Twój pierwszy triathlon i trening siłowy do triathlonu

Twój pierwszy triathlon i trening siłowy do triathlonu

Nagrałem kilka słów o książkach, które dostałem z wydawnictwa Buk Rower. Jeśli chcesz zdobyć jedną z nich zapraszam do pomocy Zosi na ironfactory.pl/zosia.

Jeśli jest po 23 września to i tak zapraszam pod siepomaga.pl/zosia. Każde wsparcie się liczy!

Poniżej znajdziesz materiał video o książkach oraz materiały dodatkowe, tj. wycinki z książki o ćwiczeniach siłowych.

Zrób wideo pocztówkę z treningu kolarskiego

Zrób wideo pocztówkę z treningu kolarskiego

Dzisiaj będzie mowa o serwisie Relive. Nawet nie wiem skąd wpadł mi on w ręce, tudzież oko, a na pewno na wyświetlacz komputera. Krótka konfiguracja i wszystko było gotowe do działania.

Serwis Relive pozwala w szybki i wygodny sposób robić video-pocztówki z naszych wypraw rowerowych. Instrukcja jest bardzo prosta:

  • zakładamy konto (dostępne jest szybkie logowanie poprzez Facebooka i Google’a
  • w zakładce “Profile” możemy ewentualnie uzupełnić skromne informacje odnośnie naszej osoby
  • w zakładce “Trackers” łączymy konto Relive z naszym kontem Garmin Connect lub Strava (ja połączyłem z GC)

synchronizacja relive

I to wszystko. :) Od tego momentu będziemy dostawać na swojego emaila link do filmu z naszego wyjazdu za każdym razem gdy aktywność kolarska trafi do serwisu, z którym zintegrowaliśmy Relive.

Przykładowy film (z mojego wypadu) wygląda następująco: https://www.relive.cc/view/g11401318626

Na mapie można zobaczyć flagę z serduszkiem oraz prędkościomierzem. Serduszko to miejsce, w którym mieliśmy najwyższe tętno. Prędkościomierz to lokalizacja, w której osiągnęliśmy najwyższą prędkość na danym treningu.

Recenzja w formie wideo

Minusy

Po pierwsze, na chwilę obecną nie ma opcji zapisania filmiku na dysku laptopa. Funckja ta ma się pojawić w późniejszym czasie. Na chwilę obecną nie wiadomo też przez ile czasu te filmy są tam przechowywane.

Inna kwestia jest taka, że na filmach nie widać niestety terenu w trójwymiarze tylko widzimy płaską mapę. Niby w narożniku jest wykres wysokości ale to jednak nie to samo. :) Wiadomo, że jest to ograniczenie otwartych map, do których podpina się serwis, lecz…. po prostu szkoda. :)

Ostatnią rzeczą, o której muszę tutaj napisać jest fakt, że we własnym profilu nie mamy możliwości podejrzenia filmów. Linki dostajemy tylko na maila. Jeśli maila usuniemy – żegnamy się z naszym filmem (chyba że używamy apki mobilnej ;)).

Ahhh no i jeszcze jedna rzecz. Serwis pokazuje tylko treningi rowerowe. Sorry biegacze… ;) aczkolwiek ma się to zmienić w przyszłości.

Aplikacja na telefon

Apka na iOS czy Androida daje nam parę dodatkowych opcji. Po pierwsze, mamy dostęp do ostatnio wygenerowanych filmików. :) Zatem jeden minus znika.

Drugą fajną rzeczą jest dodawanie zdjęć z naszej jazdy. Działa to na podstawie śladu treningu i zdjęć z włączoną geolokalizacja (kwestia ustawień prywatności dla funkcji aparatu w telefonie komórkowym). Funkcja ta działa tylko przy synchronizacji ze Stravą. Ja podpiąłem Garmina, więc póki co nie miałem możliwości przetestowania tego. Zdjęcia należy dodać do aktywności w Stravie do 15 minut po zakończonej aktywności

Uwagi końcowe

Aby dostać maila z linkiem do wideo nasza jazda musi być dłuższa niż 10 kilometrów oraz… krótsza niż 12 godzin. ;) Sorry ultrakolarze. :P

Jeśli synchronizujecie Relive poprzez Stravę, aktywność musi być “publiczna” oraz nieoznaczona jako “commute”.

