Nocny Bieg Świętojański – relacja i psychoanaliza

Nocny Bieg Świętojański – relacja i psychoanaliza

Spokój ducha przy starcie, spokój podczas biegu i co najważniejsze spokój podczas finiszowania – mam podejrzenia graniczące z pewnością, że dzięki temu luzowi psychicznemu nie spaliłem się w blokach, a na mecie cieszyłem się z nowej życióweczki i awansem do wyższej strefy startowej.

Na bieg wyruszyliśmy standardowo z Michałem i Szymonem – tak jak rok temu. W ciągu dnia odżywianie było prawidłowe ale wieczorem czułem się mega ociężały. Organizm szykował się do snu. ;) Nie nastrajało to pozytywnie ale z drugiej strony, oczekiwania wobec tego biegu były minimalne. W ostatnich miesiącach biegi na 10 km niespecjalnie mi wychodziły, więc przestałem się nimi przejmować. Maraton w Krakowie jak i ostatni występ na triathlonie w Charzykowach były tak pozytywnym doświadczeniem, że szczęśliwych chwil miałem aż nadto. ;) (więcej…)

Jak zadebiutować w triathlonie: idziemy na zakupy – pływanie i akcesoria

Jak zadebiutować w triathlonie: idziemy na zakupy – pływanie i akcesoria

Decyzja o starcie w triathlonie nie jest prosta. Niby to tylko wypełnienie formularza ale każdy zdaje sobie sprawę, że jeśli powiedziało się A, to należy powiedzieć też B. Większość osób, które znam i które chcą w tym roku debiutować mają obawy przed wodą. Zupełnie jak ja.

Planuję napisać cykl artykułów w którym podziele się własnymi doświadczeniami z debiutanckiego (i nie tylko) startu w triathlonie. Zdaje sobie sprawę, że stare wygi mogą spojrzeć na to z politowaniem. Mam jednak tę przewagę, że dobrze pamiętam swój debiut i wiem z jakimi obawami musiałem się zmierzyć oraz na jakie banalne rzeczy zwracałem uwagę. Cykl będzie podzielony na następujące części: (więcej…)

Triathlon Charzykowy – mój debiut na 1/4 IronMan

Triathlon Charzykowy – mój debiut na 1/4 IronMan

Są treningi gorsze, są lepsze. Tak samo z zawodami. Czasami coś nie zagra, a czasami wręcz na odwrót. Dzień przed startem w Charzykowy jak i parę godzin przed startem wszystko mnie bolało. Odzywał się ból pięty, goleni i miałem nerwówkę związaną z logistyką wyjazdu. Ostatnimi czasy gdy wszystko szło pięknie to start wychodził kiepsko, dlatego tym razem domyślałem się, że może być fantastycznie. ;) I tak też było.

Przygotowania do wyjazdu zaczęły się tydzień wcześniej. Pierwszy raz miałem wieźć rower na bagażniku rowerowym, który musiałem dodatkowo pożyczyć od rodzinki (dzięki!!). Później, nie dość że stresowałem się, że nie zdążę odebrać pakietu (jechaliśmy w piątek wieczorem), to jeszcze zaczęło padać na mój rowerek… patrząc w tylne lusterko serce się krajało jak widziałem kapiącą z korby i łańcucha wodę. :( Biuro zawodów było otwarte do 21, a my na miejsce dobiliśmy kilkanaście minut przed zamknięciem. Nie dostałem swojego numeru, bo jak się okazało chip nie działał, więc dostałem zapasowy numerek, na którym nie było mojego imienia i nazwiska – to akurat mało istotne. Chciałem tego samego dnia złożyć rower w strefie zmian ale kolega powiedział że to nie jest dobry pomysł, bo dzięki obecności jeziora, rano będę miał wszystko mokre – mieli rację. #protip (więcej…)

Mój trening – przygotowania do 1/4 IronMan

Mój trening – przygotowania do 1/4 IronMan

Stojąc przed lustrem… tzn. siedząc przed komputerem i patrząc w Garmin Connect widać co było robione, a co nie. W zimę przygotowywałem się do debiutu w maratonie i zupełnie pominąłem dupogodziny na rowerze. Dlatego też przed moim pierwszym w życiu startem na ¼ IM nie mam specjalnych ambicji czasowych aczkolwiek skłamałbym jeśli bym napisał, że będę się obijał jak na sprincie w Gdyni. :)

Tak jak już pisałem, zacząłem czasami uczęszczać do pracy na rowerku. Stąd też w podsumowaniach tygodniowych są pewne ;) przekłamania w ilości czasu poświęconej na trening. Wiadome jest, że nie będę ich usuwał bo cyfra 15h per tydzień wygląda tak fajnie, że musi tam zostać. :) (więcej…)

VI Kwidzyński Bieg Papiernika – relacja z biegu

VI Kwidzyński Bieg Papiernika – relacja z biegu

W sobotę 23 maja lekko “przypruszyło” słoneczkiem i trzeba było się spocić, by pobiec wynik. Życiówki nie było ale zwiedzając zakład IP Kwidzyn dowiedziałem się, że nie spadam już poniżej pewnego poziomu jeśli chodzi o dyspozycję biegową.

Kilka słów o imprezie na dobry początek. Cytując klasyka: “mają rozmach sku…”. To znaczy, Bieg Papiernika to naprawdę spora impreza. Bardzo fajne zorganizowana, w świetnym miejscu, które posiada zajezajesuperfajne zaplecze. Umiejscowienie miasteczka zawodów w/przy hali sportowej ma ten plus, że jest pełno miejsca do przebierania jak i masa toalet. Hale sportowe mają przyjmować tysiące ludzi, więc liczba kibelków musi się zgadzać. Tym samym przed Biegiem Papiernika nie udało mi się odbyć rytualnego tańca-biegańca wokół strefy startowo-obrzeżnej w poszukiwaniu najmniejszej kolejki do toi-toia. ;) (więcej…)