływ ilość maratonów zaliczanych do Korony Maratonów Polskich oraz fakt, że po piątym maratonie jest radość, że można sobie już dać spokój. :P Czy na pewno?

Był tydzień startowy. Za parę dni miałem pobiec swój ostatni maraton. Pomyślałem sobie jak to smutno będzie gdy w perspektywie następnych iluś miesięcy nie będzie żadnego tego typu wyzwania do przebiegnięcia. Nie wiem dlaczego moja głowa tak pomyślała. Brak wyzwań? Skądże. Przecież parę tygodni wcześniej podjąłem decyzję o starcie w ultramaratonie kolarskim. Coś jednak jest w tym dystansie. Coś przyciąga… coś jak kropka nad M w logotypie Ironmana. ;) (więcej…)

KnM #11 – Z ultratriathlonem przez życie – Adam Sułowski vel Strąk Man (cz. 1)

KnM #11 – Z ultratriathlonem przez życie – Adam Sułowski vel Strąk Man (cz. 1)

Są ludzie tacy jak ja, którzy chcieliby się pochwalić zaliczeniem dystansu długiego Ironman. Są też ludzie, którzy chcą zdobyć tytuł Mistrza Świata Ultraman. Dzisiaj będziemy rozmawiali o tych drugich.

Gość dzisiejszego odcinka to postać dla mnie wyjątkowa. Pracuję w ciszy, a głośno jest o nim gdy bierze udział w zawodach. Tak też dowiedziałem się o istnieniu Adama, tj. gdy na Facebooku komentowano na żywo jego start w ultratriathlonie. Dzisiejszy odcinek polecam szczególnie choć jakość nagrania pozostawia niestety wiele do życzenia.

Dla osób zainteresowanych książką Adama przemycam mały protip: poczekajcie do drugiej części naszej rozmowy, bo czeka na was mała niespodzianka. :-) (więcej…)

Wpis z dedykacją…

Wpis z dedykacją…

Ania, Dorota, Michał, Szymon oraz wszyscy inni debiutanci w tri, jak i na nowym wymagającym dystansie. Życzę wam aby okres przygotowawczy minął wam pracowicie! :D

Na przygotowania do wybranych imprez jest grubo, ponad pół roku. Zachęcam jednak, by nie przespać tego czasu. Przez pół roku wiele się może wydarzyć. A to choroba, a to jakiś ból, a to trzeba będzie pomóc dziecku czy rodzicom itp. Takich sytuacji jest wiele. Codzienność zabiera bardzo dużo czasu. Jeśli do tego dodasz plan treningowy, to okazuje się, że doba jest wypełniona po brzegi.

SĄ (!) zdarzenia, które burzą nam okres przygotowawczy. Nie ma co się demotywować jeśli już nastąpią. Trzeba je wkalkulować w okres przygotowawczy. Z drugiej strony: gorszy nastrój, nie-chce-mi-siejstwo, mecz ukochanej drużyny (dzięki Michał za natchnienie do wpisu ;) ) NIE JEST powodem, dla którego należy odpuszczać trening. Serio. Każdy z nas ma pracę, rodzinę i wiele treningów nie zostanie zrobionych, ponieważ trzeba będzie poświęcić czas właśnie dla rodziny czy pracy. Jeśli do tego dodamy kilkanaście opuszczonych treningów z lenistwa… zamiast cieszyć się zawodami, będzie płacz. Nie polecam tego. Zabieramy się do roboty teraz, a najlepiej wczoraj. Nie jutro.

Wynik to nie spięcie na zawodach. To setki poranków i wieczorów poświęconych na to czego akurat możemy nie chcieć ale powinniśmy zrobić. Powodzenia!