Serwis jak widać jest bardzo młody. Pewnie w przyszłości pojawią się płatne funkcje, by go utrzymać. Póki co to fajne urozmaicenie by pokazać gdzie ostatnio zawędrowaliśmy na rowerku. :)

Jak używam zegarka sportowego? Bieg i trening siłowy.

Jak używam zegarka sportowego? Bieg i trening siłowy.

Było pływanie, był rower, teraz przyszedł czas na bieg. Tutaj nie będzie rewolucji, ponieważ trening biegowy w moim przypadku jest podobnie skonstruowany jak trening kolarski (wersja bez pomiaru mocy).

Biegałem pod opieką Piotrka Sucheni, z krótką przerwą na bieganie po swojemu. :P Tak minęło kilka lat. Teraz biegam pod opieką Tomka Spaleniaka. Podejścia do treningów się różnią ale różnoraka konstrukcja nie powoduje zmian w układzie danych na cyferblacie mojego komputerka sportowego.


Ten cykl składa sie z trzech wpisów:

1. Wstęp, pływanie na basenie i w wodach otwartych
2. Rower i trenażer
3. Bieganie i trening siłowy


Od razu zaznaczam, że dane typu kadencja, oscylacja wertykalna :D, długość kroku itp. (czyli wszystko związane z dynamiką biegu) mnie nie interesują. Kiedyś zwracałem uwagę na kadencję. Obecnie już ją poprawiłem (zwiększyłem do optymalnego poziomu) i wiem, że na zawodach czy przy szybszym tempie jest ona wyższa. Natomiast przy truchcie potrafię biec w okolicach 170 kroków na minutę.

Czasami spoglądam na te dane ale dopiero w podsumowaniu aktywności. Nie żebym szukał informacji czy moja prawa, a może lewa noga dłużej dotykały ziemi. ;) Po prostu Garmin Connect (wersja webowa) pokazuje te dane na samym wierzchu podsumowania aktywności.

Bieg

Ekran z danymi #1

  • czas
  • dystans
  • tempo
  • tętno

Sumaryczny czas aktywności, całościowy dystans, aktualne tempo i aktualne tętno. Podstawowe dane, które nas interesują i właściwie dzięki tym cyferkom zrealizujemy każdy trening. Czasami jednak są takie jednostki, że pot zalewa oczy, a mózg nie chce liczyć sekund i minut, tylko myśli o tym kiedy będzie koniec wysiłku. ;) Dlatego też dla poszczególnych zadań mam dodatkowy ekran.

Ten ekran (na chwilę obecną) również używam podczas zawodów. Zawiera wszystkie potrzebne mi informacje chociaż obecnie testuje jeszcze jedno ciekawe rozwiązanie, o którym napiszę wkrótce.

Ekran z danymi #2

  • dystans okrążenia
  • czas okrążenia
  • tempo ostatniego okrążenia
  • tętno

Ekran do zadań specjalnych. Czas i dystans aktualnego okrążenia są wykorzystywane przy zadaniach tempowych. W takich przypadkach trzeba zrobić X metrów czy X minut/sekund w zadanej intensywności/tempie.

Ekran nie sprawdza się we wszystkich przypadkach dlatego używam go wyłącznie jako podgląd obecnego okrążenia (przełączając na moment z ekranu #1) lub przy krótkich interwałach.

Dlaczego?

Otóż dłuższe odcinki zwykle oparte są o założenia względem tempa. Na tym ekranie nie mam informacji o aktualnym tempie. Mógłbym podzielić ten ekran na dwa, tj. na jednym zamiast czasu okrążenia wsadzić aktualne tempo, a na drugim zamiast dystansu okrążenia wsadzić tempo. Wtedy miałbym wszystkie informacje na wierzchu dla konkretnego rodzaju interwału.

Dla mnie to overkill. Chce mieć 2 ekrany żeby się nie pogubić i mieć wszystko pod jednym przyciśnięciem guzika. Poza tym dłuższe tempa (od 2 km w górę) i tak lepiej się pilnuje patrząc na całościowy dystans treningu. Wtedy też człowiek liczy, zapamiętuje cyferki i zajmuje głowę prostą matematyką zamiast myśleć o wysiłku (w przypadku dłuższych biegów tempowych jest to zwykle możliwe). ;)

