51. Bieg Westerplatte – wyniki

IMG_1780

Od lewej: Tomek, Mateusz, Łukasz, Ja, Marcin, Ania

Psychika robi człowiekowi różne figle. Jak zaczyna się biegać, to każdy przebiegnięty dystans jest sukcesem. Każde zawody, które ukończymy to święto. Każdy medal do kolekcji zamienia twarz w banana. Gdy jednak na dobre zaznajomimy się z dystansem i chcemy więcej, pojawia się presja czasu. Już nie chodzi o to, by dobiec. To nam nie wystarcza. Chcemy kręcić lepsze czasy, chcemy biec szybciej, męcząc się mniej… choć finalnie chodzi o to, by biec jeszcze szybciej i zmęczyć się, oooooj skatować się byle cyfry na tabeli wyników się zgadzały. I to wcale nie jest chore. To nie jest żadna mega ambicja, a zwykła chęć bycia lepszym od siebie sprzed miesiąca czy roku. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli stoimy w miejscu, to tak naprawdę się cofamy. Jeśli człowiek ma pewne plany, to nie może stać w miejscu. Trzeba przeć do przodu – rozważnie i z głową ale bez wymówek i ociągania się.

Dzisiejszy bieg powinienem zaliczyć do udanych. Nastawiłem się jednak na zbyt ambitny wynik, którego nie osiągnąłem. Chciałem zrobić to, co planowane było na listopad i trochę się spaliłem. Poniżej wykaz kolejnych kilometrów na trasie. Po wykresie średniego tętna nikt mi nie powie, że odmówiłem walki ;) Jest coś niepokojącego w tym wszystkim. Niedawno biegłem 7 km po Rumi w podobnym tempie jak dzisiejszą dychę. Średnie tempo było takie samo ale tętno sporo niższe (HRavg=163). Będzie potrzebna głębsza analiza tego tematu. Jak sam na to patrzę to chyba (jak zwykle) zbyt ambitnie wystartowałem, poniżej 5:00’/km i później trzeba było cisnąć dalej. Dobrze, że ostatni kilometr jakoś poszedł… czyli były siły na finiszowanie ;)

Km Czas Śr. tempo Najlepsze tempo Śr. tętno
1 4:58.2 04:58 04:28 166
2 4:57.3 04:57 04:26 174
3 4:58.4 04:58 04:15 175
4 5:06.1 05:06 03:50 176
5 5:22.5 05:22 04:20 175
6 5:17.1 05:17 04:42 171
7 5:23.2 05:23 04:13 174
8 5:21.4 05:21 04:49 173
9 5:27.6 05:28 04:06 173
10 5:19.6 05:20 03:36 175
TOTAL: 52:25.4 05:13 03:36 173

Drugim aspektem jest stałość tempa. Oczywiście nie można ufać do końca GPS w zegarku ale prawdopodobnie trochę rwałem tempo w rozpaczliwej walce o przetrwanie i dobiegnięcie (w końcu, tak ja wspominałem, cyfry na tabeli muszą się zgadzać ;) ) do mety. Jak patrzę na tempo okrążenia w okolicach 5:20, przy najszybszym 4:10 to rozbieżności wydają się za duże. Uczę się biegać.

Poniżej czasy znanych mi ludków. Fajnie było spotkać na rozgrzewce znajomych, których dawno się nie widziało:
Bartek J. – 40:27
Darek M. – 46:03
Marcin C. – 47:20
Mati Cz. – 48:03
Tadziu – 49:32
Ania K. – 51:16
Dziki – 52:06
Moje 4-litery – 52:24
Pro – 55:01
Marta S. – 57:53

Większość z powyższych osób zrobiło dzisiaj robotę i powyższe czasy to ich PB. Gratuluję :)

Cóż. Trzeba zrzucać sadło. Wtedy nie ma innej opcji jak lżejszy galop przez pola i lasy ;)

odchudzanie

 

4 komentarze

  1. Wojciech Stępkowski

    Eee tam Marcin, wyluzuj troche. Dzien byl nie Two ji tyle. Next time will be better ! I tak jestes kozak, ja poki co daze do czasu < 5:20 / km na dystansie 5 km :))

    Odpowiedz
    • Marcin Hinz

      No wiem, dlatego nie mogę się porównywać z innymi. Chodzi o polepszanie własnych czasów (a to była moja życiówka). Tyle że niektórzy byli za mną, a teraz są szybsi ;)

      Odpowiedz
      • Wojciech Stępkowski

        Albo incydentalna kwestia „dobego dnia” albo spadek kondycji „z wiekiem”

        Odpowiedz
        • Marcin Hinz

          Kondycja ma z wiekiem się polepszać, bo dopiero co zacząłem trenować :) Dzisiaj szybsza ode mnie była babka z kategorii 50-60 lat więc…

          Odpowiedz

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Jak biegać na sto procent | IronFactory.pl - […] do zera. Sytuacja wcale nie należy do rzadkości. Sam jej doświadczyłem dość boleśnie na Biegu Westerplatte. Myślałem, że dam…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *