Twój pierwszy triathlon i trening siłowy do triathlonu

Twój pierwszy triathlon i trening siłowy do triathlonu

Nagrałem kilka słów o książkach, które dostałem z wydawnictwa Buk Rower. Jeśli chcesz zdobyć jedną z nich zapraszam do pomocy Zosi na ironfactory.pl/zosia.

Jeśli jest po 23 września to i tak zapraszam pod siepomaga.pl/zosia. Każde wsparcie się liczy!

Poniżej znajdziesz materiał video o książkach oraz materiały dodatkowe, tj. wycinki z książki o ćwiczeniach siłowych.

Garmin Forerunner 935 – recenzja najlepszego Garmina dla triathlonisty

Garmin Forerunner 935 – recenzja najlepszego Garmina dla triathlonisty

Moje odczucia oraz recenzja po przejściu z Garmin Fenix 3 na Garmin Forerunner 935. Mówiąc krótko: najlepszy gremlin z jakim miałem do czynienia.

Ogólne wrażenia

Lekkość, czuję lekkość. Gdy tylko zdjąłem Fenixa i założyłem nowego 935 doznałem ulgi. Wreszcie nie mam kawałka żelaza na ręce. Z drugiej strony nie straciłem wrażenia, że urządzenie na ręce rozpadnie się przy pierwszym uderzeniu o coś twardszego.

Pierwsze wrażenie odnośnie samego Forerunnera (bez porównywania do Fenixa): jest piękny, smukły i… piękny. I w dodatku wygodny, a ci co znają moje upodobania do opisywania gumy w branzolecie kolejnych Garminów wiedzą o czym mówię. ;)

Wideo recenzja zegarka

Budowa zegarka

Gust decyduje czy dany zegarek nam się podoba czy nie. Mi osobiście model 935 spodobał się od pierwszego spojrzenia. Jest smukły, sprawia wrażenie mega solidnego, a błyszczące elementy (kreska przy guziku “start” oraz napis “Garmin”) pięknie wkomponowują się w całość. Cały design jest po prostu spójny i kompaktowy.

Pasek zrobiony jest z materiału, który jest wygodny, nie szarpie włosów i super szybko można go zacieśniać i rozpinać. Guma paska się rozciąga gdy zostanie poddana odpowiedniej sile. Jest to o tyle przydatne, że na zawody zakładam zegarek w ten sposób, że cyferblat zwrócony jest do korpusu ciała, a nie na zewnątrz. Wtedy trudniej o przypadkowe kopnięcie w zegarek i naciśnięcie przycisków oraz łatwiej o odczyty danych podczas jazdy na lemondce. Lekko rozciągliwa guma pomaga w odwróceniu zegarka do normalnej pozycji, by łatwiej można było czytać liczby podczas biegu.

Największe obawy miałem do guzików. Zastosowane zostało podobne rozwiązanie jak w Fenixach, a nie jak w poprzedniku 920XT. Dla mnie było oczywistym, że będą naciskały się trudniej i tak właśnie jest. Nie chodzą jednak tak topornie jak w F3 ale są też zdecydowanie sztywniejsze niż w dziewięćsetdwudziestce. Powiedzmy że jest to udany kompromis dla większości, bo podobno owej większości przyciski w 920XT same się naciskały podczas pływania na zawodach. Ja wolałbym gdyby ich przyciskanie byłoby mniejsze, a skok większy z wyraźnym klikiem na końcu.

Zmiana przycisków w porównaniu do poprzedniego modelu została wymuszona przez design, który miał być teraz taki piękny jak jest. :) Osobiście do przycisków się przyzwyczaiłem choć wolałbym by ich skok i moment naciśnięcia był lepiej wyczuwalny. Ten element jest moim zdaniem piętą achillesową Garmina ale weźcie pod uwagę, że lubię wyolbrzymiać elementy związane z podstawową (i b. często używaną) użytecznością testowanego sprzętu.

Jeśli miałbym porównać budowę F3, 920XT i 935. Pod względem piękności 935 i F3 stoją na podobnym poziomie ale smukłość i lekkość 935 jednak skłania mnie ku nowszemu modelowi (F5 tego nie zmieni). 920XT… stary, plastikowy, błyszczący model – świetny sprzęt jeśli komuś (tak jak mi) bardziej pasują niż przeszkadzają przyciski na froncie tarczy.

Użytkowanie w boju

Szybkość działania

Moje największe bolączki związane z używaniem zegarków od Garmina były związane z szybkością ich działania. Gdzieś po drodze miałem Apple Watch (tego najstarszego!) i działał on milion razy szybciej niż jakikolwiek Gremlin. 920XT tylko minimalnie poprawił się w tym zakresie. Model 735XT to nowa seria zegarków, która zaczęła wreszcie działać… nie powiem, że tak jak bym tego oczekiwał ale było zdecydowanie szybciej niż wcześniej. W przypadku FR935 jest szybciej niż w 735XT, więc ogólne wrażenia są mega pozytywne (aczkolwiek to nadal nie jest to czego bym oczekiwał ;)) To najszybszy garmin… pod względem szybkości działania ;)

Dostępne funkcje

Po pierwsze, jest tutaj dostępne wszystko czego byście chcieli. Nie ma zaskoczenia, wszak to najwyższy model Garmina dedykowany triathlonowi. Wszystko działa, jest mądrze zaprojektowane itd. Jeśli macie jakieś konkretne pytania to zapraszam do komentarzy.

Jedną ciekawostką jaką zauważyłem jest możliwość edycji ekranu podsumowania okrążenia/lapa. Wydaje mi się, że w Fenixie 3 ta opcja została usunięta przy którejś z aktualizacji softu (a jak była dostępna to była dość uboga i zawierała 2 opcje do wyboru). Standardowo na ekranie podsumowania okrążenia mamy czas okrążenia i czas całkowity aktywności.

Obecnie każde z dwóch pól możemy zaadoptować do wyświetlenia dość dowolnej informacji podsumowującej okrążenie: dystans okrążenia, tempo okrążenia, czas całkowity aktywności lub… dowolne pole, które można ustawić na tarczy zegarka podczas aktywności.

Użytkowanie codzienne

W użytkowaniu na co dzień ważne są dwie rzeczy: szybkość działania i bateria. O szybkości pisałem. Bateria: na poziomie Fenixa 3. Jest genialnie. Używam zegarka treningowo + mam włączony cały czas Bluetooth. Dla łatwości zapamiętania oceniam baterie w zegarkach w jeden prosty sposób. Liczę ile procent baterii zjada zegarek podczas:

  • 1h treningu z GPS
  • 24h używania jako zegarek

W przypadku modelu 920 było to średnio 10%. W Fenixie 3 wartość ta wyniosła średnio 8%. W Garminie 935 oscyluje w okolicach 7-8%. Fenix 5 w wersji większej od zbyt dużej trzyma pewnie jeszcze dłużej ale… dla mnie 935 to najlepszy obecnie dostępny Garmin (piszę to mimo że nie miałem np. Fenixa 5S w ręce…).

Skróty klawiszowe

O co chodzi? O szybki dostęp do schowanych funkcji zegarka. Schowanymi (czy też mało używanymi) funkcjami nazywam takie rzeczy jak dostęp do stopera , kontroli muzyki, zapisywania lokalizacji itp. Jednym zdaniem mówiąc: to co nie jest związane z treningiem, a do czego moglibyśmy chcieć mieć szybki dostęp.

Do tej pory tego nie używałem, a w Fenixie 3 miałem bodaj 2 przyciski szybkiego dostępu. BTW. nawet nie wiedziałem, że o to w nich chodzi i w ogóle z tej funkcji nie korzystałem. W przypadku FR935 przycisków (pojedynczych jak i ich kombinacji) jest całkiem sporo.

Jak to działa? Np. skrótem klawiszowym może być długie naciśnięcie przycisku start/stop (krótkie naciśnięcie aktywuje wybór aktywności, którą chcemy rozpocząć).

Osobiście nie widzę specjalnie opcji do ich wykorzystania, bo dla mnie ten zegarek jest tylko (albo i aż) urządzeniem do pomiaru treningów i pokazywania godziny. Dla tych co wykorzystują go jako timera, budzika czy GPSu do wskazania miejsca postoju samochodu funkcje skrótów klawiszowych na pewno będą bardziej przydatne.

Widgety

Garmin Forerunner różni się w tym względzie od wszystkich poprzednich modelów jakie miałem i testowałem: widgety działają. Mowa o widgetach, które ciągną informacje przez BT z telefonu, bo te wbudowane/zainstalowane, które brały info tylko z zegarka działały zawsze.

Dla mnie to przełom, bo wreszcie mogę w miarę polegać na tym, że jeśli chce w biegu podejrzeć pogodę, to mogę wcisnąć na zegarku strzałkę w górę i pokaże mi się widget pogody z pożądanymi informacjami… zamiast błędu o braku połączenia z telefonem. W 920/735/Fenix 3 widgety działały raz na jakiś czas (b. rzadko) przez co powodowały tylko irytację. Użyłbym tutaj procentów z Zasady Pareto. Na poprzednich urządzeniach widgety działały w 20%. Na 935 widgety działają w 80%…. strzelał bym raczej w 95%. Jak dla mnie wciąż daleko od doskonałości (bo 1 na 20 prób kończy się fiaskiem, a to dużo) ale mimo wszystko jest znaczna poprawa.

Czujnik HR

O czujniku HR na nadgarstek wypowiedziałem się dość jasno w recenzji modelu 735XT. W przypadku FR935 wydaje mi się że jest lepiej. Zdarza mi się czasami wyjść pobiegać (luźne rozbieganie) bez paska HR na klatkę. Na rowerze czy każdy inny trening biegowy biorę pasek.

Z drugiej strony polubiłem ten czujnik ze względu na widget wykresu tętna z ostatnich 4h. Gdy wejdziemy głębiej w ten widget mamy podgląd na tętno spoczynkowe z ostatnich 7 dni. Pewnie należy traktować to z przymróżeniem oka ale w moim przypadku okazuje się to dość przydatne. Bardzo często RHR koresponduje z moim samopoczuciem. Zdarzały się nawet pojedyncze przypadki gdy robiłem nieco lżejszy trening właśnie z uwagi na wykres RHR (oraz oczywiście gorsze samopoczucie). Gdy RHR było w normie, zły humor lub inne dolegliwości nie powodowały odpuszczania. :)

Pod względem treningowym HR z nadgarstka jest nadal nieprzydatnym gadżetem.

Nowe ficzery

Widgety, które mam włączone

Notyfikacje – mam ale używam raz na pół roku gdy nie wypada wyciągać telefonu a chce podejrzeć z jakiej okazji mi zawibrowało w kieszeni

Pogoda – nareszcie działa :)

Kalendarz – właściwie nie używam, bo jest mało czytelny ale może kiedyś się przyda ;)

Training status – czasami włączę by podbudować ego patrząc na VO2max, które i tak nic nie mówi i jest błędne, bo wzięte z tabelki. ;) Ciekawą cyfrą jest Training load ale z uwagi na posiadanie trenera traktuje to tylko jako ciekawostkę.

HR – sprawdzam co parę dni. Bardzo fajna opcja.

Garmin Mobile

Chciałem jeszcze poruszyć temat aplikacji Garmina na telefon. W ostatnim roku dużo się w niej pozmieniało i stała się fajnym centrum z ciekawymi informacjami. Piszę to ja, osoba która patrzy na takie rzeczy z przymróżeniem oka. To się powoli zmienia.

Po pierwsze możemy edytować coraz więcej rzeczy poprzez samą aplikację. Dzięki temu nie jesteśmy tak przykuci do komputera jak wcześniej. O tym jednak może powstanie w przyszłości jakiś kolejny materiał (raczej wideo).

W samej aplikacji najbardziej polubiłem 2 statystyki:

  • heart rate – to co mamy w widget’cie na zegarku ale w bardziej rozbudowanej formie
  • sleep time – tutaj również chodzi o statystyki. Jeśli w ostatnich 7 dniach śpię średnio mniej niż 8h na noc (tak przywykłem do spania z zegarkiem choć trwało to długo i czasami mnie wkurza – wtedy go jednak ściągam ale to rzadkość) to czuję, że treningi idą gorzej, a koncentracja nie jest taka jak powinna. Jeśli średnia dobija do 7h na noc, to czas na zmiany, bo staje się zupełnie bezproduktywny. Funkcja w fajny sposób może potwierdzić nasze domniemania. ;)

Podsumowanie

To najlepszy Garmin jaki miałem na ręce. Nie wiem czy Fenixy 5 sprawdzą się lepiej dla triathlonisty. Biorąc pod uwagę ich rozmiar – na pewno nie. Funkcjonalnie – nic nam nie dadzą. Pod względem wytrzymałości – jestem zaskoczony że na 935 nie ma jeszcze ani rysy.

Jeden z czytelników bloga zadał pytanie czy kupując taki zegarek można go skonfigurować bez dostępu do komputera. Odpowiedź brzmi – tak. :) I to wcale nie jest “wina” zegarka tylko aplikacji na smartfona. Bo to właśnie telefon może być potrzebny by skonfigurować zegarek i dostarczać mu aktualne update’y.

Ja więcej nie potrzebuje, bo dla mnie telefon i tak jest centralnym urządzeniem zbierającym informacje z różnych stron, a zegarek jest tylko jednym z perfyferiów dostarczających te informacje. A dostarcza je w sposób świetny!

Pomiar mocy Favero Assioma Uno – unboxing

Pomiar mocy Favero Assioma Uno – unboxing

Co znajduje się w pudełku z pomiarem mocy Favero Assioma Uno – czyli w wersji z pomiarem w jednym pedale?

Całość została całkiem fajnie przemyślana. Ładowarka jest z taniego, cienkiego plastiku ale jest za to bardzo kompaktowa i dobrze się sprawdza w użyciu. Do tego dochodzi solidny klucz to odkręcania/przykręcania pedałów i trochę papierów.

Revelate Designs Tangle – genialna torba rowerowa

Revelate Designs Tangle – genialna torba rowerowa

Gdy na ostatniej prostej w przygotowaniach do ultramaratonu zacząłem rozglądać się za torbą, w którą spakuję potrzebne rzeczy, z pomocą przyszła oferta sklepu Bikester. Torba firmy Revelate Designs bardzo ułatwiła mi całą logistykę związaną ze startem.

Miałem jeden prosty cel. Zmieścić wszystko co potrzeba na ultramaraton. :) Wiedziałem jedno – nie chcę brać plecaka. Alternatywą była duża torba podsiodłowa. Taka, która mocno wystaje za siodełko.

Dla osób, które wolą oglądać niż czytać: na samym końcu wpisu znajduje się krótka wideo-recenzja tej torby.

Zdecydowałem się na rozwiązanie montowane w trójkąt ramy. Powodów jest kilka:

  1. Równiejsze dociążenie obu kół. Ważę parę kg (za dużo ;)), a torba pod siodłem dociążyła by dodatkowo tylne koło. Nie wydaje mi się, by te kilka kilogramów (np. 95 kg, zamiast 90 kg) miało znaczenie ale przy zastosowanym rozwiązaniu jestem spokojniejszy.
  2. Łatwiejsza dostępność przedmiotów. Z tego typu torby (o ile jest mądrze zbudowana) można korzystać nawet podczas jazdy. Z jednej strony można sięgnąć głębiej po większe porcje jedzenia, z drugiej strony, ci bardziej doświadczeni kolarze (to nie dotyczy mojej skromnej osoby), mogą nawet wyciągnąć kurtkę i ją założyć.

Żeby nie było zbyt pięknie podam dla równowagi dwa minusy:

  1. Podatność na wiatr boczny. Widziałem torby (również z Revelate Designs – przykład), które zajmują całą przestrzeń trójkąta ramy. Czyli mamy do dyspozycji jeszcze więcej miejsca! Niby ok ale po pierwsze tracimy miejsce na bidony (można to rozwiązać camelbackiem), a po drugie nie chciałbym jechać z taką torbą i dostać strzał wiatru bocznego. Walka z tym zjawiskiem po 15h jazdy non-stop rozbijaja morale i męczy głowę.
  2. Pojemność torby. Wielkie paki wystające spod siodła mieszczą wiele rzeczy. Jednak tak jak pisałem, są to worki, które musimy zdjąć, otworzyć i wyjąć wierzchnie rzeczy, by dostać się do tych umieszczonych głębiej.