Uwagi

Czasami na treningu coś mi się poplącze (dystanse, powtórzenia itp) i brakuje mi niektórych danych. Mówię tutaj o podsumowaniu wcześniejszego “lapa”, tj. jego dystansu i czasu oraz ewentualnie o liczbie wykonanych “lapów” na danym treningu. Jednak lata mijają, a ja nic nie zmieniam w układzie danych. Co przyzwyczajenie, to przyzwyczajenie. :) Podrzucam tę uwagę jako pomysł dla tych, którzy często się gubią w obliczeniach. ;)

Trening siłowy

  • czas całkowity
  • tętno

W tym przypadku oczywiście wystarczyłby sam stoper lub liczenie sekund w pamięci. Trening siłowy to dla mnie głównie trening “core” (pisze tak jak bym go wykonywał :P). Pole z HR jest raczej z ciekawości i dla mobilizacji bym się za bardzo nie obijał. ;)

Bonus ;) – Tryb Multisport

W trybie multisport gdy jedziemy na rowerze lub biegniemy mamy do dyspozycji jeszcze jeden ekran – czas całkowity aktywności multisport. Liczy on czas od kliknięcia START przed wbiegnięciem do wody. Wszelkie inne timery liczą czas danej dyscypliny.

Jest to użyteczny ekran jeśli zechcemy zabawić się w matematyka podczas biegu. Można zobaczyć ile czasu minęło, policzyć ile km przed nami i dostosować tempo ;) żeby osiągnąć upragniony czas na mecie. Czego sobie i Tobie życzę. :D

Jak używam zegarka sportowego? Rower i trenażer.

Jak używam zegarka sportowego? Rower i trenażer.

Jakie ekrany z danymi przydają się w treningu rowerowym? Czym różni się ekran na zawody od ekranów ustwionych na treningi?

Na wstępie muszę zaznaczyć kilka rzeczy. Po pierwsze, nie mam pomiaru mocy. Na skali amatorszczyzny moich treningów pod względem gadżetów jestem gdzieś na początku drogi. Nie mam również pomiaru prędkości innego niż w zegarku, który ja podaje dzięki satelitom GPS. Kończąc wstęp, nadmienię jeszcze, że… nie mam również pomiaru kadencji. :P Dlatego też ilość danych, które zbieram jest dość niewielka… choć mam nadzieję, że w sezonie 2017 się to troszkę zmieni. ;)


Ten cykl składa sie z trzech wpisów:

1. Wstęp, pływanie na basenie i w wodach otwartych
2. Rower i trenażer
3. Bieganie i trening siłowy


No to jedziemy z tematem.

Jazda na rowerze treningowym (aka trenażer)

W tym przypadku jedno jest wiadome. GPS nie jest nam potrzebny. Tutaj chciałbym również nadmienić, że mój trenażer nie pokazuje mi ile mocy generuje oraz jak szybko jadę. Jest odpowiedzialny tylko za to co najważniejsze -> opór. Przy okazji owy opór mogę regulować manetką montowaną na kierownicy.

Nad wyborem pól przy tego typu treningu chwilę myślałem. Miałem podejście minimalistyczne i myślę, że taki efekt udało się osiągnąć. Treningi ogarniam jednym ekranem, podzielonym poziomymi kreskami na 3 dane: czas okrążenia, czas sumaryczny treningu (środkowe pole wydaje się największe), tętno. I to koniec.

Wszystkie czasowe interwały robię na tym jednym ekranie. Dzięki podziałowi na 3 zamiast 4 pola cyfry są czytelniejsze. Jako amator liczę sobie czasami kadencję sprawdzając ile razy w ciągu 20 sekund obrócę korbą. Mnożę razy trzy i wychodzi kadencja. Cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

Rower na dworzu

Nie jestem fajnem ogromnej ilości danych pokazywanych na raz. Jak jadę, to nie intersuje mnie czy podjazd czy zjazd ma 2, 5 czy 7%. Interesuje mnie albo prędkość albo tętno… no i czas. Zapewne po zakupie pomiaru mocy się to zmieni. ;) I jeszcze jedno: z uwagi na to, że nie mam uchwytu do zegarka na rower, to nie używam automatycznie przeskakujących ekranów. Jak rzucam okiem na zegarek to widzę to co akurat chce widzieć, a nie jeden z kilku ekranów. Jeśli chce zobaczyć kolejny ekran danych, muszę kliknąć strzałkę na zegarku. :)

Ekran z danymi #1

  • czas całkowity
  • dystans
  • prędkość
  • HR

Dość standardowe połączenie. Jadąc na bajku chcemy wiedzieć ile czasu trwa aktywność, ile przejechaliśmy oraz z jaką prędkością obecnie jedziemy. Na koniec mamy aktualne tętno. W sumie to taki typowy ekran podsumowujący wycieczkę ;) i to co w danej chwili się z nami dzieje (czyli jak nam bije serducho i jak szybko poruszamy się do przodu).

