W poszukiwaniu miękkiego… zimą

Idzie zima. Temperatury spadają. Na chwilę obecną można powiedzieć, że jest jeszcze ciepło i bardzo ładnie. Ja to mam jakieś szczęście ostatnio, może cały dzień lać z nieba, a jak tylko wychodzę na trening to jest czysto. Ewentualnie trochę bajorek na ziemi. Nie o tym jednak miałem.

IMG_2015

Kilka tygodni temu zakupiłem parę rzeczy w sklepie Nessi (czołówkę nabyłem gdzie indziej). Miało być ciepło, a poszukiwania miękkiej nawierzchni miały być ułatwione. Dzisiaj tylko krótka wrzutka na temat tego co kupiłem:
– skarpy, jak to skarpy, wszystko z nimi ok, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wygodne, ładne, obcisłe ;) Ze stopą nic złego się nie dzieje podczas biegu. Jedyna uwaga to taka, że mogły by być jeszcze cieplejsze na zimowe dni. A może to jakiś problem ze mną, że ciągle mi w stópki zimno, hyhy.
– szalik-komin – mam grubą szyję ale mimo tego szalik nie obciska mi jej. Nie jest może w 100% komfortowy ale dzięki temu bardzo dobrze się sprawdza. Jest bardzo wysoki dzięki czemu luźno leżąc na szyi pokrywa ją od barków po brodę. Nie ma też żadnego problemu z naciągnięciem go pod nos jeśli zachodzi taka potrzeba.
– czapka – tutaj nic specjalnego nie da się chyba wymyślić. Czapka sprawdza się. Zarówno do czapki jak i komina mam jedną uwagę. Zacząłem je zakładać gdy temperatura zaczęła się zbliżać do 5 stopni. Są to rzeczy ciepłe. Teraz wiem, że o ile na rower można założyć komin już poniżej 10 stopni, o tyle do biegania lepiej żeby było bliżej lub poniżej zera ;) Szczególnie dotyczy to czapki, z którą biegałem przy ok. 8 stopniach i wróciłem spocony, jednak o jakimś przewiewaniu nie było mowy. Czapa świetnie leżała i starała się odprowadzać wilgoć na zewnątrz. Szalik-komin zacząłem zakładać już poniżej 10 stopni. Super ochrania szyje i tylko minimalnie ją ogrzewa. W okolicach zera i niżej będzie to bardzo dobre rozwiązanie.

Osobny paragraf tekstu na potrzeby czołóweczki Petzl. Myślałem że będę miał jaja i wbije wieczorami ochoczo do lasu. Na testy czołówki wybralem się jednak na pola i między działki. Ciemno jak w d…, dróżki polne lub trawa pod nogami i poleciałem. Dobiegłem do momentu, aż z krzaków obok mnie wystrzeliła jakaś zwierzyna, w sensie przestraszyła się i zaczęła uciekać w głąb pola. Tętno mi skoczyło ;) zawróciłem i pobiegłem na luzie z powrotem. Nie biegałem zbyt wiele z tą czołówką ale to bardzo fajne doświadczenie. Póki co będę z nią sobie latał po polach, a jak się przyzwyczaję to spróbuję potańczyć z dzikami w lesie ;)

Podobne artykuły…

Pomiar tętna z nadgarstka w Apple Watch… i inne błędy ;)

Pomiar tętna z nadgarstka w Apple Watch… i inne błędy ;)

Nastawiłem się pozytywnie na pomiar tętna z nadgarstka. Wiem, że ciężko o jego prawidłowość ale miałem dobre doświadczenia podczas testów starego Apple Watch. Niestety przy dłuższym użytkowaniu i testowaniu wyszło, że różowo to będzie… kiedyś… może ;) Po więcej zapraszam na youtube’a.

Apple Watch na rowerze – czy to zadziała?

Apple Watch na rowerze – czy to zadziała?

Czy Apple Watch nadaje się do przejażdżek rowerowych? Tak. Czy nadaje się do ułożonego treningu? Nie. Film odpowiada na pytanie „dlaczego uważam tak jak uważam” oraz podsumowuje cały test Apple Watch na ręku triathlonisty. Po więcej zapraszam na youtube’a.

Apple Watch w treningu pływackim – test

Apple Watch w treningu pływackim – test

Jakiś czas temu myślałem o zamianie Garmina na Apple Watch. Obecnie, gdy nie trenuje z trenerem i przykładam do jednostek treningowych oraz ich analizy mniejszą uwagę zdecydowałem się na wprowadzenie przemyśleń w życie. Póki co jestem lekko rozczarowany ale to nie koniec testów ;) Po więcej zapraszam na youtube’a.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *