Minęła chwila nim pisałem ostatnio na blogu. Zebrało się bardzo dużo pracy i mimo braku aktywności fizycznej (lub jej mocnego ograniczenia) nie miałem czasu na pisanie. Teraz chciałbym przedstawić co siedziało od dawna w mojej głowie i co chciałbym osiągnąć w 2015 roku. To będzie rok “trójek”. ;) Zaraz zobaczysz dlaczego.

Ponad 2 lata temu zacząłem biegać. Pierwszym celem było przebiegnięcie zawodów na 10000 m. Udało się. Później chciałem wydłużać dystans i oczywiście przyspieszać. Zwieńczeniem mojej niedługiej historii z bieganiem jest oczywiście dystans maratoński. Wiele razy myślałem już o ultra ale temat podejmę w mojej głowie może za parę lat. Na razie jak wiecie szturmem w głowę wdarła się idea triathlonu. :) Jednak po kolei… Debiut w maratonie odbędzie się w kwietniu w Krakowie. Oczywiście, o ile przygotowania pójdą zgodnie z planem. Wiele razy słyszałem teksty, że dobrze (mądrze!) przygotować się do debiutu w maratonie jest bardzo trudno, bo często pojawiają się kontuzje, przemęczenie i różnego rodzaju problemy. Same zawody, to podobno “finiszowanie”. ;) Celem dla takiego amatora jak ja jest oczywiście osiągniecie mety w debiucie jednak… to ma być rok trójek więc… Chciałbym mieć wynik poniżej 3:30. Takie 3:29:57 byłoby w sam raz. :) Planuję dwa starty na tym dystansie (wiosna i jesień), więc jeśli za pierwszym razem nie wyjdzie to będzie okazja do drugiej próby.

maraton2

Półmaratony będą w tym roku środkiem do celu. Chcę w nich startować sprawdzając swoją formę przed samym maratonem. Dlatego planuję startować w Półmaratonie Warszawskim na 3 tygodnie przed Krakowem. Oczywiście nie będzie odpuszczania. Skoro upatrzyłem sobie trójeczkę, to na dystansie 21,1 km chciałbym zejść poniżej 1:33. Cudowne jest to, że na chwilę obecną ta cyfra jest dla mnie bardzo odległa ale wierzę, że mądrze przepracowana zima pozwoli mi osiągnąć marze… ten cel.

Przyszedł czas na 10000 m. Przewiduje mocne zaciskanie zębów na trasach biegowych. Wizja pojawienia się magicznej trójki na początku wyniku biegu na 10000 m potrafi okrutnie napędzić człowieka do ruchu. :) Zwłaszcza gdy ten wynik jest wyczuwalny gdzieś za zakrętem… no może za dwoma zakrętami. ;) Chciałbym się dobrze zadomowić w “żółtej strefie” Gdyńskiego Grand Prix, więc licznik ustawiam nieco ambitniej. 10000 m poniżej 39 minut. Realne czy nie realne, okaże się w ciągu najbliższych 12 miesięcy. :-)

Rekordy życiowe: 5k 10k półmaraton maraton

Dorobek roku 2014 ;)

Celów triathlonowych nie ustalam. Dalej będę się bez ograniczeń jarał tą dyscypliną. :) W tym roku będę startował na dystansie ¼ IM oraz w sprincie. Złamanie 3h w ¼ to nie jest cel. ;) Ciekaw jestem czy da się zbliżyć do 2:30. Sprint na HTG będzie pewnie znowu kapitalny ze względu na kibiców. :) 1:24 z debiutu musi zostać pobite. Liczę na mocną poprawę na rowerze (o ile kupię szosówkę). Zresztą na biegu, w wodzie czy nawet w T1 i T2 też powinienem coś urwać. Walka o 1:15? Zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. :)

herbalife triathlon gdynia bike

Tak to wygląda na chwilę obecna. Póki co priorytetem jest przygotowanie do wizyty w Grodzie Kraka. Zimowanie będzie ustawione pod przebiegnięcie 42,2 km. Czas podwinąć rękawy i wziąć się do roboty… czego sobie i Tobie życzę. :-)

“Celem życia jest rozwój własny dla perfekcyjnej realizacji własnej natury. Oto po co tu jesteśmy. Człowiek powinien przeżyć swoje życie w pełni i całkowicie, nadając formę każdemu uczuciu, realizując każde marzenie.”