Ekran używany przez większość czasu, podczas swobodnej jazdy.

Ekran z danymi #2

  • dystans okrążenia
  • czas okrążenia
  • HR

Ten ekran używam gdy robię jakieś zadanie. Nie interesuje mnie wtedy czy jadę 20, 30 czy 40 km/h, bo nie mam zadań ze sprecyzowaną prędkością. Raz może wiać, raz może być z górki, więc opieram się na tętnie. Robiąc zadanie/interwał nie interesuje mnie również czy jadę już godzinę czy 3 godziny. Interesuje mnie tylko obecne powtórzenie danego zadania.

Czasami zadanie może być podzielone w/g dystansu, a czasami w/g czasu. Tzn. czasami może być ileś km, a czasami ileś minut w zadanej intensywności. Stąd właśnie taki podział. Dlatego też do tych dwóch danych dołączył pomiar tętna jako najlepszy obecnie pomiar intensywności wysiłku.

Ekran z danymi #3

  • czas całkowity
  • prędkość
  • średnia prędkość
  • HR

To jest ekran, tzw. mobilizacyjny. ;) Stworzony w jednym celu – na zawody.

W trybie multisportu gdy wychodzimy ze strefy zmian i dosiadamy roweru włączają nam się standardowe ekrany dla roweru. Na zawodach wystarczyłby ekran z danymi #1 ale ja wolę to robić po swojemu. ;) O co chodzi?

Czas całkowity pokazuje czas jazdy na rowerze. Pływanie i T1 nie są wliczane. Zaczynamy jechać na rowerze i startuje czas. Dobra, szybka informacja o tym ile czasu już jedziemy, kiedy powinniśmy wciągnąć żel itd.

Kolejne dwa ekrany współgrają ze sobą i są kluczowym elementem do dobrej jazdy. Prędkość pokazuje ile obecnie jadę. Średnia prędkość to średnia z jazdy na rowerze. Podczas jazdy na zawodach mogą nastąpić dwie sytuacje:

  1. średnia prędkość jest niesatysfakcjonująca, a więc trzeba dać mocno ognia, by prędkość chwilowa była dużo wyższa od średniej. Cel: zwiększenie prędkości średniej.
  2. średnia prędkość jest satysfakcjonująca. Ta sytuacja oczywiście nigdy nie następuje. ;) Natomiast jeśli już się zdarzy, że średnia jest fajna, to… najważniejsze co należy zrobić, to utrzymać prędkość chwilową powyżej prędkości średniej. Tak więc jeśli chwilowa jest niższa od średniej to znaczy, że trzeba dać mocniej ognia. ;) Cel. zwiększenie prędkości średniej. :P

Protip

Z cyklu “jestem Januszem”. Kiedyś idąc na rower włączyłem aktywność biegu. Niby nic ale kapnąłem się jak już trochę pojeździłem i prędkość wyskakiwała w min/km zamiast km/h. ;) Dlatego też zmieniłem sposób ustawienia ekranów dla roweru.

ułożenie ekranów bieg i rower

Powyżej na fotce tłumaczę o co chodzi. :) W ten sposób łatwiej mi szybko rozróżnić kiedy odpaliłem bieg, a kiedy rower. Wszystkie ekrany dla danej dyscypliny mają takie ułożenie (o ile pokazują cztery pola z danymi).

W ten sposób zmniejszam prawdopodobieństwo zostania Januszem. ;)

Jak używam zegarka sportowego? Wstęp, pływalnia i wody otwarte.

Jak używam zegarka sportowego? Wstęp, pływalnia i wody otwarte.

Obecnie komputerki sportowe, zwane zegarkami z GPSem ;) posiadają sporą liczbę funkcji. Mierzonych i podawanych wartości jest bardzo dużo ale w codziennym życiu przydaje się tylko kilka podstawowych. Jakich używam ja?

W moim Fenixie używam 5 tzw. aktywności do przeprowadzania wszystkich treningów. Pokrótce wymieniając, są to: bieganie, jazda na rowerze, jazda na rowerze stacjonarnym (trenażer), pływanie na basenie, trening siłowy.


