KnM #06 – Pedały szosowe i wszystko co z nimi związane oraz nasze starty w 2016 roku

KnM #06 – Pedały szosowe i wszystko co z nimi związane oraz nasze starty w 2016 roku

Tym razem na warsztat wzięliśmy pedały rowerowe, zarówno wpinane jak i zwykłe platformy. Żeby było ciekawiej opowiem również o moim starcie w Maratonie Warszawskim i podzielimy się naszymi planami na start w roku 2016.

W tym odcinku dosyć mocno się rozgadaliśmy. Podczas nagrania patrzyłem na zegar i w głowie widziałem 2-godzinny horror dla uszu. Udało się jednak zmieścić w zadowalającym czasie i na pewno nie zanudzimy słuchaczy. :) Nadal stoimy na straży “normalności” i balansu w życiu sportowym oraz życiowym. Nie polecamy przechodzenia w skrajności zakupowe i sportowe. Preferujemy rozsądne podejście do tematu mimo że naszych duszach gra muzyka gadżetomaniaków.

Serdecznie zapraszam do odsłuchu. :) (więcej…)

XXXI Bieg Pokoju w Rumi

XXXI Bieg Pokoju w Rumi

Tydzień przed wiosennym maratonem na przetarcie wystartowałem w biegu górskim. Tym razem, w kalendarzu zupełnie niespodziewanie pojawił się XXXI Bieg Pokoju w Rumi.

O zawodach dowiedziałem się kilka dni przed startem. Mała liczba startujących, bieg zaledwie kilometr od domu, nagrody finansowe… to wszystko zdecydowało, że zapisałem się na start. Oczywiście domyślałem się, że jeśli są nagrody finansowe to na 120 zawodników (taki był limit) znajdzie się grupa harpaganów walczących o kasę – nie pomyliłem się. Cieszyłem się natomiast, że wystartuje w zupełnie nowej dla mnie imprezie i to tuż pod domem. (więcej…)

Prime Food Triathlon Przechlewo – debiut na dystansie olimpijskim

Prime Food Triathlon Przechlewo – debiut na dystansie olimpijskim

Najbardziej obawiałem się pływania i pagórkowatej trasy. Dzień przed startem martwiłem się deszczem. Jednak głównie zapamiętam wiatr… i trochę też ulewę, która nas spotkała.

Po triathlonie w Gdyni zupełnie odpuściłem treningi rowerowe… a na pływalnie było mi zupełnie nie po drodze. Skupiłem się na przygotowaniach do Maratonu Warszawskiego, a “olimpijkę” miałem pojechać z rozbiegu. Dopiero w tygodniu startowym pojechałem dwa razy na rowerze. Samopoczucie przed startem było ok ale jak to mam w zwyczaju, lekko trząsłem galaretą. Miałem pewne obawy: (więcej…)

KnM #05 – Czy w pełni wykorzystujemy nasze zegarki sportowe?

KnM #05 – Czy w pełni wykorzystujemy nasze zegarki sportowe?

Jakich zegarków i komputerów sportowych używamy? Jakie są ich wady i zalety? Dzielimy się przemyśleniami i śmiejemy z nadmiaru danych.

W dzisiejszym odcinku do mnie i Sebastiana dołączył Marek Grudnik. Opowiadamy sobie jakie to zegarki wybraliśmy do mierzenia swoich aktywności sportowych. Ogólnie mówiąc Sebastian bardzo chciał obśmiać mojego Fenixa 3 ale nie dałem się. Wyszło całkiem śmiesznie i sympatycznie tak że zapraszam. ;)

Podczas rozmowy wyszedł ciekawy temat nadmiaru danych zbieranych przez zegarek. Tym bardziej zachęcam do odsłuchania oraz przemyślenia decyzji zakupowej jeśli taka jest przed tobą. :)

Na koniec chciałem baaardzo przeprosić za niedoskonałości audio. Nie zbudowałem jeszcze swojego setupu do nagrywania, a ten co mam płata mi figle. Będzie jednak lepiej!

Podcast w wersji wideo

W odcinku usłyszysz:

– Z jakich zegarków sportowych korzystamy i co o nich myślimy?
– Jak niedokładne pomiary wykonują komputery rowerowe podczas złych warunków atmosferycznych?
– O ciekawym wykorzystaniu danych z GPS oraz barometru do ostrzeżeń przed burzą.
– Dlaczego wybraliśmy te zegarki, których używamy?
– Co wspólnego mają urządzenia Garmina z Windowsem? ;)
– Kto według Sebastiana używa najbardziej zaawansowanych zegarków? ;)
– Czy korzystamy z wszystkich funkcji naszych zegarków?
– Czy wszystkie dane, które są mierzone są nam potrzebne i czy umiemy z nich korzystać?
– Jakie błędy potrafią wyświetlać zegarki bazując na podstawie tabel z danymi?
– Jak Marek ucieka przed Zombie?
– O możliwościach instalacji dodatkowych aplikacji na nowoczesnych zegarkach.
– Jakie wady mają zegarki Garmina, Suunto i TomTom?
– Jak zegarki poszczególnych firm synchronizują się z serwisem Strava?
– Co dała ostatnia aktulizacja Garmina 510?
– Dlaczego naśmiewamy się z nowoczesnych rozwiązań technologicznych?
– Do jakich systemów operacyjnych porównujemy nasze zegarki?