Jest jeszcze trzecia alternatywa – sakwy. To rozwiązanie zupełnie mi się nie podobało. Kwestia aerodynamiki, potrzeby posiadania bagażnika, wyglądu roweru, maksymalnego docisku tylnego koła… same negatywy choć w przypadku czystej turystyki rowerowej gdy potrzebujemy naprawdę dużo miejsca na rzeczy, to rozsądnych alternatyw zapewne nie ma. :) Są sakwy na bagażnik przedni? Spoko, jednak najważniejsze z powyższych powodów wciąż są nierozwiązane. ;)

Mam nadzieję, że z powyższego wywodu widać, że miałem…

mocno przemyślane to czego potrzebuje.

Torba pojemna (na tyle na ile się da), nie blokująca dostępu do bidonów i nie psująca wyglądu i aerodynamiki (!) roweru. Na pierwszy rzut ok, dzięki torbie Revelate Designs Tangle mój cel został osiągnięty.

  1. Pojemność

    Listę rzeczy do zabrania na “krótki” (jak to powiedział Mietek w ostatnim podcaście) ultramaraton znajdziesz odsłuchując “Kropkę nad M” #36. :) W torbie ma znaleźć się bluza/kurtka, ochraniacze na buty kolarskie, portfel, telefon oraz jedzenie.

    Moja kurtka na rower, po złożeniu, zabiera sporo miejsca. Mimo wszystko gdy sprawdzałem jak się spakować na zawody, to kurtka zajęła mniej niż połowę głównej komory. Drugą połowę przeznaczam na jedzenie, więc nawet mając na uwadze mój apetyt ;) jestem spokojny o przestrzeń.

    Z drugiej strony torby, w mniejszej, “płaskiej” komorze zmieści się portfel, telefon, książeczka zawodów plus jakieś inne, drobne przedmioty (batoniki, żele, narzędzia?)

    Ahh, byłbym zapomniał. W głównej komorze znajduja się dodatkowe 2 rzepy, które mogą trzymać nam pompkę. Znajdują się one 17 cm od siebie. Moja pompka jest krótka i podczas jazdy w pustej torbie przesuwałą się w rzepach aż z jednego z nich wypadła. W momencie gdy w komorze była kurtka, pompka już nie miała gdzie latać i trzymała się swojego miejsca.

  2. Dostęp do bidonów

    Nie jest super wygodnie ale mimo wszystko jestem zadowolony. Sytuację widać na poniższym zdjęciu. W koszyku pionowym jest bidon o pojemności pół litra. W koszyku ukośnym jest bidon litrowy (wcześniej miałem tam drugi bidon 0,5l ale zmieniłem na większy, bo się zmieścił :)).

    Oba koszyki są zamontowane najniżej jak się da. Oba bidony dotykają torby. Jaka jest wygoda użytkowania takiego setupu? Do przyjęcia. Przedni bidon wyjmuje się podobnie jak by torby nie było, tylko odychylając lekko w bok. ;)

    W tym momencie chciałbym zwrócić uwagę, że będę się czepiał, więc opinię należy przyjąć przez zmrużone oczy. ;) Rzecz tyczy się tylnego bidonu. Jego wyjęcie trwa pół sekundę dłużej niż w sytuacji gdy torby nie miałem. Po pierwsze i najważniejsze ma to związek z obniżeniem koszyka i moim rozciągnięciem pleców. :) Po drugie to kwestia ograniczonego miejsca. Gdybym miał dwa półlitrowe bidony, to po opróżnieniu przedniego bidonu zamieniłbym bidony miejscami, tj. pełny wylądowałby z przodu… tyle że w ten sposób robiłem również gdy nie miałem zamontowanej torby, bo po prostu mi tak wygodniej. W przypadku używania litrowego bidonu nie mam takiej możliwości.