Ten cykl składa sie z trzech wpisów:

1. Wstęp, pływanie na basenie i w wodach otwartych
2. Rower i trenażer
3. Bieganie i trening siłowy


Do tego dochodzi pływanie na wodach otwartych oraz tryb multisport na zawody. Jednak podczas pływania w akwenie otwartym po prostu włączam zegarek na początku treningu, a wyłączam na koniec i niewiele z tych danych mnie interesuje. Pływam słabo, więc zegarek kiepsko mierzy odległość. Podczas takiego “moczenia się” sprawdzam właściwie tylko czas jaki minął od wciśnięcia “start”, a więc wystarczył by mi sam stoper. ;)

Na zawodach używa się profili zdefiniowanych w pozostałych aktywnościach, a więc pływanie w wodach otwartych, jazda na rowerze i bieg + do tego strefy zmian. Tutaj nic specjalnego nie wymyślimy.

No to do dzieła.

Co mierzę na basenie… tzn. pływalni

Jako że mój styl należy określić “ratowniczym” (pisane w cudzysłowie, ponieważ to nie jest styl jakiego używają ratownicy, tylko jest to styl przy którym ratownicy stoją na brzegu patrząc czy już powinni mnie ratować ;)), to przy ustawianiu zegarka do pływania przyjąłem zasadę NIE DOTYKAĆ. Dlatego też używam standardowego układu zegarów, który spisuje się świetnie w każdej sytuacji.

Standardowy układ to 3+1, czyli 3 ekrany z danymi plus ekran “odpoczynku”… tzn. kolejny ekran z danymi. :D Dla tych, którzy nie mają tego typu zegarka, chcą wiedzieć o co chodzi już spieszę z wyjaśnieniem. W momencie startu treningu oraz podczas wykonywania interwału (czyli gdy płyniemy, a nie odpoczywamy ;)) mamy do dyspozycji ekrany w kolejności 1, 2, 3. Natomiast gdy kończymy interwał i odpoczywamy, to klikamy LAP i pojawia nam się ekran REST. Możemy wtedy przełączać się między ekranami tak jak normalnie. Kolejność to REST, 1, 2, 3. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem to zrozumiale.

Żeby nie było tak łatwo, to jest jeszcze dostępny jeden ekran, tzw. Drill mode. O ile klikając przycisk w dół przełączamy się w kolejności REST, 1, 2, 3, o tyle “Drill” jest ekranem, do którego dostęp jest poprzez naciśnięcie strzałki w górę.

Dlaczego ta kolejność jest ważna? Dlatego, że zegarek posługuje się pewną logiką w momencie LAPowania. Aby to wytłumaczyć nazwę wszystkie ekrany cyframi. Kolejność wszystkich dostępnych ekranów wygląda następująco:

  • -1 – Drill mode (jako jedyny nie jest edytowalny)
  • 0 – Rest/odpoczynek
  • 1 – ekran #1
  • 2 – ekran #2
  • 3 – ekran #3

Zaczynamy trening

Odpalamy aktywność pływania i pokazuje nam się ekran #1. Naciskamy start i zaczynamy mielić rękoma. Jak płyniemy, to nie patrzymy się na zegarek ;) aczkolwiek czasami zdarza mi się przy nawrocie rzucić okiem by spojrzeć czy dobrze pamiętam ileż to długości przepłynąłem w danym interwale. Trening rozpisany jest na konkretne odcinki, więc nie chciałbym sobie nic skracać… a tym bardziej wydłużać danego zadania. ;)

Kończymy interwał i klikamy LAP. Zegarek przechodzi w tryb odpoczynku i pokazuje nam ekran 0 (rest). W tym momencie możemy strzałkami góra/dół przełączać się między ekranami i podglądać dane. Niezależnie od ekranu, na którym skończymy czytać cyferki, gdy klikniemy LAP, zegarek zacznie pokazywać nam ekran #1. Jeśli podczas płynięcia będziemy przestawić ekrany, to niezależnie od tego co ustawimy, po kolejnym kliknięciu LAP zegarke pokaże nam ekran 0 (rest). Logika jest taka, że są to domyślne ekrany do pokazania w momencie przechodzenia z interwał->odpoczynek i z powrotem. Wyjątkiem jest ekran “Drill mode”… ale o tym później. ;)