Ciekawostki wymieniane w odcinku:

Suunto Ambit 2
Garmin Edge 510
TomTom Multisport
Pasek HRM Scosche RHYTHM+™
Garmin Fenix 3
Garmin Epix
Strava (link do grupy IronFactory na Stravie – zapraszam)

Podcast jest dostępny poprzez:

Bezpośredni link do ściągnięcia pliku mp3
katalog w iTunes
serwis Stitcher
– wyszukanie frazy “Kropka nad M” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie

Biegi Górskie Gdynia 2015 – Etap IV

Biegi Górskie Gdynia 2015 – Etap IV

Mocny bieg, dobre samopoczucie, ochota na jeszcze mocniejszy finisz i… kolka na kilometr przed metą. Start udany choć jak zwykle mogło być minimalnie lepiej. ;)

Najpierw były pogaduchy o gadżetach…

IMG_9277_mini

Później przy stoliku z zielonym obrusem ustaliliśmy kolejność na mecie… :P

IMG_9282_mini

Dalej trzeba było zachować pozory i zrobić rozgrzewkę…

… przy okazji, nie pamiętam kiedy ostatni raz tak porządnie się rozgrzałem. Staram się wyciągnąć naukę z ostatnich startów na asfalcie na 10 km. W czerwcu w Gdyni biegło mi się fantastycznie drugą połówkę zawodów. Sapałem ale oddech się uregulował na wysokich obrotach i mogłem cisnąć ile noga dała. Dlatego też teraz staram się dobrze roztruchtać i wejść w dyskomfort już na rozgrzewce.

Rozgrzewkę skończyłem z 3-4 minuty przed startem. Wcześniej ugadałem się z czytelnikiem Pawłem (spotkaliśmy się na poprzedniej edycji biegów górskich) że ustawiamy się razem i ścigamy. ;) Tak też się stało. Krótkie odliczanie i poszły konie po bet… nooo ruszyliśmy w las!

Pierwsze 1500 m lekko pod górkę. Tempo było fajne, wymagające i razem trochę wyprzedzaliśmy. Trzymałem się nieco z tyłu. Po kilometrze stwierdziłem, że czuję się jednak zbyt dobrze i podkręciłem tempo. Pod górkę wyprzedzałem, w co wciąż nie chce mi się wierzyć. ;) Na zbiegach już tak różowo nie było ale mnie też nie bardzo chcieli wyprzedzać więc ogólnie było bardzo spoko. Przez większość trasy mijałem się z facetem w koszulce Maratonu Solidarności. Ja go wyprzedzałem na górce, a on mnie na zbiegu, choć nie zawsze. :) Tyle że on biegł na 10 km, a ja na 5… więc był to mocny zawodnik… w porównaniu do mnie. ;-)

Górki mijały, zbiegi też. Było ciężko, biegłem mocnym tempem ale mimo to w głowie miałem chęci na atak na ostatnim podbiegu. Niestety na kilometr przed metą, na bardzo przyjemnym, lekko pofałdowanym odcinku trasy trafiła mi się kolka. Cóż, biegałem już z kolką. Zawsze staram się maksymalnie spiąć mięśnie brzucha i jakoś przeć do przodu. Tym razem ukłucie było nagłe i mocne, a w dodatku zupełnie z boku, tak że spięcie mięśni z przodu nie pomogło. Biegłem zgięty w pół, a gdy wyprzedziły mnie pierwsze 2 osoby zatrzymałem się na parę sekund i powoli ruszyłem dalej. Kolejne parę sekund straciłem na uważnym oglądaniu się do tyłu – sprawdzałem czy osoby, które biegną za mną nie maja czasem czerwonych numerów startowych oznaczających że biegną na 5km. ;) Zauważyłem jedną taką osobę w niebieskiej koszulce i chciałem powalczyć…

… na ostatnim podbiegu nagle mignęła mi niebieska koszulka. Gość hasał pod górę jak kozica górska. :P Przypomniało mi się jak samemu wyprzedziłem jednego kolesia podczas triathlonu w Gdyni. Oczywiście chęć na walkę mi zupełnie minęła, bo walczyłem z kolką. Co ciekawe, na mecie okazało się, że przybiegłem przed gościem w niebieskiej koszulce, a wyprzedziła mnie zupełnie inna osoba (również na 5km, również w niebieskiej koszulce), która wzięła się nie wiadomo skąd. :P

Na ostatnim zbiegu już nie chciałem się obracać, bo nogi były już zmęczone i bardziej koncentrowałem się by nie wywinąć orła, a przy okazji postarać się pobiec na tyle szybko, by nie dawać szans do wyprzedzania. Plus z tego wszystkiego taki, że kolegi Pawła już nie widziałem przed sobą. :P Przybiegł kilkadziesiąt sekund za mną… aczkolwiek na poprzedniej edycji było odwrotnie. ;)

To były fajne zawody. 9-te miejsce cieszy choć do czołówki brakuje mi kilka lat treningów. :P Wciąż walczę o wejście na wyższe obroty serducha. Oglądając aktywność w Garmin Connect ucieszyłem się, że powoli zaczynam ocierać się o 180 bpm, co jest dla mnie wartością wysoką. Szczególnie że na tych górkach ciężko mi było wejść na wysokie tętno – pod górkę czworogłowe tak piekły, że trzeba było zwalniać. ;) Ostatnia edycja biegu w październiku. Na chwilę obecną jestem pierwszy w klasyfikacji generalnej :P ale praktycznie wypadam na miejscu 4… najgorszym? ;-)