    Podsumowując. Jadąc w siodle 4-5h nie irytowałem się sięgając po każdy z bidonów. Nie musiałem zwracać dodatkowej uwagi przy wyjmowaniu czy chowaniu bidonów kręcąc korbą. Natomiast jestem świadom, że to rozwiązanie będzie używane na imprezie ultra. Jakie będą moje spostrzeżenia po 10, 15, 20 godzinach jazdy? To się jeszcze okażę. :)

  3. Wygląd, aerodynamika i budowa torby

    Dzięki podłużnej budowie torba nie przeszkadza w pedałowaniu. Rozpychając torbę (poprzez włożenie do niej kurtki), pedałowałem wykręcając kolana do wewnątrz. Delikatnie szurały o torbę, jednak mógłbym tak pedałować wiele godzin i by mi to nie przeszkadzało. Przy “normalnym” pedałowaniu nie szuramy kolanami o torbę (tak jak nie walimy przecież kolanami o górną rurkę ramy).

    Jak wiadomo, torby tego typu nie zaburzają aerodynamiki roweru (to był mój argument również przeciw torbie na kierownicę, które swoją drogą są mało pojemne). W tym wypadku boczna powierzchnia nie jest również na tyle duża, by powodowało to większe problemy przy bocznym wietrze (mieszkam na pomorzu… sprawdzone w boju ;)).

    Wygląd torby to kwestia dyskusyjna. Wygląda bardzo porządnie, a gdy widzieli ją znajomi to słyszałem tylko: “duża ta torba”. ;) Po wyjaśnieniu, że to na przygodę z ultra nie było więcej uwag.

    Bardzo istotną kwestią, którą poruszam dopiero teraz to jakość wykonania. Torba nie jest tania, a za ceną powinna iść jakość. Cóż, nie umiałbym wycenić tego typu produktu. Nie wiem czy cena jest odpowiednia. Wiem natomiast, że szarpiąc ją nie miałem wrażenia, że zaraz jakiś szew puści lub coś się rozciągnie czy poluzuje. Solidność wykonania jest na bardzo wysokim poziomie. Takim bardzo, bardzo. Całość jest wodoodporna, a miejsca kluczowe (otwór o którym piszę poniżej oraz przód zamków błyskawicznych) są dodatkowo osłonięte. Sam materiał jak i zamek są również wodoodporne. Jednym zdaniem mówiąc: produkt na lata do codziennego użytkowania w każdych warunkach pogodowych.

    Materiał jest dość sztywny, a zapięcia mocujące solidne. Dzięki temu każde otwarcie i zamknięcie zamka błyskawicznego jest pewne i lekkie. By ułatwić chwyt do każdego z zamków błyskawicznych jest przyczepiona dodatkowa pętelka.

    Na sam koniec bonusik. Na samym przodzie torby, w jej górnej części jest otwór na wężyk. W związku z tym, gdy mamy wolną przestrzeń w dużej komorze, możemy wrzucić tam dodatkowy zbiornik z piciem.

    Minus torby. Nie można jej w szybki sposób zabrać ze sobą. Mówię tutaj o rozwiązaniu znanym, np. z sakw Ortlieb. Nie wiem czy w ogóle stosuje się coś takiego w torbach montowanych w trójkąt ramy ale fajnie by było gdyby było to możliwe. Chyba że taki mechanizm zabrał by przestrzeń bagażową, to cofam swoje zdanie. :)


Testowałem torbę w rozmiarze M. Jej długość to 50 cm. Długość wolnej przestrzeni w mojej ramie między rurką sterów, a rurką podsiodłową to 51 cm. Rozmiar M pasuje idealnie i większy by się raczej nie zmieścił.

Materiał wideo

Aby łatwiej było zobaczyć torbę Revelate Designs Tangle przygotowałem krótki film, w którym pokazuje torbę i dopowiadam kilka kwesti.

Torba dostępna jest pod tym linkiem.

Z tego miejsca dziękuję sklepowi Bikester za wsparcie mnie w mojej drodze na metę ultramaratonu Pierścień Tysiąca Jezior. :)

Uwagi po starcie w ultra

Ten fragment dopisuje po docelowym starcie w ultramaratonie. Torba technicznie sprawdziła się świetnie. Nie przeszkadzała. Zapakowałem w nią wszystko co chciałem… i to był błąd. Po pierwsze: nie wykorzystałem połowy rzeczy. Po drugie: trudniej było znaleźć to czego potrzebuje. ;) Aha no i jak jej nie domknąłem w ulewie i woda nalała się do środka, to nie chciała stamtąd wylecieć… bo przecież materiał jest wodoodporny. ;)

ultramaraton pierścień tysiąca jezior revelate design