Drill mode

Nowoczesne zegarki to takie sprytne urządzenia, które mierzą nie tylko czas ale również długości basenu. Konfigurując profil aktywności wpisujemy, że pływamy na torze o konkretnej długości, np. 25 metrów. Zegarek wykrywa jak nim poruszamy i dzięki temu mierzy ile długości przepłyneliśmy w danym interwale. Jak by tego było mało to liczy również ilość ruchów ręką per długość oraz rozpoznaje jakim stylem płyniemy… no chyba, że ktoś jest Januszem kraula i zegarek wykrywa mi kraula jako styl grzbietowy… ale to tylko moje doświadczenie. ;)

Drill mode to tryb, w którym zegarek działa tylko jako stoper. Przydaje się to w momencie gdy płyniemy tylko nogami, z ręce spoczywają na deseczce. Zegarek nie wykrywa wtedy ruchu ręką, więc nie wie, że my akurat dziarsko przemy do przodu, pozostawiając za sobą wielką falę, przeciwników, pełno potu… ok, trochę się rozpędziłem…

Gdy kolejnym interwałem ma być płynięcie z deseczką, wystarczy kliknąć “góra” by przejś do “Drill mode”, nacisnąć LAP i ciśniemy. Po zakończonym interwale z deską znowu klikamy LAP i pojawia się ekran, w którym strzałkami wybieramy ile metrów przepłynęliśmy. Całość akceptujemy i znowu pojawia nam się ekran 0 (rest). W ten sposób mierzymy dokładnie nie tylko interwały, w których machami rękoma ale również wszystkie inne ćwiczenia w wodzie.

To jakie ekrany i dlaczego mam ustawione na zegarku?

Ano standardowe. ;) Są bardzo rozsądnie ustawione, przyzwyczaiłem się do nich i wystarczają do każdego ćwiczenia jakie wykonuje. Najważniejszy jest dla mnie ekran odpoczynku. Znajdują się tam takie pola jak:

  • Rest time (czas odpoczynku)
  • Interval (czas ostatniego interwału)
  • Interval distance (dystans ostatniego interwału)
  • Repeat on (“start”)

Osoby, które nie wiedziały jak obsłużyć zegarek, a wiedzą jak wygląda rozpisany trening pływacki być może przeżyją efekt eureki. ;) Dwie środkowe dane informują nas ile metrów i w jakim czasie przepłynęliśmy ostatni interwał. Na te informacje patrzymy by upewnić się, że jesteśmy gibcy, szybcy i najlepsi. Dlatego ja na nie zwykle nie patrzę, by nie psuć sobie humoru. ;)

Czas odpoczynku startuje gdy naciskamy LAP na koniec interwału. Mierzy on… czas, w którym gnijemy pod murkiem na końcu toru. ;) Jeśli zadanie do wykonania to 4 x 100m p. 20″, to znaczy, że mamy płynąć cztery razy po 100m, a przerwa między setkami ma wynosić 20 sekund. Właśnie do tego przydaje nam się ta informacja.

“Start” to suma czasu ostatniego interwału i czasu odpoczynku. Jeśli mamy do wykonania 4 x 50m st. 60″ to znaczy, że mamy pływać cztery pięćdziesiątki, a każdą kolejna powinniśmy rozpoczynać 60 sekund po poprzedniej. Jeśli 50m przepłyniemy w 50 sekund, to będziemy mieli 10 sekund odpoczynku. Jeśli przepłyniemy w 55 sekund, to pozostanie nam 5 sekund na złapanie powietrza, motywacji i siły do kolejnej pięćdziesiątki. ;)

Ekran odpoczynku został wprowadzony od modelu 920xt/fenix3 i jest genialny.

Ekran z danymi #1

  • Interwał
  • Dystans interwału

Tak jak pisałem wcześniej, niezależnie od tego na jakim ekranie skończymy przeglądać dane, jeśli wciśniemy LAP by rozpocząć interwał, zegarek wskoczy na ekran 1. Bardzo sobie to chwalę. Jeśli z jakiegoś powodu miałbym spojrzeć na zegarek podczas płynięcia, to właśnie żeby sprawdzić szybko międzyczas lub upewnić się, że dobrze policzyłem przepłynięte długości.

Ekran z danymi #2

  • Timer
  • Dystans

Wartości podobne jak na ekranie #1, czyli czas i odległość. Z tą różnicą, że nie chodzi o czas i odległość aktualnego interwału, a całości treningu. Na ten ekran patrzę czasami gdy akurat odpoczywam. Okazuje się pomocny by spojrzeć ile to już mamy na liczniku oraz (częściej – uwaga #Janusz alert) by policzyć w którym miejscu treningu się znajdujemy, bo nie wiemy czy tych powtórzeń to zrobiliśmy 4, 7 czy 12. :P

Ekran z danymi #3

  • Stroke/lenght – ilość ruchów ręką na długość basenu
  • Interval pace – tempo interwału
  • Interval SWOLF – SWOLF interwału (czyli ilość ruchów + czas liczone per długość basenu)

Nigdy nie patrzę na ekran #3. Wartości, które pokazują zupełnie mnie nie intersują. Jest on włączony tylko z jednego powodu, który wymieniłem na początku tego wpisu. Mówię o zasadzie “NIE DOTYKAĆ”. ;)

Podsumowując

Wprowadzenie drill mode i ekranu odpoczynku, był jednym z powodów dla którego dawno dawno temu ;) zdecydowałem się wymienić mojego 910xt na komputerek nowszej generacji. Jeśli miałem zegarkiem mierzyć treningi to chciałem by było to robione porządnie wraz z przerwami itp. Jestem zadowolony z tego w jakim kierunku Garmin rozwinął swoje zegarki aczkolwiek oczywiście Ameryki nie odkryli. ;)

W kolejnym wpisie z tej serii zajmę się ustawieniami na rowerze. Teraz chciałbym tylko zwrócić uwagę, że na chwilę obecną nie używam pomiaru mocy, więc nie mierzę nic ponad to co w biegu. Myślę jednak że moje uwagi odnośnie tego “dlaczego tak, a nie inaczej” mogą być ciekawe dla wszystkich, dla których trening jak i zbierane z treningu dane coś znaczą. :)

 

Dlaczego zmieniłem trenera i jak wygląda współpraca z trenerem?

Dlaczego zmieniłem trenera i jak wygląda współpraca z trenerem?

Trudny dla mnie temat. Przyzwyczaiłem się, a teraz znowu uczę się współpracy od nowa.

Zmieniłem trenera. Tego można było się domyśleć po przeczytaniu tytułu tego wpisu. ;) Dlaczego tak się wydarzyło?

Myślałem o tym od wakacji tego roku, czyli kilku dobrych miesięcy. Rozglądałem się po rynku. Chciałem kogoś stricte do triathlonu ale tego typu opieka trenerska jest dużo droższa niż trener do rozpisywania treningów biegowych. Nie wiedziałem nawet skąd biorą się takie różnice w cenie, bo… nikt mi nie powiedział. :P Jak wiadomo, to co jest normalne dla jednych jest zupełną nowością dla innych. W tym poście postaram się rozwiać wątpliwości i powiedzieć o co tak naprawdę chodzi.

Dlaczego zmiana?

Zmiana jest dobra. Lepsze jest wrogiem dobrego. ;) Oczywiście nie wiedziałem czy idę w stronę lepszego ale chciałem iść w stronę zmiany. Wiązało się to z pewnymi trudnościami na wstępnym etapie. Trudności były argumentem za zmianą, a nie przeciw. Wszak należy wychodzić ze strefy komfortu. ;) Tak się złożyło, że nowy trener znalazł się sam, poprzez zbieg okoliczności. Dograliśmy szczegóły i można było rozpocząć współpracę… ale najpierw trzeba było porozmawiać ze starym trenerem. ;)

Z Piotrkiem Suchenią współpracowaliśmy parę lat. On wprowadził mnie w świat biegów długodystansowych, pokazał jak biegać, trenować i startować. Nauczyłem się od niego bardzo dużo. Gdy powiedziałem “pass” jeszcze raz pokazał klasę pisząc:

Zmiana trenera zazwyczaj wychodzi na dobre. Ja pracowałem chyba z 9 trenerami w całej swojej karierze i doskonale to rozumiem. (…) Walcz, działaj i do miłego.

Mail był dużo dłuższy ale w powyższym cytacie jest zachowany cały jego sens. Szacun! :)

Co teraz?

A teraz przechodzę na inną stronę mocy. Po pierwsze, nowym kołczem jest Tomek Spaleniak, który całkiem niedawno założył własny team. Pod względem zawodniczym obecnie walczy o laury na krajowym podwórku i z tego co wiem, to interesuje go jedynie klasyfikacja open, a nie jakieś tam kategorie. ;)

Pod względem trenerskim, ma kilkuletnie doświadczenie z zawodnikami na bardzo różnymi poziomie. Miałem wcześniej kontakt z jego zawodnikiem. Ogólnie znałem całą ekipę, bo chwile razem trenowaliśmy na pływalni. Tomek w ostatnim czasie rozpoczął naukę w szkole TriSutto i niedługo zostanie ich oficjalnym trenerem w Polsce… ale nie o tym miałem pisać.

Co mnie zaskoczyło?

Przechodząc do nowych rąk trenerskich liczyłem na plan treningowy wszystkich dyscyplin, który będzie ze sobą ładnie współgrał, a przy okazji elegancko wpasuje się w mój grafik zajęć. Tutaj jestem zadowolony w 100%. Trening jest skrojony pode mnie w każdym detalu. Nic tylko orać kolejne jednostki. ;) Na początku współpracy standardowa (chyba) ankieta o tym co mogę, kiedy mogę oraz w jakiej jestem dyspozycji, co i jak trenowałem do tej pory… lista jest długa.

Druga sprawa – komunikacja. Na nią nigdy nie narzekałem w mojej paroletniej współpracy z kołczami. Tutaj również nie ma problemu, by codziennie obgadać konkretne jednostki. Uczymy się siebie, więc obecnie uwaga jest wzmożona z obu stron. ;) Przy okazji przejścia do nowego trenera komunikacja przeniosła się częściowo z maila na aplikację Addaero. To darmowa alternatywa dla Training Peaks. Osobiście jeśli analizuje jednostki treningowe, to robię to w Garmin Connect ale dla współpracy z trenerem Addaero wydaje się fajną opcją. Jako osoba pracująca w Nozbe zdecydowanie wolę, by komunikacja dotycząca konkretnej jednostki treningowej odbywała się w danej jednostce treningowej, a nie na jakimś ogólnym kanale. To jednak drobiazg.

Zatem dostaje co tydzień rozpiskę treningową w Addaero. Oczywiście musiałem wykombinować sobie odpowiedni system pracy i spiąłem kalendarz Addaero z moimi programami do obsługi kalendarzu na kompie i w telefonie. Dzięki temu nie muszę nigdzie zaglądać, a wszystkie jednostki, wraz z opisem mam w swoim kalendarzu, do którego codziennie zaglądam. :) Git opcja.

Jedna sprawa to dedykowany trening, rozpisywany na tydzień do przodu i uwzględniający zmiany w czasie wolnym oraz ogólną dyspozycję. Druga sprawa to opieka w tzw. realu. Uwaga suchar. Nie znaczy to, że biegamy po hipermarkecie. ;) Natomiast fajne jest to, że umawiamy się na jednostki treningowe, by pooglądać człowieka w biegu. Propozycje spotkań są dość częste i jest to b. fajne.

Na koniec zostawiłem rzecz najważniejszą. Elementem, który ciągnął mnie w stronę “nowego” było moje pływanie. Z jednej strony chciałem rozpisany pode mnie trening, a z drugiej strony pojawiło się coś czego nie oczekiwałem. Co 2 tygodnie (choć była propozycja cotygodniowych spotkań) widzimy się na pływalni i ciśniemy trening pływacki. Na bieżąco poprawiamy technikę, robimy nagrania pod wodą, analizujemy itp. Niby tego powinno się oczekiwać od instruktora (którego nie miałem) tylko, że tutaj wszystkie elementy układanki siedzą w jednej głowie i dlatego wiążę nadzieję, że dzięki temu owe puzzle ułożą się odpowiednio na najważniejsze starty w 2017 roku. :)

Podsumowanie

Minął dopiero niepełny miesiąc współpracy. Jestem zadowolony. Pływam, biegam… tylko jeszcze czekam na rower ale najpierw musi choinka wylecieć z mieszkania, żebym mógł wstawić trenażer. ;) O wynikach współpracy wypowiedzą się wyniki w 2017 roku aczkolwiek wiadome jest, że to zawodnik musi się o nie postarać. Samo rozpisanie planu (a nawet jego realizacja w 100%) nie gwarantują tego, że na sezon nie będę np. ważył 100 kg. :P

A na koniec powiem, że wiążąc się z nowym kołczem zostałem wcielony ;) do Endure Team. Będzie się działo. :D

Przy okazji też zapraszan na FanPage Endure Team.